Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mój entuzjazm wzrósł jeszcze bardziej, gdy zobaczyłam pudełko: szare, stylizowane na granit, o ładnym kształcie i pięknie zaprojektowanym rozplanowanym logo. Efekt nieco psuje nazwa firmy z boku, na czerwonym tle – wygląda jak metka przy ubraniu. W epoce minimalizowania brandingu darowałabym sobie ten napis.

Ale i tak jest dobrze. W środku, pod czarnymi osłonami stalowoszare cudeńko. Piaskowane aluminium, proporcjonalny kształt, zgrabny profil. Naprawdę chce się to wziąć do ręki.

Po włączeniu (przycisk umieszczono trochę zbyt głęboko – trzeba się przyzwyczaić) na ekranie wyświetla się logo Lenovo. Znów nie jest najpiękniejsze – dziwne kolory i toporny prostokąt umieszczony nawet nie na środku, tylko w górnej części wyświetlacza. Ten element zdecydowanie bym dopracowała.

Ale to wrażenie rekompensują podświetlane, ładnie i dobrze rozplanowane klawisze. Nie stukają! Jak gdzieś wyczytałam, oprócz tego, że dobrze wyglądają i są ciche, mają też inną ciekawą funkcję – chłodzą. To pozwoliło na wyeliminowanie tradycyjnych wentylatorów - dzięki temu obudowa może być tak cienka.

Lenovo Yoga S730 (materiały partnera)Lenovo Yoga S730 (materiały partnera) 

A czy klawiszowy system naprawdę chłodzi? Przy moim poprzednim netbooku, którego nie można było zostawić na blacie nawet na kilkanaście minut, bo z przegrzania się wyłączał, ten jest bez zarzutu. Po czterech godzinach pracy sprawdzam – blat pod laptopem jest zaledwie lekko ciepły.

Kto lubi gadżety, ten może pamięta, że nazwą Yoga Lenovo sygnowało specjalną linię notebooków 2 w 1, których ekran można było przekręcić o 360 stopni i korzystać z niego jak z tabletu.

Ten model nie jest odwracalny – od pewnego czasu Yoga to także ultrabooki, cienkie i leciutkie. Od modeli odwracalnych różnią się literką: S to slim, C to convertible.

Ale dla fanek starej Yogi mam coś na osłodę – ekran S można rozłożyć do 180 stopni, a nawet trochę więcej – w pewnych okolicznościach bardzo przydatna właściwość.

Lenovo Yoga S730 (materiały partnera)Lenovo Yoga S730 (materiały partnera) 

No i wreszcie coś, co totalnie mnie zachwyciło: dźwięk!

Nawet przy odpaleniu zwykłego wideo na YouTubie da się odczuć różnicę. A oglądanie filmu naprawdę jest przyjemne. Sprawdziłam – w tym niewielkim gadżecie zastosowano technologię Dolby Atmos wykorzystywaną w kinach – po raz pierwszy podobno w 2012 roku w filmie, który bardzo lubię „Merida waleczna”.

Trochę brakuje mi złącza HDMI – przydaje się, żeby podłączyć sprzęt do telewizora czy projektora.

Powiem tak: gdybym miała wydać 3-4 tys. i nie potrzebowałabym sprzętu, który jednocześnie miałby służyć nastolatkom do grania w "Fortnite" czy "Minecrafta", tylko dla mnie, do pisania, do obsługi mediów społecznościach, obróbki zdjęć i wideo, oglądania filmów oraz słuchania muzyki, kupiłabym ten.

Bo jest naprawdę ładny. A poza tym szybki, nie zapycha się, gdy robi się na nim kilka rzeczy jednocześnie, i ma piękny dźwięk oraz bardzo ładne kolory. No i można go nosić naprawdę wszędzie – wrzucić rano do torebki i mieć cały dzień pod ręką. A bateria działa długo – ok. 10 godzin. A ładuje się w godzinę do 80 proc.

Cena w zależności od konfiguracji i procesora: od 3,2 do 4,5 tys. zł

Waga: 1,2 kg

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.