Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W dyskusji na temat aborcji zwolenniczki wolnego wyboru traktowane są często jako niewdzięcznice, które nie doceniają daru życia, jaki otrzymały od rodziców. Moje doświadczenie życiowe mówi co innego.

Samo urodzenie dziecka nie sprawia, że jest ono wdzięczne za życie. Jestem córką z wpadki. Piątym dzieckiem. Rodząc mnie, mama miała 41 lat, tata 46. Rodzice byli wszystkim zmęczeni – pracą, dziećmi, dbaniem o dom. Nie byłam wychowywana tylko chowana. Nie było rozmów, zainteresowania moim życiem, zabawy, wspólnego spędzania czasu. Nie czułam się kochana, co skutkuje dziś zaburzeniami w samoocenie i brakiem pewności siebie. Rzutuje na związki, pracę i funkcjonowanie w społeczeństwie. Dlatego miejmy wybór. Pomyślmy, czy stać nas na nową miłość. Podejmujmy decyzje świadomie, nie liczmy, że „jakoś to będzie".

To piękne, słodkie niemowlę będzie kiedyś dorosłym człowiekiem, które nie chce być przypadkiem.

Chciałabym, żeby w Polsce rodziły się dzieci, które będą wdzięczne za jakość życia w ich domach. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.