Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Najlepsze teksty o wychowaniu dzieci: zapisz się na wtorkowy newsletter "Być rodzicem". Zapraszamy też do dyskusji o rodzicielstwie: bycrodzicem@wysokieobcasy.pl

Dobrze pamiętam tę panikę, kiedy dwa tygodnie przed pierwszymi urodzinami mojej córki jej uśmiech wciąż był bezzębny. Myślałam: a co, jeśli zęby w ogóle jej nie wyrosną? Oczywiście strach miał wielkie oczy. Tydzień później mleczne jedynki wreszcie się ukazały.

Szkoda tylko, że ten lęk o prawidłowe uzębienie naszych dzieci gdzieś po drodze ulatuje. Uznajemy, że skoro zęby są, to dobrze, i… przestajemy się nimi zajmować. A jakie są tego skutki? Wyniki badań Polskiego Towarzystwa Stomatologii Dziecięcej (PTSD) pokazują, że polskie dzieci przed ukończeniem trzeciego roku życia mają statystycznie blisko dwa chore zęby, a u sześciolatków już prawie cztery i pół zęba nadaje się do leczenia. Potem jest tylko gorzej. Nasze przedszkolaki i dzieci w wieku wczesnoszkolnym często mają wręcz galopującą próchnicę.

To tylko mleczaki

Zęby wyrastają z zawiązków w dziąsłach najczęściej między czwartym a siódmym miesiącem życia dziecka, choć czasem zdarza się to później. Zwykle najpierw pojawiają się dwie dolne jedynki, a następnie dwie górne. Trzyletnie dziecko powinno mieć już pełny zestaw zębów mlecznych, czyli 20. Zęby mleczne różnią się od zębów stałych – najczęściej są mniejsze, mają barwę biało-niebieską (stałe są biało-żółte lub kremowe). Ich korzenie są mniejsze i cieńsze. Są przede wszystkim słabo zmineralizowane, czyli dość „miękkie”, i przez to podatne na próchnicę.

U dzieci można obserwować tzw. próchnicę wczesną (atakuje ząbki niemal zaraz po ich wyrżnięciu się) i okrężną (powoduje dosłownie odgryzanie koron zębów i odpadanie ich od podstawy). Zresztą próchnica u małych dzieci może być galopująca (jest takie określenie medyczne). To, co jest małą przebarwioną plamką na czwórce malucha, za dwa miesiące może się stać poważnym ubytkiem, a za pół roku – powodem do usunięcia zęba. Nie pozostaje to obojętne dla rozwoju szczęki czy żuchwy dziecka. Zbyt wczesna utrata mleczaków może prowadzić np. do rozwoju wad zgryzu. Nieleczone zęby mleczne mogą też powodować próchnicę w świeżo wyrżniętych, niedojrzałych zębach stałych.

Te słabe zęby ma po mnie

Oczywiście próchnica nie bierze się z powietrza. Jej powstaniu sprzyja kilka czynników: obecność bakterii próchnicowych w postaci płytki nazębnej (tak się dzieje, gdy nie czyścimy dziecku zębów lub robimy to niedokładnie), cukrów, którymi bakterie się karmią, oraz kwasów, które mikroby wytwarzają, zjadając cukier.

Kwasy „wgryzają się” coraz głębiej w strukturę zęba i powodują powstawanie dziur.

Wielu rodziców pyta stomatologów, na ile geny mają wpływ na podatność na próchnicę. Uważają, że sami zawsze mieli „słabe” zęby, a dziecko to po nich odziedziczyło. Cóż, mogło tak być, ale nie tylko geny mają znaczenie. Już sama budowa zębów i ich stłoczenie w buzi dziecka mogą sprzyjać próchnicy. Ważna jest także ilość i skład śliny. A tak naprawdę wszystko zaczyna się od prawidłowej higieny jamy ustnej. Dlatego aby walczyć z rozwojem próchnicy, musimy działać na kilku frontach.

To tylko kilka krówek

Słodycze i w ogóle słodkie pokarmy fatalnie wpływają na stan zębów. Bakterie szczególnie lubią sacharozę, glukozę i fruktozę. Ich prawdziwym przysmakiem są produkty zawierające jednocześnie sacharozę i skrobię (np. słodka bułka) oraz te bogate w cukry, o odczynie kwaśnym (np. słodzone napoje gazowane lub soki owocowe). Jak podaje PTSD, czas niezbędny do neutralizacji kwaśnego środowiska przez ślinę po spożyciu sacharozy wynosi około 40 minut, a w przypadku produktów skrobiowych z dodatkiem sacharozy – nawet dwie godziny.

