Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Agnieszka Urazińska: Kiedy to, co przyjemne, staje się problemem?

Dr Bernadeta Lelonek-Kuleta*, psycholożka: Granie w gry hazardowe dla większości ludzi jest rozrywką. A gdy oddajemy się rozrywce, sami decydujemy kiedy i na jakich zasadach. U osoby uzależnionej widać stopniową utratę kontroli – miałam nie grać do końca miesiąca, bo mam mało pieniędzy, ale idę do kasyna, bo muszę. Albo – obiecałam dziecku spacer, ale wybieram granie. Hazard staje się metodą regulowania nastroju, receptą na stres, smutek. W końcu zaczyna wyrządzać w życiu wyraźne szkody.

Hazardzista przestaje chodzić do pracy, nie spotyka się z ludźmi. Wie, że go to niszczy. Nie potrafi przestać. Granie staje się treścią jego życia. Bliscy widzą zmiany w emocjach, złość, niepokój. Mówią czasem: „specjalnie prowokuje konflikt w domu, żeby wyjść i grać.

Dr Ewelina Kowalewska*, psycholożka:  Seks, także przygodny i ryzykowny, masturbacja i pornografia – wszystko to jest przecież dla ludzi. Od indywidualnych potrzeb zależy, jak często je realizują i z kim. A o problemie – zwanym popularnie seksoholizmem, a prawidłowo kompulsywnymi zachowaniami seksualnymi - mówimy, nie biorąc pod uwagę normy ilościowej, tylko jakościową. Bez względu na to, jak wiele jest kontaktów seksualnych czy seansów masturbacji, problem zaczyna się wtedy, gdy te czynności stają się ważniejsze, niż inne aspekty życia. I gdy traci się nad tą sferą życia poczucie kontroli.

Dr Magdalena Rowicka*, psycholożka: Badam uzależnienie od gier komputerowych i mam dla państwa dość dobrą informację: uzależnionych jest nie więcej niż 5 proc. społeczeństwa.  Wiele osób spędza w sieci dużo czasu, ale to nie musi być uzależnienie. Nawet gdy komuś zdarzy się grać przez kilkanaście godzin na dobę, nie musi to świadczyć o uzależnieniu. O uzależnieniu możemy mówić, kiedy dochodzi do zaniedbywania obowiązków i do konsekwencji z tego wynikających. Jeśli nastolatek nie posprzątał pokoju, bo za długo grał, albo dostał jedynkę, bo nie przygotował się do klasówki, to nie musi być uzależnienie. Problem jest wtedy, gdy funkcjonowanie w realu zmienia się w funkcjonowanie online. Gdy ten drugi świat staje się ważniejszy i bardziej realny niż pierwszy.

Dr Bohdan Woronowicz*, psychiatra: Człowiek nawet sobie nie wyobraża, ile czeka go zagrożeń. Uzależnić można się od tego, co jest powszechnie uznawane za dobre - na przykład od pracy, a także od tego, co od razu budzi wątpliwości - na przykład hazard. Coraz większym problemem bywa uzależnienie od ćwiczeń fizycznych, szczególnie w czasach, gdy obsesyjnie wręcz kreujemy swój wizerunek za pomocą mediów społecznościowych i dążymy do ideału. W fitness clubach i na siłowniach spotykamy coraz więcej kobiet i mężczyzn, którzy dbają o zdrowie i sylwetkę. Dla części z nich ćwiczenia stają się esencją, celem życia.

Coraz częściej spotykamy uzależnienia związane z korzystaniem z internetu. Co gorsza dotyczą one młodych a nawet bardzo młodych ludzi. Czasem mówi się, że ten jest uzależniony od internetu, ten od smartfona, ale trzeba mieć świadomość, że człowiek uzależnia się nie od sprzętu, tylko od funkcji i aplikacji, do których te urządzenia dają człowiekowi dostęp.

Są też zaburzenia odżywiania – np. obsesyjna troska o zdrowie odżywianie – ortoreksja. Kobiety poświęcają mnóstwo energii, by otrzymać dobre produkty, przygotować zdrowe jedzenie, które w końcu staje się centralnym punktem życia. Jest też permareksja – czyli stosowanie różnego rodzaju diet, aby w końcu znaleźć dietę cud. Opisujemy nawet pregoreksję – czyli anoreksję ciężarnych, które uzależnione są od diety, bo obsesyjnie pragną zachować, mimo ciąży i kosztem nienarodzonego dziecka, doskonałą figurę.

UZALEŻNIENIA KOBIET. WINA I WSTYD

Uzależnienie ma płeć?

