W internecie funkcjonujesz pod szyldem „Trudna sztuka". Dlaczego tak?

Bo szukanie miłości to samo w sobie trudna sztuka. Niektórym przychodzi to może łatwiej, mają więcej szczęścia, ale samo bycie w relacji nie jest też przecież proste. Sztuka kompromisu jest podstawą każdego związku, a to również trudna sztuka.

Założyłaś biuro randkowe. Czym ono się różni od matrymonialnego?

Kiedy zakładałam biuro, czułam, że już sam wydźwięk słowa „matrymonialne" w nazwie sprawi, iż stres wśród szukających partnera czy partnerki jeszcze wzrośnie. Moim celem nie jest zaaranżowanie małżeństwa, ale poznanie ze sobą dwóch wolnych osób. To, w jakim kierunku potoczy się znajomość, zależy już tylko od nich. Ja chcę jedynie stwarzać ludziom możliwość poznawania innych osób i chodzenia na randki.

Pozostało 91% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.