Gdy byłam mała, bardzo lubiłam listopad – szybko robiło się ciemno i wracając z przedszkola, a później ze szkoły, czy jadąc przez miasto tramwajem, mogłam zaglądać ludziom w okna. Podglądać, jak mieszkają, co oglądają w telewizji, jakie mają zwierzęta, co robią ich dzieci. Ta ciekawość, „co u innych", została mi do dziś (w końcu jestem dziennikarką), ale szybko odkryłam, że lepszym od zaglądania przez okna sposobem dowiadywania się, jak żyją inni, jest oglądanie filmów.

Pozostało 85% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.