Do szpitala trafiła z poderżniętym gardłem. Miała przecięte struny głosowe, niedotlenienie mózgu. Lekarze przez przeszło rok próbowali ocalić życie Mariki Dzioby, którą w maju zeszłego roku nożem zaatakował mąż.

Na 32-latkę czekało przez ten czas dwoje dzieci. W środę 21 września opiekująca się Zuzanną i Mateuszem babcia musiała im przekazać, że mama nie wróci do domu. Szpital poinformował rodzinę, że pacjentka Marika Dzioba nie żyje.

Coraz gorzej z Mariką

Do zdarzenia doszło w miejscowości Kościelec nieopodal Inowrocławia. Małżeństwo Mariki z 37-letnim Maciejem D. nie było udane. Kobieta planowała od niego odejść. Ale zanim zdążyła się wyprowadzić i złożyć pozew o rozwód, mężczyzna zaatakował ją nożem w ich samochodzie. Myśląc, że żona nie żyje, sam popełnił samobójstwo. Rzucił się pod pociąg w niedalekim Dziarnowie.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.