Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Swiatłana Cichanouska, kandydatka w wyborach prezydenckich na Białorusi w 2020 roku – sfałszowanych przez reżim Aleksandra Łukaszenki – w wydanym w czwartek 24 lutego oświadczeniu ogłosiła się "reprezentantką narodu białoruskiego i gwarantem jego praw i wolności do czasu nowych wyborów". Dodała, iż "tworzy gabinet przejściowy jako organ narodowy Republiki Białorusi".

Zaledwie kilka miesięcy temu w Parlamencie Europejskim apelowała do Europy o pomoc i mówiła, że kontynent "nie ma kolejnego roku".

"Zdrada interesów"

W swoim czwartkowym wystąpieniu polityczka powołuje się na legitymację, jaką dało – i daje jej – poparcie Białorusinów w wyborach. Choć oficjalnie zwyciężył w nich Łukaszenka z poparciem, jak podała Centralna Komisja Wyborcza Białorusi, 80,23 proc., weryfikacja wyników była niemożliwa z uwagi na fakt, że do śledzenia przebiegu wyborów nie dopuszczono niezależnych obserwatorów. Z danych, jakie podała przewodnicząca CKW Lilija Jermoszyna, wynikało, iż Cichanouska miała zdobyć zaledwie 9,9 proc. głosów. 

Kandydatka opozycja oświadczyła, że nie uznaje oficjalnych wyników wyborów, jednocześnie wzywając Łukaszenkę do oddania władzy. "Wczoraj dokonaliśmy wyboru, ale władze nas nie posłuchały i zerwały z narodem" – mówiła wówczas. W kraju doszło do protestów, które zostały brutalnie stłumione przez władze. Przeciwko demonstrantom użyto armatek wodnych, gazu łzawiącego i granatów hukowych.

Podczas gdy Cichanouska przekonywała, że rząd powinien znaleźć takie rozwiązanie, by "pokojowo oddać władzę", prezydent Aleksander Łukaszenka zapowiadał – jeszcze przed wyborami – że władzy będzie bronił ze wszystkich sił. 

Na udział w wyborach Cichanouska zdecydowała się, kiedy jej mąż, znany opozycyjny bloger Siergiej Chichanouski, został aresztowany. To właśnie on miał wystartować w wyborach, został jednak zatrzymany przez władze. Obecnie jest więźniem politycznym reżimu Łukaszenki.

W swoim wystąpieniu, w którym ogłosiła "przejęcie odpowiedzialności za reprezentowanie Republiki Białorusi i jej narodu", Cichanouska odniosła się do poparcia, jakie uzyskała w wyborach.

"Bezprawny przywódca Białorusi wprowadził obce wojska i uczynił kraj bezpośrednim uczestnikiem konfliktu. To zdrada i zdrada interesów narodu i państwa białoruskiego" – napisała w oświadczeniu. Przed wydaniem komunikatu wygłosiła przemówienie w ambasadzie Litwy we Francji, podczas którego mówiła właśnie o udziale reżimu białoruskiego w rosyjskim ataku na Ukrainę. 

Putin kontroluje sytuację

"Jednym z naszych zadań jest to, by wszyscy zrozumieli sytuację, Putin rozpoczął wojnę, a Łukaszenka i ci, którzy wykonują jego rozkazy, są wspólnikami zbrojnej agresji. Nasz kraj jest przeciwny wojnie. Dla mnie, dla wszystkich sił demokratycznych i całej Białorusi głównym celem jest teraz powstrzymanie wojny" – brzmi dalsza część oświadczenia.

Dodała, że "na Białorusi jest niebezpiecznie, w kraju stacjonują obce, rosyjskie wojska, ich obecność to dowód na to, że Łukaszenka nie kontroluje już sytuacji militarnej, ale robi to Putin". Zwróciła się także do Ukraińców:

"Drodzy Ukraińcy, w imieniu naszego kraju wyrażam solidarność i wsparcie, a w imieniu narodu białoruskiego chcę wam powiedzieć: jest nam wstyd za rolę, jaką odegrała nasza ziemia w tej wojnie. Jesteśmy gotowi uczynić wszystko, co w naszej mocy, by zatrzymać agresję i tę katastrofę. Niech żyje Białoruś i Chwała Ukrainie".

Europo, robi się późno

W listopadzie Cichanouska wystąpiła w Parlamencie Europejskim, gdzie mówiła do europejskich polityków: "Czy naprawdę myślicie, że Białorusinom pomogą oświadczenia o »głębokim zaniepokojeniu«"?

Dodała: "Być może my, Białorusini, jako zapomniani Europejczycy nie mamy prawa prosić was o pomoc. Pomimo to ja was o nią proszę. Europo, robi się późno! Białoruś i UE nie mają już kolejnego roku do stracenia!".

Wystąpienie miało miejsce pod koniec listopada 2021 roku. Czas pokazał, jak prawdziwe były jej słowa. 

Po wyborach w 2020 roku Cichanouska po tym, jak pojawiła się informacja, że jest przetrzymywana w biurze CKW, a jej sztab informował, iż nie ma z nią kontaktu, opublikowała film, w którym informowała o swoim wyjeździe na Litwę. "Sama podjęłam decyzję o wyjeździe z kraju (...). Nie daj Boże, by ktoś stanął przed takim wyborem, przed jakim stanęłam ja" – mówiła.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.