Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kiedy zaczynałyśmy pracę nad kalendarzem #dekoltdlaBiałorusi, trwała wciąż awantura wokół stroju Jany Shostak, polsko-białoruskiej aktywistki, która spotkała się z falą krytyki za brak stanika pod biało-czerwono-białą sukienką. Wystąpiła na konferencji prasowej ubrana w barwy niepodległej Białorusi, wiele osób uznało, że jej strój odwraca uwagę i odbiera jej wiarygodność jako aktywistce. Niedługo po tym spotkałyśmy się z Janą, rozmawiałyśmy o tym, jak możemy wykorzystać tę jej niespodziewaną i problematyczną popularność, która zaczęła się od sutków.

Tak powstał pomysł na charytatywny kalendarz z kotkami i cyckami. Zaczęło się od tego, że postanowiłyśmy pokazać piersi na własnych zasadach i w słusznym celu. Pozytywnie, w bezpiecznej przestrzeni i przed obiektywem Kamila Kotarby. Koty pojawiły się w tym projekcie naturalnie, chciałyśmy nawiązać do konwencji rozbieranych kalendarzy, w których modelki często pozują z absurdalnymi obiektami - samochodami czy maszynami. Zdjęcia w projekcie #dekoltdlaBiałorusi miały przede wszystkim przyciągnąć uwagę mediów i odbiorców, jednocześnie bawiąc się seksistowskimi konwencjami i kliszami. 

Nasze działanie nie powiela seksistowskich schematów - wręcz odwrotnie - modelki, które zapozowały nam do zdjęć, zrobiły to dobrowolnie i świadomie. Same też decydowały o tym, ile i jak chcą pokazać swoje ciała. Dlatego niektóre osoby zasłaniają piersi kotami, a inne nie. Część naszych modelek jest umalowana, a niektóre zdjęcia zostały wyretuszowane. Zależało nam na szacunku i stworzeniu bezpiecznej przestrzeni dla modelek i kotów, które stanęły przed obiektywem Kamila Kotarby. 

Oprócz stworzenia "klikalnego" projektu, którego sprzedaż ma wesprzeć rodziny więźniów politycznych, chcieliśmy też przypomnieć nazwiska więźniów. Ich lista rośnie i będzie warta przypominania, aż do dnia, w którym zostaną oni uwolnieni. Dlatego na odwrocie każdej strony w kalendarzu znajdziemy nazwiska wraz z wyrokami. Wczytanie się w nie jest bardzo bolesne, redagowanie tej listy wiele nas kosztowało. Wiemy, że zderzenie zdjęć modelek z listą nazwisk i wyroków wywołuje dysonans. Taki był nasz cel. Chcieliśmy w abstrakcyjny sposób odnieść się do charakteru debaty publicznej w Polsce - gdzie więcej uwagi poświęca się piersiom i strojom kobiet wypowiadających się publicznie niż temu, co mają do powiedzenia. W naszym projekcie przechwytujemy ten okropny mechanizm i próbujemy wykorzystać go na rzecz sprawy, w którą wierzymy. 

Mamy świadomość, że tym projektem nie obalimy władzy na Białorusi. Możemy jednak pomóc osobom skrzywdzonym przez system. I dlatego zachęcamy Was do zakupu naszego kalendarza.

Julia Golachowska - jedna z autorek kalendarza #dekoltdlaBiałorusi, artystka, członkini Kolektywu Łaski, doktorantka UJ

***

Kalendarz „#dekoltdlabiałorusi" to inicjatywa Jany Szostak, Kolektywu Łaski i Kamila Kotarby we współpracy z Fundacją Wysokich Obcasów. kalendarz jest dostępny w sprzedaży internetowej w Kulturalnym Sklepie: www.kulturalnysklep.pl/dekoltdlabiałorusi

Całość środków ze sprzedaży kalendarza będzie przekazana rodzinom więźniów politycznych w Białorusi.  

Akcja charytatywna jest możliwa dzięki Fundacji Gazety Wyborczej i Fundacji Wysokich Obcasów, która walczy o prawa kobiet, równouprawnienie oraz wspiera dyskryminowane mniejszości. Praca fundacji jest możliwa dzięki Państwa wsparciu Czytelniczek i Czytelników Gazety Wyborczej i Wysokich Obcasów. Odwiedź nas na www.fundacjawysokichobcasow.pl 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.