Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Postanowiłam jakieś dwa miesiące temu wcielić w życie pewien projekt. Nadałam mu roboczy tytuł: "Rok skromnego życia" (przewidując, że to świetny tytuł na bestseller). I zaczęłam żyć skromnie. Nie żebym wcześniej była bardzo rozrzutna, ale zdarzało mi się dla kaprysu kupować niepotrzebny ciuch, jechać taksówką zamiast autobusem czy rowerem albo kupić absurdalnie drogą ekologiczną kurę w sklepie ze zdrową żywnością. Na fali ruchów antykonsumpcyjnych postanowiłam z tym skończyć. Przyczyniły się do tego zresztą "Wysokie Obcasy". Wielkie wrażenie zrobił na mnie wywiad z podróżnikiem Alastairem Humphreysem, który po latach jeżdżenia po świecie przestawił się na mikropodróże - żeby po pracy wypaść za miasto i przenocować pod gołym niebem, nie trzeba mieć majątku. Pisałyśmy też o minimalistach, których cały dobytek ogranicza się do kilku rzeczy.

Mój tata zawsze powtarzał mi w dzieciństwie, żeby równać w górę, mieć ambicje. Ja - na odwrót - mojemu dziecku mówię, by nie patrzyło w górę, na to, co mają inni, lecz doceniało to, co ma. Prawda pewnie leży gdzieś pośrodku.

Na początku moje skromne życie szło nawet nieźle. Przejadłam sterty kasz i makaronów, które zalegały w domu, zamiast kupować nowe jedzenie. Zaczęłam sama gotować i nosić sobie jedzenie do pracy, zamiast przepuszczać pieniądze w "Gazetowej" stołówce i kawiarni. Postanowiłam zrezygnować z płatnych zajęć sportowych i zamiast tego biegać. Zapisałam się do biblioteki i wypożyczałam książki, zamiast je kupować. Wszędzie jeździłam na rowerze, oszczędzając na benzynie. Rzuciłam dodatkową pracę w telewizji. Uznałam, że nie leży w mojej (skromnej) naturze. Byłam z siebie dumna.

Pewnego dnia przychodzę do domu, a tam czeka na mnie ogromna paczka. Obok paczki liścik. W liściku stoi, że to prezent dla mnie od mojego chłopaka, przekonanego, że prezent mi się spodoba. W paczce sukienka. Na sukience metka. Na metce przerażająca suma. Co gorsza, sukienka nie w moim guście (w kwiaty). I zupełnie nieskromna (głęboki dekolt). A ja w moim planie skromnego życia chciałam już też nie epatować ciałkiem. Ponieważ zauważyłam, że gdy ubieram się seksownie, ludzie (mężczyźni) nie traktują mnie poważnie.

Nie wiedziałam, co zrobić, więc zadzwoniłam do mamy. Nie chciałam urazić chłopaka - uważałam, że to miłe, że o mnie pomyślał, i to bez okazji. Z drugiej strony nie chciałam tej sukienki. Mama mnie zaskoczyła. Myślałam, że powie, żebym się nie wygłupiała, wcisnęła się w kieckę i że bycie kobiecą jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Tymczasem powiedziała, że człowiek nie powinien nosić rzeczy, w których się źle czuje, żebym sukienkę oddała i poszukała czegoś w moim (skromnym) stylu. Tak zrobiłam.

Projekt skromnego życia szybko szlag trafił (żegnaj, bestsellerze!). Chłopak wyszedł po papierosy i już nie wrócił.

Zostałam z moją (skromną) pensją. I okazało się, że po zapłaceniu rachunków, opłat, czesnego za szkołę, kredytu niewiele zostaje. Straciłam możliwość wyboru stylu życia. Musiałam zacząć żyć skromnie. Ale to już nie to samo.

W tym numerze Michał Zaczyński, wicenaczelny "Fashion Magazine", dzieli się z nami swoim pamiętnikiem zakupoholika - postanawia przez rok nie kupować ubrań i odkrywa, że lubi siebie w swoich starych rzeczach (bo właściwie, co sprawia, że już po roku wydają nam się brzydkie, skoro tak niedawno wydawały nam się piękne?).

Wojciech Tochman odkrywa zjawisko poorismu - turystyki bogatych ludzi napawających się biedą innych. Biali i bogaci jadą do slumsów Manili, by fotografować biedę - jest taka fotogeniczna!

Jest też w tym numerze świetny wywiad z profesor Moniką Płatek, karnistką. A w nim profesor mówi ze współczuciem o tych, którzy mają najmniej - którym nikt nie dał miłości, którzy zostali upokorzeni, zawstydzeni. To właśnie z odrzucenia, wykluczenia, samotności - mówi Płatek - wynikają nienawiść, zbrodnia.

Najnowszy numer "Wysokich Obcasów" jest już w kioskach

Przeczytaj cały numer w Piano

Pobierz wersję na iPada i iPhona

W numerze:

- Prawo do cierpienia po utracie dziecka - rozmowa z blogerką Agnieszką Kalugą

- Piotr Bielski - jogin śmiechu. Jak wyglądają zajęcia w Warszawskim Klubie Śmiechu?

- Od czterdziestu lat zajmuje się gwałtami i ciężkimi przestępstwami. Rozmowa z kryminolożką prof. Moniką Płatek

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.