BLK: - Pacjentki mają wielkie poczucie winy.  Tego u mężczyzn nie widać. Szczególnie zapadły mi w pamięć rozmowy ze starszymi kobietami-hazardzistkami.  Obwiniają się nie tylko za zaniedbywanie rodziny, ale za wszystko złe, co stało się z ich bliskimi.

„Dorosła córka wciąż ze mną mieszka. Nie ułożyła sobie życia przeze mnie, bo nie było mnie przy niej, kiedy była dzieckiem, nie pokazałam, co ważne" – mówiła jedna z moich pacjentek. Kobiety wstydzą się uzależnień.

EK: - Czynniki kulturowe sprawiają, że my, kobiety, mamy trudniej w wielu aspektach. W żadnych ramach nie mieści się uzależnienie od seksu. U kobiet, które badałam, poczucie winy i wstydu dominują. Seks wciąż jest tabuizowany, a co dopiero seks problematyczny. Kobiety wstydzą się nie tylko dlatego, że inni je oceniają. One się wstydzą same przed sobą. I przed bliskimi – że nie są idealnymi córkami, żonami, matkami. Wstydzą się, że nie potrafią się kontrolować, a to co robią jest – w ich ocenie – niewłaściwe. Wiele badanych mówiło wręcz, że po tej problematycznej aktywności seksualnej czują do siebie obrzydzenie.

MR: - U grających w gry komputerowe kobiet dość powszechne jest ukrywanie się za męskim nickiem. Tłumaczą, że wtedy są traktowane neutralnie. Gdy ujawniają swoją płeć, partnerzy w grze przestają traktować je poważnie, nie wierzą w ich umiejętności. A udowodniono, że kobiety grające w gry strategiczne, wymagające dużych umiejętności, nie ustępują mężczyznom. Ukrywanie płci sprawia także, że nie są narażone na komentarze wulgarne czy nacechowane seksualnie.

BW: - Mamy też do czynienia z całą masą uprzedzeń i ograniczeń związanych z płcią. Kwestia dotyczy wszystkich w zasadzie uzależnień. Na kobietę uzależnioną od alkoholu patrzymy przecież z potępieniem. Pytamy, co z niej za żona, co za matka.

Mężczyźnie jesteśmy w stanie wybaczyć dużo więcej. Seksoholik? To atrakcyjny samiec, który „widać ma duże potrzeby". Ale zainteresowana seksem kobieta kojarzy się z seksbiznesem, patrzymy na nią z potępieniem. Jeśli facet uprawia hazard - to nic złego. Gdy chodzi o kobietę, traktujemy to jak rodzaj skrzywienia. Emancypacja sprawiła, że kobiety w swoich działaniach przybliżyły się do mężczyzn – także, jeśli chodzi o uzależnienia. Ale wstyd kobiet jest znacznie większy. To właśnie wstyd bardzo często powstrzymuje osoby uzależnione przed poszukiwaniem pomocy, szczególnie kobiety.

PORÓWNANIE

Częściej się mówi o uzależnionych mężczyznach. To przypadek?

BLK: - Kobiet hazardzistek jest coraz więcej. Może dlatego, że hazard przenosi się do internetu. A tam umożliwia im zachowanie anonimowości, co sprawia, że przed graniem nie powstrzymuje ich już wstyd i obawa, że będą naznaczone. Z najnowszych badań wynika, że proporcje graczy wśród mężczyzn i kobiet są coraz bardziej zbliżone (hazard uprawia ponad 40 proc. kobiet i ponad 50 proc. mężczyzn) choć jeśli chodzi o samo uzależnienie, to mężczyźni hazardziści nadal przebijają kobiety.

MR: - Jeśli chodzi o granie w gry komputerowe, to bada się głównie mężczyzn i o nich głównie myśli w kontekście uzależnień. To się zmienia i badacze oceniają, że na 2,5 grającego problemowo w gry komputerowe mężczyzny jest jedna grająca problemowo kobieta.

To, co na pewno wiemy, to fakt że kobiety mogą grać krócej, niż mężczyźni – nawet gdy czatują z innymi graczami i są mocno zaangażowane w grę.  Wygląda, jakby było im łatwiej niż mężczyznom, oderwać się od komputera.

Może stać za tym fakt, że mają w realu większe zaplecze społeczne niż mężczyźni. No i tak zwany kobiecy automatyzm – gotują obiad, odwożą dziecko do szkoły, sprzątają mieszkanie, nawet jeśli uzależnienie już się rozwija i część obowiązków zaniedbują.

To pewnie wolniej się uzależniają?

