ROZMOWA Z ALEKSANDRĄ OSADKOWSKĄ*

Na wiadomość, że u dziecka zdiagnozowano ciężką, potencjalnie śmiertelną chorobę, nie sposób się chyba przygotować.

- A jednak my próbujemy pomóc rodzicom przejść przez ten ekstremalnie trudny moment i przez kolejne, których w czasie leczenia onkologicznego nie brakuje. Rodziców naszych pacjentów najczęściej poznajemy, jeszcze zanim usłyszą diagnozę – w momencie, gdy trafiają z dzieckiem do szpitala, gdy istnieje podejrzenie choroby nowotworowej, ale trzeba czekać na wyniki badań. Już wtedy rozpoczynamy pracę. Często pracujemy także z nadzieją.

Pozostało 94% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.