Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ojciec dwóch dziewczynek w wieku przedszkolnym od trzech lat nie płaci alimentów w ogóle. Zgłosiłam ten fakt na policji, podałam adres zamieszkania i miejsce pracy ojca. Właśnie otrzymałam z prokuratury pismo o umorzeniu postępowania, gdyż „czyn nie jest zabroniony”.

Ojciec dzieci ma się dobrze, humor mu dopisuje. Ostatnio rzekł, że „w ogóle nie czuje, jakby miał cokolwiek dawać swoim dzieciom”. Jego koledzy wspierają go w tym. Rodzina i znajomi poklepują po plecach. Ten mężczyzna nie czuje się też jakkolwiek zobowiązany wobec kobiety, na którą przerzucił całą pracę oraz odpowiedzialność związaną z opieką nad własnymi dziećmi. Ostatnio, gdy poprosiła go, by zgrabił liście w ogrodzie, zażądał, żeby mu za to zapłaciła. Nie omieszkał skrytykować też tego, jak wychowuje dzieci.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Być kobietą na wsi: Żeby przestało płakać

On sam nie robi tego wcale. „Drażnią mnie już po paru godzinach” – tak mówi o czasie wspólnie z nimi spędzonym. Marzy mi się świat, w którym takim typkom nie podawano by ręki. Gdy Jeremi Przybora rozwiódł się z żoną i zostawił ją z synem, Jerzy Wasowski zerwał z nim wszelkie kontakty. Chcę żyć w świecie, w którym potrafimy wyrazić swoje oburzenie takim postępowaniem. Dlaczego tego nie robimy?

Drogie Czytelniczki! Pójdźcie w ślady naszych bohaterek i opowiedzcie nam, jak wygląda Wasze życie na polskiej prowincji. Piszcie: wysokieobcasy@wyborcza.pl

 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.