MR: - Może później widać, że są uzależnione, bo dłużej „ogarniają" obowiązki. Jednak są badania, z których wynika, że u kobiet proces uzależnienia jest szybszy. Może wiąże się to z powodami, dla których sięgają po gry komputerowe. Bo u mężczyzn wiąże się to z tym, że w realu są wycofani, nieśmiali, uznawani za maminsynków, mają niskie kompetencje społeczne, poczucie braku akceptacji. Przesuwają się więc z życia realnego w online. A dla kobiet często gra jest po prostu rozrywką. Jeśli chodzi o wiek, to statystycznie później zaczynają grać. Jednak, co ciekawe, o ile u mężczyzn granie związane jest z trudną sytuacją, to u kobiet często z czasem pojawia się silny element rywalizacji. Być może dlatego, że w realnym świecie dziewczynki i kobiety, uczone pokory i ugodowości, rzadziej mają szansę na rywalizację. Istnieje prawdopodobieństwo, że gdy kobieta ma potrzebę osiągnięć i nie jest z różnych powodów spełniona w realu, ucieka do świata wirtualnego. Pewnie będziemy znali te zależności za kilka lat. Na razie potrzebujemy więcej badań, by stwierdzić, czy są regułą.

BW: - Jest uzależnienie, które traktuje się jako typowe dla kobiet. To zakupoholizm. Szacuje się, że 80 proc. uzależnionych od robienia zakupów to właśnie kobiety. Mam wątpliwości, czy to prawda, bo znam wielu mężczyzn „gadżeciarzy". Na pewno to zaczyna się głównie u młodych ludzi – oglądają reklamy, porównują się ze znajomymi, chcą mieć coraz więcej i więcej. W konsekwencji żyją ponad stan, zadłużają się. Temu uzależnieniu – które wciąż jeszcze nie zostało uznane przez WHO za zaburzenie – sprzyja nasz styl życia. Mamy karty kredytowe, a w sklepach leci muzyczka, są kolorowe reklamy. Człowiek idzie po kostkę masła, a wywozi wózek pełen różnych rzeczy. Dopiero gdy przychodzą rachunki, zastanawia się, czy nie przesadził. Wielu ludziom to się pewnie zdarzyło. Problem pojawia się, gdy nad wydawaniem pieniędzy nie sposób zapanować. Obserwuję to u obu płci.

EK: - Era badań nad kompulsywnością seksualną kobiet dopiero się zaczyna. Ocenia się, że 3-6 proc. ludzi jest uzależnionych od seksu. Ostrożnie można szacować, że co piąta uzależniona osoba to kobieta. Jednak brakuje badań, uniwersalnych i porównawczych – bo 95 proc. z nich przeprowadzono na mężczyznach o orientacji heteroseksualnej. Wszystkie wyniki i kryteria diagnostyczne bazują na badaniach na mężczyznach. Ja przeprowadziłam, pierwsze w Polsce i jedne z pierwszych na świecie, badanie na dużej grupie kobiet poszukujących pomocy w związku z kompulsywnymi zachowaniami seksualnymi.

MECHANIZM UZALEŻNIENIA KOBIET

Co wynikało z tych badań?

EK: - Powracał czynnik kulturowy i przyzwolenie na uzależnienia dla mężczyzn, większą krytykę dla kobiet. Z badań prowadzonych dotąd wyłącznie na mężczyznach wynika, że kompulsywne zachowania seksualne są związane z większą podatnością na bodźce lękowe. Osoby uzależnione odczuwają silne napięcie, które redukują właśnie poprzez angażowanie się w aktywność seksualną. Z moich badań wynika, że u kobiet jest inaczej – szukają seksu z potrzeby bliskości i akceptacji, chęci dowartościowania (bo wiele z nich ma niską samoocenę), bycia w centrum czyjejś uwagi. O ile u mężczyzn uzależnienie od seksu objawia się przede wszystkim nadmierną konsumpcją pornografii oraz kompulsywną masturbacją, to u kobiet zdecydowanie dominują przygodne kontakty seksualne oraz masturbacja (niekoniecznie połączona z pornografią). Zauważyłam, że wiele kobiet miało za sobą traumatyczne wydarzenia – przemoc fizyczną, psychiczną, rodzinne problemy, na przykład rozwód rodziców. Były takie, które w dzieciństwie miały styczność z agresją i takich bodźców szukały w seksie.

Kobieta uzależniona od seksu powiedziała, że nie umie kochać.

