Seks, psychologia, życie: zapisz się na newslettery "Wysokich Obcasów"

Dorota Wodecka: Nie rozpoznałam pani w tej umierającej staruszce.

Maria Pakulnis: Pierwszy raz zagrałam staruszkę, co było istotnym doświadczeniem w wymiarze zawodowym i prywatnym. Mogłam się skryć za postacią i przeżyć ją bardzo głęboko.

Była spełnioną aktorką i kochaną kobietą. Tymczasem umiera w hospicjum w samotności.

Stara to prawda, że rodzimy się i umieramy w samotności. Świat Hani to plecaczek stojący przy łóżku, album z wycinkami z gazet poświęconymi jej rolom, fotografia z ukochanym i drobiazgi trzymane w przykrytej serwetą komodzie. Nie ma niczego więcej, ale nie jest zgorzkniała, bo przeżyła spełnioną miłość i piękno wspólnej codzienności z ukochanym mężczyzną. Niektórzy nie zaznali takiego szczęścia nigdy.

Pozostało 93% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.