Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przy okazji batalii o przeforsowanie nowej, zaostrzonej wersji ustawy antyaborcyjnej przedstawiciele nowej „elyty” w osobach prominentnych prawicowych posłów i dziennikarzy dali popis wyjątkowego chamstwa. Szokującego nawet jak na żałosne standardy obowiązujące w dzisiejszej polityce. Zastanawia mnie jedno: jak przyjmują te obrzydliwe seksistowskie uwagi ich żony, partnerki i córki.

Czy w trakcie niedzielnych obiadów, po obowiązkowej mszy, rechocą z wygłaszanych przez głowę rodziny dowcipnych opinii o kobietach morderczyniach? Czy podzielają te poglądy? Czy chciałyby być podobnie oceniane przez innych mężczyzn? Czy to, że bliski im człowiek wygłasza obrzydliwe, odbierające kobietom godność opinie, nie przyprawia ich o zażenowanie i wstyd? Gdzie zwykła przyzwoitość, że o kobiecej solidarności nie wspomnę?

Nie słyszałam, by choć jedna z nich zdobyła się na odwagę i przeprosiła obrażane kobiety za słowa męża czy ojca. Przecież nie wszystkie podzielają ich poglądy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.