Piszcie do nas: listy@wysokieobcasy.pl

To miał być tekst głównie o "usportowionym" spędzaniu czasu, o tym, że lubię trenować z chłopakami, i dlaczego właśnie z nimi czuję się najswobodniej i najfajniej; o tym, że faceci nie pytają mnie, jak sobie radzę z ogarnianiem domu, pracą, jak godzę potrzebę wyładowania emocji w sporcie z wychowaniem dzieci i czy nie wstyd mi latać taka spocona, śmierdząca, raczej słabo umalowana i z buzią czerwoną jak burak.

Mężczyźni rozmawiają ze mną o różnych rzeczach, ale żaden z nich swoimi pytaniami i poglądami nie wzbudza mojego poczucia winy czy wstydu. Absolutny relaks psychiczny. Żadnego przekraczania granic.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.