Przekleństwem dla zębów są wszelkie biszkopty i chrupki (także te kukurydziane). Pokarm o kleistej konsystencji długo zalega na powierzchni zęba, co sprzyja utrzymywaniu się kwaśnego odczynu płytki nazębnej i demineralizacji szkliwa. Nie dla malucha są rodzynki, musli (zawierające rodzynki, orzechy, suszone owoce i cukier), słodkie sucharki, chipsy, słone paluszki, frytki. Nie podajemy mu też miodu, żelków z cukrem, ciastek, batonów i gum rozpuszczalnych.

Warto także wrócić do dawnej tradycji jedzenia deseru zaraz po głównym posiłku. Mniej szkodliwe jest spożywanie produktów zawierających cukier podczas głównego posiłku lub tuż po nim niż podjadanie pomiędzy posiłkami.

Moje dziecko nie lubi wody

Eksperci są zgodni: małe dziecko nie powinno pić słodzonych napojów! Przed snem, drzemką lub w trakcie snu do picia podajemy dziecku tylko wodę. Z butelki warto zrezygnować jak najszybciej. Już po szóstym miesiącu życia lepiej podawać dziecku picie z kubka z dzióbkiem. A i ten warto szybko pożegnać. Im szybciej dziecko nauczy się pić z otwartego kubka, tym lepiej dla jego zębów i zgryzu.

Po co maluchowi fluor?

Dieta dietą, ale najważniejsza jest prawidłowa higiena jamy ustnej. Rodzice często zastanawiają się, czy ich małe dzieci potrzebują past z fluorem. Odpowiedź jest prosta: potrzebują. Przeznaczone są dla nich specjalne pasty z mniejszą niż dla dorosłych zawartością fluoru: 500-1000 ppm F. Ale nie może nie być go wcale! Na szczoteczkę nakładamy pastę w ilości nie większej niż ziarnko grochu. Dawka fluoru, która jest w pastach dla dzieci, jest bezpieczna – w żaden sposób nie wpływa na organizm i gospodarkę kostną.

Fluor jest kluczowy, ponieważ zmniejsza ilość produkowanych przez bakterie kwasów, które „nadgryzają” zęby, spowalnia odkładanie się płytki nazębnej, zakłóca metabolizm komórek bakteryjnych i wspomaga remineralizację szkliwa.

Nie płucz, tylko pluj

Pielęgnację jamy ustnej należy rozpocząć już od pierwszych miesięcy życia dziecka. Zanim jeszcze pokażą się zęby, codziennie wieczorem trzeba dziecku oczyszczać błonę śluzową i wały dziąsłowe. Możemy to robić nawiniętą na palec wskazujący gazą zwilżoną przegotowaną wodą lub naparem rumianku, .

Miękka szczoteczka umożliwia usuwanie resztek pokarmowych oraz delikatnie masuje dziąsła. Od samego początku warto uczyć dziecko trzymania szczotki w ręku i wykonywania prostych ruchów czyszczących.

Kiedy pojawią się pierwsze zęby, pora na pastę z fluorem – używajmy jej dwa razy dziennie, a na pewno wieczorem. Niestety, małe dzieci często połykają pastę, warto na to zwracać uwagę i tłumaczyć, że łatwiej będzie, gdy po prostu wypluje pianę. To, co zostanie w buzi, w żaden sposób nie szkodzi, a wręcz pomaga, bo resztki fluoru dłużej chronią zęby przed atakiem bakterii.

Pamiętajmy także, że pierwsza wizyta dziecka u stomatologa powinna się odbyć sześć miesięcy po wyrżnięciu się pierwszego zęba mlecznego, ale nie późnej niż w 12. miesiącu życia. Jeśli jednak to przegapiliśmy, umówmy się jak najszybciej.

Afty, bolesny problem

Afty to okrągłe, bolesne nadżerki lub owrzodzenia, które pojawiają się na wewnętrznej stronie policzków, na języku, wargach, dnie jamy ustnej i podniebieniu. Zazwyczaj pokryte są białym i twardym nalotem, który trudno usunąć. Są uciążliwe i bolesne. Przyczyny ich powstawania u małych dzieci to zwykle wkładanie do ust palców, zabawek i innych przedmiotów. Większość aft goi się samoistnie w ciągu dwóch-trzech dni. Można w tym czasie pomóc specjalnymi preparatami, np. dezynfekującymi czy łagodzącymi ból.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.