EK: - Większość kobiet, z którymi rozmawiałam, twierdzi że ma trudności z tworzeniem bliskich związków. Mówią, że mają problem z zaufaniem, a często także z pokochaniem. Wiele jest prawdy w tym, że uzależnienie od seksu nie ma nic wspólnego z miłością. Widzę w tych kobietach blokadę emocjonalną - trudno im określić, co czują przed, w trakcie i po akcie seksualnym. Jakby były odcięte od uczuć. Zetknęłam się z historią dziewczyny, która została kilka razy zgwałcona. Z pozoru funkcjonuje normalnie, ale ma potrzebę ekstremalnych praktyk seksualnych. Przyznaje, że w seksie szuka agresji, destrukcji. Zdradzała przez całe życie partnerów, tak jak jej rodzice zdradzali siebie nawzajem. 

Takie życie na krawędzi.

EK: - Mam wrażenie, że uzależnienie kobiet ma bardziej dramatyczny przebieg, niż uzależnienie mężczyzn. Strach przed stygmatyzacją powoduje, że dużo czasu mija, zanim zaczynają szukać pomocy specjalisty.

BLK: - Podobnie jest z hazardem. Bo choć z badań wynika, że spośród grających uzależnia się więcej mężczyzn (19 proc.) niż kobiet (9 proc.), to kiedy kobiety trafiają do specjalisty, są z reguły głębiej uzależnione, niż mężczyźni.

To nie sprzeczność?

BLK: - Zdecydowanie nie szukałabym odpowiedzi w większej skłonności do uzależnienia. To raczej kwestia podejścia do własnego stanu sprawia, że kobiety później idą na terapię. One po prostu długo próbują ratować się same. Miałam pacjentkę, kobietę po 50. roku życia, którą dopiero dorosłe dzieci i mąż otoczyli wsparciem i zmobilizowali, aby zaczęła się leczyć. Często do terapii skłania hazardzistkę przymus, brak alternatywy, presja i strach rodziny. Zdarza się, że na terapię trafia hazardzistka w stanie tak złym, że jest po próbie samobójczej.

Dlaczego tak późno?

BLK: - Bo to wymaga przełamania anonimowości. To widać wyraźnie, kiedy kobiety trafiają już do terapii.

Wychodzi na jaw poważny dla nich problem, że brakuje wsparcia adresowanego dla kobiet i odpowiadającego na ich potrzeby. Może dlatego, że jest ich mniej.

TERAPIA

Dlaczego tak ważne jest, aby istniała terapia skierowana właśnie do kobiet?

BLK: - Bo one bardzo tego potrzebują. Specyfika męskiego i damskiego uzależnienia od hazardu zasadniczo się różni. Wiele wskazuje, że granie staje się dla kobiet formą radzenia sobie na przykład z przemocą w domu, lękami. Wiele hazardzistek ma za sobą traumatyczne doświadczenia, a często historia ich rodzin naznaczona jest problemami psychicznymi i różnego typu uzależnieniami, na przykład od alkoholu. Są badania, z których wynika, że u kobiet-hazardzistek bardzo często (u ponad 32 proc.) pojawia się element wykorzystywania seksualnego. To bardzo dużo w porównaniu z ogólną populacją kobiet, gdzie takie doświadczenia ma 1-2 proc. Aż 38 proc. hazardzistek mówi o tym, że były wykorzystywane w dzieciństwie. U mężczyzn nie stwierdzono takiego podłoża uzależnień. Często granie wynika z chęci rywalizacji, podejmowania wyzwań, poszukiwanie silnych doznań. Może się więc zdarzyć, że w grupie mieszanej znajdzie się i hazardzista, który jest sprawcą przemocy i hazardzistka-ofiara. Wszystko wskazuje, że dla kobiet granie to forma ucieczki od traum i problemów interpersonalnych. Grupy homogeniczne są potrzebne, bo skoro baza, na której rozwija się hazard u kobiet, jest inna od tej u mężczyzn, to z pewnością inne też będą kluczowe problemy terapii. Do tego dochodzi kwestia wstydu. Jednej za swoich pacjentek poradziłam miting dla hazardzistów.

Powiedziała, że była jedyną kobietą, czuła się – tak to określiła - jak kobieta drugiej kategorii.

EK: - Nie mam wątpliwości, że skoro już ze wstępnych badań wynika, że istnieją różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami w obrazie klinicznym tego zaburzenia, to należy zająć się wypracowaniem oddzielnej dla kobiet terapii. Szczególnie, że ten obszar jest związany, z większym niż inne, poczuciem wstydu, również charakterystycznym dla kobiet.

