Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dlaczego o przyjemności tak mało rozmawiamy? Nie tylko między partnerami, ale i między nami, kobietami? Rozkosz wciąż jest tematem tabu. To dziwne, bo jest to jeden z lepszych sposobów na relaks, dobry sen, mniejszy stres, a nawet jędrniejszą skórę. Odczuwana przyjemność wpływa też na nasze samopoczucie – poprawia nastrój i dodaje energii. Tymczasem o przyjemności nie tylko mało rozmawiamy, ale też niewystarczająco ją eksplorujemy. Wiemy, że istnieje punkt G, ale czy kiedykolwiek doświadczyłyśmy jaką daje przyjemność? Ja, przyznaję, dotąd nie. Dlatego dałam się ponieść – dosłownie i w przenośni – sięgając po wibrator typu króliczek. Oto moja recenzja LELO Soraya Wave.

Gadżet premium

LELO to szwedzka marka słynąca z produkcji gadżetów erotycznych premium. Przyciągają one wzrok niebanalnym designem. Tak jest też w przypadku Soraya Wave. Intensywne, kolory (ja wybrałam mocny granat), dodają mu charakteru, a całość podkreślają złote elementy. Masażer wykonany jest z wysokiej jakości silikonu, jest bardzo miękki, a przez to przyjemny w dotyku. Im dłużej się go użytkuje, tym bardziej docenia za łatwość czyszczenia. LELO Soraya Wave to wibrator króliczek. Skąd ta nazwa? Kształtem przypomina królicze uszy. LELO swój najnowszy produkt zainspirowało dodatkowo pieszczotą palców ukochanej osoby. Zaprojektowany jest w taki sposób, by stymulować łechtaczkę i jednocześnie docierać do punktu G. Podczas działania rytmicznie wznosi się i opada, co w połączeniu z wygiętym kształtem zapewnia fantastyczne, mocne i nawet kilkukrotne szczytowanie. W zestawie z wibratorem znajduje się ładowarka USB. Stymulator punktu G radzę naładować do pełna, by nie przerywać sobie doznań w kluczowym momencie. Króliczek od LELO działa bardzo cicho, swobodnie można z niego korzystać w różnych warunkach. 

materiał promocyjny partneramateriał promocyjny partnera 

Weź przyjemność w swoje ręce

Jak to robić? Urządzenie jest bardzo proste w użyciu. Wystarczy chwycić je do góry nogami tak, aby mniejsza końcówka dotykała łechtaczki. Teraz wszystko zależy od ciebie. Dzięki technologii WaveMotion, możesz włączyć większą lub mniejszą końcówkę albo obie jednocześnie. To ty decydujesz. Masz aż 8 ustawień przyjemności do wyboru. Opcja ruchu pulsacyjnego pieści punkt G, prowadząc aż na sam szczyt rozkoszy. Jeśli dołączysz do tego intensywne wibracje stymulujące łechtaczkę, zapomnisz o całym świecie, gwarantuję! Słuchaj swojego ciała – da ci najlepszą odpowiedź. Możesz eksperymentować, tak jak ja, szukając dla siebie najbardziej odpowiedniego tempa i miejsca. Tak, miejsca. Wibrator królik jest wodoodporny. Ja swój wzięłam pod prysznic, ale jeśli masz wannę, baw się nim w kąpieli. Eksperymentuj też z pozycjami, szukając dla siebie najwłaściwszej.

Nieśmiałe początki

Moje początki ze stymulatorem punktu G były nieśmiałe. Najpierw, klasycznie, próbowałam samej stymulacji łechtaczki. Ale z każdym użyciem byłam bardziej odważna i poznawałam się z LELO Soraya Wave coraz bliżej. Nie poprzestawałam już tylko na stymulacji łechtaczki, ale popychałam ramię urządzenia głębiej, używając WaveMotion i docierając do punktu G. Najpierw delikatne fale prowadziły mnie na sam szczyt, pozwalając powoli delektować się rozkoszą. Z czasem zdecydowałam się na szybsze i mocniejsze doznania, poznając zupełnie nowe formy uniesienia. Dopiero potem dodałam do mojego rytuału przyjemności kolejne pozycje: boczne, stojące i kolejne miejsca, w których mogłam pozwolić sobie na rozkosz. „Króliczek” w połączeniu z moją wyobraźnią zapewniał mi nawet podwójne szczytowanie, pokazując swoje zaskakujące możliwości. Jestem pewna, że to produkt na lata, który nigdy się nie znudzi! Sama mam do odkrycia jeszcze wiele trybów.

materiał promocyjny partneramateriał promocyjny partnera 

Doświadcz nieznanego

LELO Soraya Wave uczy, jak piękna jest przyjemność i jak doskonale zaprojektowane nasze ciało. Masażer nie tylko pozwolił mi doświadczyć przyjemności, jakiej nigdy nie znałam, ale przede wszystkim poznać lepiej moje ciało. Nieśmiałe zabawy, szybko przerodziły się w świadome doświadczenia, które pozwoliły czerpać więcej i jeszcze więcej rozkoszy. Raz po raz dawałam ponosić się jeszcze bardziej, odczuwając zalewającą, błogą falę ekscytacji. WaveMotion sprawiało, że wibrator królik unosił się i opadał we mnie, a posuwisty ruch za każdym razem zapewniał poczucie seksualnego spełnienia, nawet kilkukrotnie! Stymulator punktu G dokonał też niemożliwego. Otworzył mnie na rozmowę o przyjemności, potrzebach w łóżku, rozniecił potrzebę czerpania nowych doznań. To z kolei przełożyło się na relację z partnerem, bo doświadczeniami, w które wyposażył mnie wibrator, dzielę się teraz podczas wspólnych zbliżeń, pozwalając nam obojgu uczyć się naszych ciał na nowo, czerpiąc jeszcze więcej rozkoszy.  

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.