Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wśród łagodnych wzgórz i urokliwych wąwozów lessowych Wyżyny Lubelskiej, w pobliżu Kazimierza Dolnego i Puław, leży Nałęczów. W 1751 roku hrabia Stanisław Małachowski nabył część dóbr miasta i nazwał je Nałęcz (od nazwy swojego herbu). Malownicza, willowa zabudowa miasteczka pochodzi z końca XIX i początku XX wieku. Wystarczy przespacerować się uliczkami takimi jak Lipowa czy Armatnia Góra, by zobaczyć inspirowane stylem szwajcarskim budownictwo niczym z górskich kurortów.

Spokojna atmosfera i wyjątkowy mikroklimat przyciągał przed laty wielu artystów, polityków i pisarzy. Bywali tu i tworzyli m.in. Ignacy Jan Paderewski, Henryk Sienkiewicz, Bolesław Prus oraz Stefan Żeromski. Pamięć o wielkich pisarzach nie zaginęła - dziś można odwiedzić Muzeum Bolesława Prusa oraz Chatę Stefana Żeromskiego (znajdującą się w jego dawnej pracowni).  

„Sztandarową” wizytówką Nałęczowa jest Park Zdrojowy, założony przez Stanisława Małachowskiego, z imponującym, niemal dwustuletnim drzewostanem, imponującym stawem, palmiarnią z pijalnią wód. Kryją się tu pomniki, m.in. Prusa i Żeromskiego, najstarsze zabytkowe sanatorium, domki: biskupi, angielski i grecki. Położony w centrum miasta Park to idealne miejsce na moment wytchnienia. Jak pisał w „Kurierze Warszawskim” z 1885 roku Bolesław Prus: „Otóż natura stanowi największy wdzięk Nałęczowa”.

Materiały Partnera NałęczowiankaMateriały Partnera Nałęczowianka fot. Stanisław Różański

Bogactwo historii i natury

Oprócz atrakcyjnej architektury i bogatej historii Nałęczowa głównym walorem jest właśnie tutejszy mikroklimat. Silnie zjonizowane powietrze (wpływ lessowych gleb), przepływające rzeki Bystra i Bochotniczanka oraz bogata szata roślinna (ok. 72 gatunków drzew i krzewów) czynią z tej okolicy atrakcyjne miejsce na zdrowy wypoczynek. Wyjątkowy klimat ma sprzyjać leczeniu dolegliwości o podłożu kardiologicznym. Jednak kluczowym bogactwem Nałęczowa są źródła wód, których historia sięga końca XVIII wieku, kiedy to cierpiący na nawracające zapalenia stawów Antoni Małachowski ulgę miał znajdować właśnie dzięki nałęczowskim wodom. W 1817 roku ich właściwości zbadał profesor Uniwersytetu Warszawskiego Józef Jan Celiński.

Sława nałęczowskich wód zaczęła ściągać tłumy kuracjuszy. W 1880 roku przyjechali pierwsi goście, a wkrótce Nałęczów został najpopularniejszym ośrodkiem uzdrowiskowym w Królestwie. Wybudowano kolejne obiekty, a park zdrojowy obsadzono unikalną roślinnością według zasad fitoterapii. Złoty okres Nałęczowa trwał do początku I wojny światowej. Zniszczone wówczas miasto powoli się odradzało, aż do momentu wybuchu kolejnej wojny. Dopiero w latach 70. XX wieku miasto mogło znów zacząć się rozwijać – powstały m.in. kolejne sanatoria, znane i lubiane do dziś.

Materiały Partnera NałęczowiankaMateriały Partnera Nałęczowianka Źródło zdjęcia: AdobeStock

Z głębi Nałęczowa

Skoro nałęczowskiej wody używano do picia i kąpieli, bo była „skuteczna na reumatyzmy” i leczenie podagry, oczywiste się stało, że takiego bogactwa nie można zaprzepaścić. Pierwsze wzmianki o butelkowaniu wody z Nałęczowa pojawiły się już w czasie II wojny światowej. W 1953 r. powstała pierwsza rozlewnia uzdrowiskowa na Wyżynie Lubelskiej – tak narodziła się marka Nałęczowianka (co ciekawe, słowo „nałęczowianka” w latach 70. i 80. na Lubelszczyźnie było synonimem wody mineralnej!).

