Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przeczytałam właśnie list, w którym autorka przyznaje się do tego, że żałuje, że urodziła swoje dziecko. Zabrzmi to banalnie, ale myślałam, że jestem z tym sama, zupełnie jedyna na świecie.

Moja córka ma dwa lata. Kocham ją, wychowuję i chronię, jak tylko potrafię. Ubieram, myję, uczę, przytulam i trzymam za rękę. Nigdy bym jej nie skrzywdziła ani nie pozwoliła na to komukolwiek. Wszystko jest w porządku poza tym, że ciągle pamiętam swoje życie "przed". Chciałabym cofnąć czas i nie dać zmienić swojej decyzji o nieposiadaniu dzieci. Przestałam być sobą. Stałam się rozgoryczona, zmęczona, przeciążona obowiązkami i odpowiedzialnością. Kocham moją rodzinę, choć czasem wydaje mi się, że dlatego, że "muszę". Mąż robi wszystko, co może, ale nadal nie wie, dlaczego nie jestem szczęśliwa, spełniona. Jak mu o tym powiedzieć?

Czytaj też: Każdego dnia walczę ze sobą, by moje dziecko nie odczuło, że żałuję, że je urodziłam

Czuję się sama w tym wszystkim, choć zewsząd mam pomoc, gotową w każdej chwili. Nadal czuję, że jestem z tym wszystkim sama. I świadomość, że to będzie trwało do końca życia, jest jak ogromny głaz, który leży na moich barkach. Czuję go w każdej sekundzie, podczas każdej czynności. Rośnie z każdym dniem.

Chcesz zabrać głos w dyskusji o pragnieniu nieposiadania dzieci napisz do nas list: wysokieobcasy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.