Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Slow life? Wiele się o tym mówi. Życie w ciągłym pędzie wypala, a brak czasu dla siebie skutkuje gorszym samopoczuciem. Znam to. Żyję tak szybko, że nie mam czasu czerpać z życia prawdziwej przyjemności. Niby znam swoje ciało, jestem świadoma swoich potrzeb, ale dopiero LELO Sila pokazało mi, ile jeszcze mam do odkrycia i co znaczy slow sex. Przeczytaj moją recenzję stymulatora łechtaczki.

Pudrowa rozkosz

Sila to wibrator łechtaczkowy zaprojektowany przez szwedzką firmę LELO – słynącą z urządzeń, które nie tylko pomagają odkryć drzemiące w nas pokłady przyjemności, ale i doskonale wyglądają. Taka też jest Sila. Jeśli, podobnie jak ja, lubisz nowoczesne gadżety, będziesz bardzo pozytywnie zaskoczona tym stymulatorem. Jest elegancko zapakowany – doskonale sprawdzi się na prezent pod choinkę. Możesz go ofiarować przyjaciółce, a możesz zrobić prezent sobie, nie pożałujesz. W pudełku, oprócz wibratora łechtaczki, znajdziesz również ładowarkę USB, kartę gwarancyjną z kodem, który umożliwia rejestrację produktu, lubrykant i satynowy, bardzo stylowy pokrowiec. To, co zaskakuje po wyjęciu LELO Sila z opakowania, to lekkość urządzenia. Opływowy kształt sprawia, że wygodnie trzyma się go w ręce. Docenia się to podczas zabaw. Uroku masażerowi dodaje pudrowy kolor ze złotym wykończeniem z logo LELO po obu stronach. Ja mam wersję różową, ale możesz wybrać miętową albo liliową. Wszystkie są piękne. Złote elementy nie tylko dodają stymulatorowi nowoczesnego charakteru, ale i przyjemnie chłodzą dłoń. Silikon, z którego wykonany jest stymulator łechtaczki jest z kolei bardzo miękki, delikatny i gładki, naprawdę miły w dotyku.

LELO Sila/materiał promocyjnyLELO Sila/materiał promocyjny 

Z zamkniętymi oczami

Sekret LELO Sila tkwi w szyjce. Jest szeroka, dzięki czemu zapewnia stymulację całego, głównego ośrodka naszej zmysłowości. Do błogiej przyjemności prowadzą delikatne fale soniczne. Ale o tym za chwilę. Zanim użyjesz wibratora do łechtaczki po raz pierwszy, musisz go naładować. I tutaj, znów, coś dla fanów gadżetów. Podczas ładowania i włączania, panel masażera rozświetla się designerskim światłem. Po naładowaniu, możesz zacząć zabawę. Na początek polecam ci klasyczną pozycję, przynajmniej w moim przypadku się sprawdziła. Chodzi o to, by poznać urządzenie i swoje potrzeby. Ja nie używałam lubrykantu, najpierw spróbowałam „na sucho”. Producent w reklamie inspiruje zabawę masażerem na leżąco, ale ja proponuję na początek usiąść na łóżku, wygodnie podeprzeć i ugiąć nogi, wówczas LELO Sila wygodniej trzymać w rękach i uczyć się swojej zmysłowości. Bardzo pomocny jest w tym panel z przyciskami. Znajdują się one blisko siebie, więc bardzo szybko można przełączać tryby, a tych jest aż 8. Wybierasz, co lubisz. Urządzenie włączasz środkowym przyciskiem, a wyłączasz - dłużej go przytrzymując. Po kilku zabawach, obsługa urządzenia i wybór właściwych trybów staje się bardzo intuicyjny, a palce bez problemu przeskakują pomiędzy przyciskami. Z zamkniętymi oczami, uruchomioną wyobraźnią, można poznawać kolejne meandry rozkoszy.

Odkryj cuda powolnego seksu

Ja zaczynam od delikatnych, pulsacyjnych ruchów. Po włączeniu urządzenia zmniejszam nieco tempo, a gdy przez ciało zaczynają przechodzić pierwsze fale przyjemności, podkręcam tony. Szybciej, szybciej i szybciej, aż do pomruków rozkoszy, wypieków na twarzy i intensywnego, mocnego orgazmu, znacznie różniącego się od tego, jakiego doświadczałam dotychczas z partnerem czy podczas masturbacji. Wszystko dlatego, że szyjka stymuluje całą łechtaczkę, a opatentowana przez LELO technologia SenSonic wysyła pulsacje w całym sromie. Miękki, przyjemny silikon pochłania fale dźwiękowe i przekazuje je z powrotem do łechtaczki, zapewniając głębsze, ale delikatniejsze doznania.

LELO Sila/materiał promocyjnyLELO Sila/materiał promocyjny 

To, co najbardziej podoba mi się w stymulatorze, to nauka siebie, własnych potrzeb i odkrywania nowych pokładów przyjemności. To slow sex. Im bardziej poznasz siebie, a na to potrzeba czasu, tym lepszy orgazm osiągniesz. To poznawanie siebie to nie tylko wyszukiwanie najlepszego dla siebie tempa, ale i eksperymentowanie. Co polecam? Spróbowanie zabawy z lubrykantem. Najlepszy efekt uzyskałam, smarując nim zarówno wibrator, jak i łechtaczkę. Ta opcja doskonale się sprawdza, gdy brakuje nam naturalnego nawilżenia. Ale nawet jeśli je masz, śmiało możesz nałożyć lubrykant – podkręca efekt. Polecam też spróbować zabawy przez bieliznę. Docenisz to, jeśli zwykle szybko „dochodzisz”. Przyłożenie masażera łechtaczki przez figi, wydłuża czas do osiągnięcia orgazmu. Masz wannę? Zabierz LELO Sila do kąpieli. Wibrator łechtaczkowy jest wodoodporny, więc bez obaw możesz bawić się w nim w wodzie. W moim przypadku najlepiej sprawdza się pozycja półleżąca. Pod prysznicem? Nie próbowałam, ale jeśli masz taką fantazję i pomysł na pozycje, dlaczego nie?

Gra wstępna albo zabawa solo

Slow sex z LELO Sila możesz traktować jako zabawę solo, dogadzając sobie, ucząc się swojego ciała, odprężając, realizując swoje fantazje. Ale zabawa masażerem to też świetna gra wstępna, rozbudzająca wyobraźnię obojga. Nie spiesząc się, dajesz sobie szansę poznania reakcji organizmu na różne bodźce, a dzięki temu umiesz zwerbalizować swoje potrzeby partnerowi. Sex jest później zupełnie innej jakości. Spróbuj sama albo z partnerem. Choć raz w życiu nie spiesz się, zatrzymaj się, oddychaj, fantazjuj i odkryj, czym jest slow w sex. Sila nauczy cię, jak to zrobić, pozwalając doświadczyć orgazm, który można odkryć tylko podczas nieśpiesznych zabaw. Coś o tym wiem!

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.