Dziś  czerpana z głębokiego na blisko 40 m ujęcia Nałęczowianka jest jedną z najpopularniejszych wód mineralnych w Polsce. Jej skład mineralny komponuje sama natura podczas niemal 20-letniej podziemnej podróży przez pokłady skał w głębi Nałęczowa. Średnia mineralizacja Nałęczowianki (650 mg/l) oraz niska zawartość sodu sprawiają, że jest to woda, która może być pita codziennie – nawet przez osoby z nadciśnieniem.

Zakład, w którym Nałęczowianka trafia do butelek, dokłada wszelkich starań, aby zachować jej pierwotną czystość. Dzięki temu, że woda mineralna czerpana jest ze źródeł podziemnych, możemy mieć pewność, że zawiera tylko naturalną mikroflorę, a jej skład chemiczny jest stabilny i bezpieczny.

W trosce o wspólne dobro

Woda jest niezwykle cennym zasobem, niezbędnym nam wszystkim do życia, dlatego trzeba o nią starannie dbać. Rozlewnia Nałęczowianki ma w tej kwestii powody do dumy, bo jako pierwszy zakład w Polsce została odznaczona prestiżowym, międzynarodowym certyfikatem Alliance for Water Stewardship (AWS), przyznawanym zakładom, które dbają o zasoby wody z korzyścią dla lokalnych społeczności.

Nałęczowska rozlewnia realizuje wiele inicjatyw, których celem jest poprawa jakości życia całej społeczności. Ponieważ nawyki związane z dbaniem o środowisko warto zaszczepiać już u najmłodszych, Nałęczowianka prowadzi warsztaty dla dzieci o oszczędzaniu wody czy o segregowaniu i recyklingu odpadów, a także organizuje wspólne akcje sprzątania środowiska. Firma wspiera lokalne kluby sportowe, a także instytucje w potrzebie, np. dom dziecka, hospicjum dla dzieci czy szpitale. Współfinansowała również wyposażenie ekologicznego placu zabaw czy budowę chodnika, by poprawić bezpieczeństwo pieszych. Ponadto wspiera promocję przyjaznych środowisku praktyk rolniczych oraz współpracuje z lokalnym kołem wędkarskim – wszystko dla ochrony miejscowych wód. Nałęczowianka, jako ambasador jej lokalnych zasobów, udowadnia, że odpowiedzialne korzystanie z wody to inwestycja na przyszłość i szansa na zachowanie tego cennego dobra dla przyszłych pokoleń. 

Materiały PartneraMateriały Partnera Nałęczowianka

Nie bez znaczenia są także butelki, do których trafia Nałęczowianka – są one stworzone z materiału PET, który w pełni nadaje się do recyklingu! Marka w swoich działaniach edukacyjnych (zarówno lokalnych, jak i ogólnopolskich) oraz w reklamach uświadamia, że butelki PET to nie odpad, ale cenny surowiec, który można w pełni przetworzyć i wykorzystać w ponownej produkcji różnych przedmiotów i opakowań. Na przykład bohaterkami ostatniej kampanii pt. „Uwierz w recykling” były właśnie butelki Nałęczowianki o pojemności 1 l i 1,5 l, wykonane w 50% właśnie z PET z recyklingu (rPET), które zastanawiają się, kim zostaną w kolejnym wcieleniu – słuchawkami, kurtką, butami, a może ponownie butelką? Pamiętajmy jednak, że recykling nie może się odbyć bez naszego udziału: pierwszym krokiem jest bowiem wyrzucenie opróżnionej butelki PET do odpowiedniego, żółtego kosza. W ten sposób dajemy jej szansę na drugie życie!

Materiały PartneraMateriały Partnera Nałęczowianka

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.