Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mamy dla Was kalendarz #dekoltdlabialorusi 

Wspólnie z Wami - naszymi Czytelniczkami i Czytelnikami - chcemy pomóc rodzinom białoruskich więźniów politycznych. Możecie to zrobić, kupując kalendarz charytatywny #Dekolt dla Białorusi. Jest dostępny w sprzedaży internetowej na www.kulturalnysklep.pl

Kalendarz to inicjatywa Jany Szostak, Kolektywu Łaski (Julii Golachowskiej i Jagody Kwiatkowskiej) oraz Kamila Kotarby, do współpracy włączyła się też Fundacja "Wysokich Obcasów". Cały dochód z jego sprzedaży zostanie przekazany na pomoc rodzinom białoruskich więźniów politycznych.

Dlaczego w kalendarzu znalazły się kotki i cycki? To jednocześnie dwie najlepsze i najgorsze rzeczy w internecie. Postanowiłyśmy połączyć te dwa obrazki w słusznej sprawie i stworzyć kalendarz charytatywny dla Białorusi. Zaprosiłyśmy do projektu artystki i aktywistki, zaufały nam m.in. Magda Gessler, Katarzyna Kozyra i Julia Kamińska i inne wspaniałe, piękne i mądre kobiety.  

Co dziewczyny mówią o kalendarzu? 

Bovska:

Kiedy przyszła propozycja udziału w projekcie „Kalendarz dla Białorusi", od razu powiedziała pani: „OK, zróbmy to". Nie było żadnych wątpliwości?

Nie. Autorki projektu w dobry sposób kontynuują ideę aktywistki Jany Szostak, by zwrócić uwagę polskiej opinii publicznej na problemy Białorusi. Jest to też świetny pomysł na wyrażenie naszej kobiecej solidarności z kobietami na Białorusi.

Clou tego przedsięwzięcia to szokujące połączenie: viralowe koty i zdjęcia topless zestawione z historiami uwięzionych Białorusinów i Białorusinek. Dla części osób, które biorą udział w projekcie, oznaczało to przełamanie wielu granic, wyjście poza strefę komfortu – choćby w kontekście nagości. Dla pani także?

Autorki projektu zostawiły nam wolność. Osoba fotografowana decydowała, jak wiele pokazać na zdjęciu. Tym bardziej spodobało mi się zaproszenie – przecież właśnie o wolność tu chodzi.

Twórczynie podkreślają, że w projekcie splata się kilka wątków, nie tylko polityczny, ale również społeczny – w sensie ciałopozytywności. To bardzo kobiecy projekt.

Całość środków ze sprzedaży kalendarza zostanie przekazana rodzinom więźniów politycznych na Białorusi. Jednak piersi, które znajdują się w centrum tego projektu, to chyba najbardziej kobieca część ciała i jednocześnie najbardziej ocenzurowana, jeśli chodzi o funkcjonowanie w kulturze. Przez piersi i kotki autorki w lekki sposób próbują wizualnym językiem opowiedzieć o ważnej sprawie. Podoba mi się ta przewrotność. To świetne wyjście do dyskusji.

Taka, nazwijmy to, społeczna aktywność artystów jest dla pani istotna? Angażowanie się w to, co się dzieje w tej chwili w Polsce i poza nią?

To bardzo ważne pytanie. Myślę, że artyści, podobnie jak przedstawiciele wszelkich zawodów, powinni czuć odpowiedzialność za własne czyny i słowa. Nie żyjemy przecież w oderwaniu od rzeczywistości.

Nie da się być specjalistą w każdej dziedzinie, ale każdy człowiek ma temat, który interesuje go bardziej niż inne. Przynajmniej ja tak mam. Bliskie mi są tematy praw kobiet, ciałopozytywności, rozrodczości i rozwiązań uwzględniających kobiety. Nie wyobrażam sobie nie mieć na te tematy zdania – to dotyczy mnie bezpośrednio.

*Bovska – Magda Grabowska-Wacławek – wokalistka i graficzka, autorka tekstów piosenek, kompozytorka

Akcja charytatywna jest możliwa dzięki Fundacji "Gazety Wyborczej" i Fundacji "Wysokich Obcasów", która walczy o prawa kobiet, równouprawnienie oraz wspiera dyskryminowane mniejszości. Praca fundacji jest możliwa dzięki Państwa wsparciu - Czytelniczek i Czytelników "Gazety Wyborczej" i "Wysokich Obcasów". Odwiedź nas na www.fundacjawysokichobcasow.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.