Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rosja rozpoczęła inwazję na Ukrainie i zaatakowała od strony Rosji i Białorusi. Wojska weszły do obwodów: donieckiego i ługańskiego. Ukraińskie miasta na wschodzie zostały zbombardowane. Ostrzelany został Charków, Donieck i Odessa. Prezydent Wołodymyr Zełenski wprowadził stan wojenny w całym kraju.

Konflikt zbrojny we wschodniej Ukrainie trwa od 2014 roku i od tego czasu na miejscu są pracownicy Polskiej Akcji Humanitarnej. A od 2015 roku prowadzona jest tam stała misja. - Na samym początku skupialiśmy się na pomocy natychmiastowej nastawionej na ratowanie życia i zdrowia, czyli zapewnieniu niezbędnej opieki medycznej, bezpiecznego schronienia, żywności, czystej wody i ubrań. Potem, gdy rozpoczęliśmy stałą misję, poza doraźną pomocą mogliśmy też zapewnić np. stałe wsparcie dla szpitali, ośrodków pomocy społecznej czy zatrudnić psychologów, którzy są tam bardzo potrzebni.

Wojna na Ukrainie - czytaj relację na żywo

We wschodniej Ukrainie 30 proc. osób potrzebujących pomocy to osoby starsze, które przekroczyły już 60. rok życia, i często są bardzo osamotnione, bo jako jedyni ze swojej rodziny zostali na miejscu

- opowiada Helena Krajewska z Polskiej Akcji Humanitarnej. - Takie osoby często mierzą się z depresją i stresem związanym z traumą wojenną i brakiem środków do życia. Takie osoby często też cierpią na wiele chorób współistniejących - mają problemy z poruszaniem, więc dochodzą kwestie zapewnienia rehabilitacji czy wózków. Pomagamy też dzieciom, które ucierpiały w wyniku wybuchów - dodaje. 

Ukraina. "Podczas eskalacji konfliktu ludzie są w pułapce"

Krajewska zaznacza też, że poza oczywistym zapewnieniem pomocy Ukrainkom i Ukraińcom, którzy uciekną do Polski, powinniśmy pamiętać o osobach, które takiej możliwości nie będą miały. - W przypadku kryzysów humanitarnych ludzie najpierw przemieszczają się wewnątrz swojego kraju, a potem trafiają do najbliższych bezpiecznych miejsc. My jesteśmy takim krajem, więc musimy być przygotowani na przyjęcie uchodźców. 

Wiele osób nie będzie miało dokąd czy za co uciec albo po prostu nie będą chciały opuszczać swojego domu, bo na przykład pochowały tam rodziców, mają tam swój cały dobytek, dom rodzinny. Takie osoby podczas eskalacji konfliktu znajdują się w pułapce, z której w przypadku wzmożonych ruchów wojskowych nie są w stanie uciec.

Do tego prawdopodobnie przez długie tygodnie będą odcięte od wszelkiej pomocy. Przygotowaliśmy dla takich osób zabezpieczenie żywności i artykułów higienicznych na najbliższe trzy miesiące - opowiada Krajewska. 

Poza pomocą w dostarczeniu pożywienia czy innych podstawowych produktów ważnym elementem jest też wsparcie psychologiczne, mimo że, jak zaznacza Helena Krajewska, o większym strachu do tej pory trudno było już mówić. - Mówimy o osobach, które żyją w traumie już osiem lat. O dzieciach, które wychowały się w sytuacji wojennej. Rozmawiamy z osobami, które mówią, że jako dzieci patrzyły na wojnę i teraz znów muszą w niej żyć, mimo że są już w końcówce życia. Nie spodziewali się, że drugi raz dotknie ich wojna. Ale są też osoby, które opowiadają o tym, że tak naprawdę stresują się w momencie, kiedy jest cicho i nie słychać ostrzału. Boją się wtedy, że może wydarzyć się coś o wiele gorszego - mówi Krajewska. 

Wojna na Ukrainie. "To moment najcięższej próby" 

Polska Akcja Humanitarna udziela też pomocy psychospołecznej przez telefon, żeby dotrzeć do osób, do których w danej chwili nie można dojechać. - Ta pomoc jest bardzo potrzebna. Szczególnie na wschodzie Ukrainy wiele osób jest bardzo samotnych i dochodzi do coraz większej liczby samobójstw, także wśród dzieci.

Życie w ciągłym napięciu i stresie odcisnęło swoje piętno na dzieciach i osobach starszych. Trzeba też pamiętać o tym, że wiele z tych osób przez toczące się walki straciło osoby bliskie, więc dochodzi jeszcze element żałoby i poczucia straty.

Tak naprawdę przez ostatnie lata w Polsce zapomnieliśmy o tym konflikcie i zapomnieliśmy o osobach, które cały czas żyją w sytuacji napięcia tuż za naszą granicą. Nie możemy sobie pozwolić na zignorowanie ich potrzeb teraz, w momencie najcięższej próby. Mówimy o trzech milionach osób, które już potrzebowały wsparcia, a te liczby będą tylko cały czas rosły - zaznacza Krajewska. 

Polska Akcja Humanitarna apeluje o wpłaty na rzecz pomocy dla uchodźców wewnętrznych i osób, które zdecydują się na przekroczenie polskiej granicy. Organizacja będzie zapewniać im w pierwszej kolejności podstawowe produkty – np. żywność. Zbiórkę można wesprzeć poprzez stronę PAH-u lub przez portal SiePomaga.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.