Seks, psychologia, życie: zapisz się na newslettery "Wysokich Obcasów"

Było coś osobliwego w tej parze siedzącej przy stoliku obok – oboje po trzydziestce, widać, że w zażyłości – a jednak coś sprawiało, że nie chcieli stać się nieświadomym obiektem mojej zabawy, w którą na ogół bezwiednie się bawię, kiedy czekam na kogoś w knajpie. Nie udawało mi się obstawić, od kiedy są razem.

Są przypadki ewidentne: te na samym początku miłości, i te smutne: związek martwy lub przygaśnięty, ołowiana chmura milczenia nad stolikiem. Ale tamci! Nie było wiadomo. Ani zakochani, ani przygaśli, ani w pełnym romantycznym rozkwicie dobrego, dojrzałego związku. W końcu, odbierając SMS-a od przyjaciółki, która relacjonowała mi swoje marne postępy w przebijaniu się przez korki, zrozumiałam: przebóg, oni byli w przyjaźni!

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.