Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W niedzielę 30 maja pod siedzibą Biura Parlamentu Europejskiego w Warszawie odbył się protest nawołujący do bojkotu białoruskich film oraz polskich spółek powiązanych z Białorusią. Zgromadzeni - głównie Białorusini i Białorusinki - przyszli na protest z nazwami tych firm wypisanymi na kartonach i dekoltach. Umieszczenie napisów na piersiach było wyrazem solidarności z Janą Shostak i seksistowską reakcją na jej działania. Tak się złożyło, że protest odbył się w dzień bez stanika.

Dekolt dla Białorusi. Aktywistki i aktywiści domagają się sankcji ekonomicznychDekolt dla Białorusi. Aktywistki i aktywiści domagają się sankcji ekonomicznych Yauhen Malashkevich

Jana podkreśla, że bojkot firm ma uderzyć w reżim, a nie w pracowników. "Chodzi o wywieranie presji ekonomicznej na rządzących i jednoznaczną reakcję międzynarodową, a nie o zagłodzenie obywatelek i obywateli. Wierzymy, że sankcje ekonomiczne będą dotkliwe dla białoruskich władz i uświadomią im, że Europa nie jest obojętna na łamanie praw człowieka. Zresztą, organizowaliśmy też protesty solidarnościowe ze strajkującymi pracownikami, między innymi tych marek, do których bojkotu dziś nawołujemy". Z kolei inna aktywistka Włada pokazuje mi, że wykorzystała stary transparent z nazwą białoruskiej firmy z protestu wspierającego strajki pracownicze – teraz dopisała tylko formułkę "Polska Sp. z o.o.". Jana dodaje też, że akcja #dekoltdlaBiałorusi już spotkała się z reakcjami niektórych firm.

Chociaż celem akurat tego protestu było nawoływanie do wprowadzenia sankcji ekonomicznych, to wiele osób, które dołączyło spontanicznie, przychodziło z ofertą pomocy. Zaczynając od krzyku: "Żywie Biełaruś" i oklasków niektórzy spacerowicze dopytywali, co można zrobić, gdzie przesłać pieniądze dla represjonowanych i jak pomóc tym, którzy są już w Polsce.

Dekolt dla Białorusi. Aktywistki i aktywiści domagają się sankcji ekonomicznychDekolt dla Białorusi. Aktywistki i aktywiści domagają się sankcji ekonomicznych Yauhen Malashkevich

Jana Shostak znalazła się także na celowniku prorządowych białoruskich mediów, gdzie jej protest nazywany jest "histerycznym", a zdjęcia z udziału w polskim Strajku Kobiet zostały wykorzystane, by zdyskredytować jej zaangażowanie.

Na proteście tak jak i na wielu innych frontach probiałoruskich protestów na pierwszym planie pojawiały się przede wszystkim kobiety w różnym wieku. Do akcji dołączyli też mężczyźni, którzy bez większego problemu porozpinali koszule i kurtki.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.