BW: - Bezwzględnie należy tworzyć grupy wyłącznie jednopłciowe albo przynajmniej, w ramach programów koedukacyjnych, dodatkowo odrębne spotkania dla kobiet. Spotykamy to już w programach dla osób uzależnionych od alkoholu czy od innych substancji psychoaktywnych. Kobiety bardziej niż mężczyźni boją się osądu. Mam nadzieję, że dzięki rozpowszechnieniu terapii w grupach jednopłciowych sprawimy, że kobiety będą się wcześniej zgłaszać po pomoc. A dzięki badaniom prowadzonym wśród kobiet lepiej poznamy mechanizmy kobiecego uzależnienia i łatwiej będzie im pomóc.

UZALEŻNIENIA KOBIET. STEREOTYPY I PROBLEMY

Co wzbudza wasz największy niepokój? Czym koniecznie trzeba się zająć?

BLK: - Wciąż za mało wiemy o hazardzie. Porównuję to do alkoholu – większość osób wie, że to może być problem, dość łatwo zauważamy, gdy okazjonalne picie zaczyna się robić problematyczne. A jeśli chodzi o gry hazardowe, to często bagatelizujemy sprawę i dopiero gdy destrukcyjnego wpływu na życie nie da się nie zauważyć, uświadamiamy sobie, że to chyba jednak problem. Mimo, że mamy przecież ustawę o grach hazardowych, która - między innymi ze względu na zagrożenie uzależnieniem – zakazuje hazardu niepełnoletnim. Spotkałam się z partnerkami hazardzistów: „Ja wiedziałam, że on gra, bo on grał od zawsze, ale nie wiedziałam, że taki z tym może być kłopot". Dlatego chciałabym, żeby jak najwięcej osób było edukowanych, że na to trzeba być czujnym, że grając należy się obserwować, kontrolować czy to się nie nasila, czy nie staje się sposobem na regulację nastroju. Hazard trzeba obserwować tak, jak inne aktywności, które mogą stać się problematyczne. Bo uzależnienia rozwijają się stopniowo. Chciałabym jeszcze rozprawić się przy okazji ze stereotypem, że hazardu można się nauczyć – udoskonalić technikę, szukać systemu, przechytrzyć schemat. Nie. Nie da się. Hazard to los.

EK: - Sprawa z uzależnieniem kobiet od seksu jest o tyle trudna, że z powodu braku badań wciąż nie wiemy, jakie są wzorce funkcjonowania seksualnego, czynniki ryzyka, które mogą na powstanie tego uzależnienia wpływać. Nie wiemy, jakie jest dokładne rozpowszechnienie i bariery wpływające na dostęp do leczenia. Przez lata walczyliśmy, aby kompulsywne zachowania seksualne były traktowane jak zaburzenie. W 2019 roku WHO włączyła je do najnowszej klasyfikacji chorób i zaburzeń – jednak w kategorii zaburzeń kontroli impulsów, nie uzależnień. Problem jest jednak taki, że nie wiemy, czy kryteria diagnostyczne są odpowiednie dla kobiet, bo przecież były opracowane na podstawie badań na mężczyznach. Potrzeba nam w tym temacie nie tylko oddzielnej dla kobiet terapii, ale także wielu badań właśnie z ich udziałem. 

MR: - Chciałabym odczarować gry komputerowe, które wielu ludziom kojarzą się z czymś złym. A przecież wykorzystujemy je do nauki, do terapii zaburzeń. Granie rozwija funkcje poznawcze, szybkość reakcji, pomaga lepiej zapamiętywać i rozwijać kompetencje językowe. Trzeba tylko kontrolować, aby zdrowie granie nie przerodziło się w problem.

BW: - Moim marzeniem jest, żeby uzależnienia od substancji psychoaktywnych i uzależnienia behawioralne (od zachowań, od czynności) były postrzegane jako podobne choroby. Jest bowiem coraz więcej badań, mówiących o tym, że mechanizmy ich powstawania, a czasami i przebieg, są bardzo do siebie zbliżone.

Osoby uzależnione behawioralnie mogą uzyskać pomoc pod telefonem zaufania 801 889 880, a także na stronie www.uzaleznieniabehawioralne.pl, gdzie działa poradnia on-line

Dr Ewelina Kowalewska - psycholożka, Klinika Psychiatrii, Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego w Warszawie.

Dr Bernadeta Lelonek-Kuleta - psycholożka, pracuje na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II, specjalistka psychoterapii uzależnień.

Dr Magdalena Rowicka - psycholożka, Instytut Psychologii, Akademia Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie.

Dr n. med. Bohdan T. Woronowicz - psychiatra, specjalista i superwizor psychoterapii uzależnień, Centrum Konsultacyjne AKMED w Warszawie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.