Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

*Julia Kata – psycholożka, członkini zarządu fundacji Trans-Fuzja. W fundacji prowadzi grupy wsparcia i warsztaty na temat transpłciowości i transfobii. 

Fot. Julia Kata

Jest ciężko? 

"Ciężko" to dość delikatnie powiedziane. Nie pamiętam tak dużego kryzysu, tak trudnego okresu dla osób transpłciowych. One dostają ze wszystkich stron. 

Z prawej strony od polityków najwyższej rangi. Prezydent Andrzej Duda podczas kampanii prezydenckiej mówił o społeczności LGBTI, że "próbuje nam się wmówić, że to ludzie, a to po prostu ideologia". Minister edukacji kilka miesięcy temu stwierdził, że "ci ludzie nie są równi ludziom normalnym". Ale osoby transpłciowe dostają też od drugiej strony. Uznaliście, że krzywdzący i kontrowersyjny był wobec osób trans wywiad Beaty Lubeckiej z Radia ZET z Margot, a nawet rozmowy z lingwistką i działaczką Lewicy Urszulą Kuczyńską, która w "Wysokich Obcasach" przyznała, że jest przeciwna określeniu "osoby z macicami" i innym zmianom językowym, czy z Kayą Szulczewską, która stwierdziła m.in., że proponowane przez was zmiany językowe są nie do przyjęcia do kobiet, ponieważ zamieniają je w macice. 

Takich przykładów transfobicznych wypowiedzi można mnożyć dziesiątki. Oczywiście prawica idzie ze swoimi obsesjami najdalej, ale wykluczenie, dyskryminacja pojawiają się też po drugiej stronie. 

Prawda jest taka, że nie umiemy rozmawiać ani o transpłciowości, ani z osobami trans. Nie jesteśmy otwarci na język, który nie wyklucza, nie wiemy, na czym polega jego inkluzywność, nie próbujemy go dostosować do zmieniającej się rzeczywistości czy norm prawnych i obyczajowych.

I chodzi nie o to, aby być nadmiernie poprawnym politycznie, ale o to, żeby się zastanowić, czy definiując pewne zjawiska czy grupy, nie wykluczamy innych, czy my sami chcielibyśmy, aby tak mówiono do nas i o nas jak do i o osobach transpłciowych. 

Lubimy mówić o sobie, że jesteśmy otwarci i tolerancyjni, ale tak naprawdę wielu z nas siedzi w swojej transfobicznej skorupie i nie chce z niej wyjść. 

To jak o tym rozmawiać?  

Warto zacząć od pytania: "Jak chcesz, aby się do ciebie zwracać?", ponieważ imię, którego używa osoba transpłciowa nie zawsze jest zgodne z tym zapisanym w dokumentach. 

Potem dobrze jest wejść w buty naszego rozmówcy, zastanowić się, jakie pytania są dopuszczalne, a jakich ja sama nie chciałabym usłyszeć. Jaki jest cel pytać, co masz napisane w dowodzie, z której toalety korzystasz i w jakiej przebieralni przebierasz? Jeśli rozmawiamy o dyskryminacji i braku rozwiązań prawnych, infrastrukturalnych czy społecznych i nasz rozmówca stwierdzi, że to jest dla niego OK, to jest uzasadnione, ale jeśli nie, to po co pytać? Żeby sprowokować, wzbudzić kontrowersję, upokorzyć, poniżyć? 

Podobnie jest z pytaniami w stylu: "Co masz pod majtkami?". A takie, choć skandaliczne, padają. I nikt nie zastanawia się, że to pytanie nic nie wnosi, że nie ma żadnego sensu i że rozmawiając z cis mężczyzną, nie stawiamy pytania: "Co masz pod majtkami?", ani nie stwierdzamy: "Widzę mężczyznę, całkiem przystojnego, więc to musi być mężczyzna". Ani nie pytamy, z kim sypia, w jaki sposób uprawia seks, z kim się spotyka. Podobnie jest z cis kobietami, bo gdyby takie stwierdzenia padły, pojawiłyby się za nimi zarzuty o molestowanie, o seksualne nadużycie. W przypadku osób transpłciowych takich refleksji ani instynktu samozachowawczego nie mamy, tak jakby osoby LGBTI nie miały uczuć. Jakby były małpami w zoo, które każdy może sobie pooglądać, ocenić, skomentować, pośmiać się z nich. 

To jest tym bardziej smutne, gdy popatrzymy na statystyki: w 2020 r. Polska zajęła ostatnie miejsce w rankingu ILGA Europe, który analizuje poziom równouprawnienia w Europie.

To oznacza, że jesteśmy najbardziej homofobicznym  krajem Europy. Niemal 50 proc. osób transpłciowych doświadczyło w ubiegłym roku dyskryminacji, a ponad 15 proc. werbalnego ataku. 

A my jeszcze sami podbijamy ten wskaźnik? 

Mamy fiksację na genitalia osób transpłciowych. A ja bym chciała wiedzieć, co to wnosi? Tilda Swinton powiedziała kiedyś, że płeć jest między uszami, a nie między nogami. Płeć jest w głowie. 

Poza tym w Polsce niewiele osób transpłciowych decyduje się na korektę płci. Proces tranzycji jest trudny i skomplikowany i ze względów prawnych, i medycznych, i społecznych. To nie jest tak, że idziesz od lekarza i mówisz: "Urodziłem się jako mężczyzna, ale czuję się kobietą, poproszę o korektę płci". To jest długa diagnostyka, testy, wizyty u psychologa, seksuologa. Terapia hormonalna i dopiero operacje, które nie są refundowane, kosztują kilkadziesiąt tysięcy złotych i wykonuje je garstka lekarzy w Polsce. A to wciąż nie wszystko, bo aby dokonać w Polsce korekty płci, należy pozwać swoich rodziców. Dla wielu osób to jest trudne, wiele nie wyobraża sobie procesu, podczas którego powoływani są biegli, którzy analizują życie intymne. 

Znowu fiksacja na genitalia? 

Tak, choć to nie ma nic wspólnego z płcią, z którą się utożsamiamy. 

Wspomniałaś o cis mężczyznach i cis kobietach, a mnie od razu skojarzył się serial, który robi teraz furorę w Polsce - "New Amsterdam". W jednym z odcinków kilkunastoletni chłopak chce dokonać korekty płci. Lekarz, który się nim zajmuje, przedstawia się od razu jako cis mężczyzna. Sformułowanie, które powinno być naturalne, u nas wciąż zaskakuje. Nikt nie przedstawia się jako cis mężczyzna czy cis kobieta. 

Ba, ja nawet sądzę, że wiele osób nawet nie wie, co to oznacza, bo posługuje się schematami: płeć biologiczna, kobieta, mężczyzna, osoba heteroseksualna, homoseksualna, biseksualna i nic więcej. Tymczasem już ponad 50 lat temu biolog Alfred Kinsey stworzył ośmiostopniową skalę określającą orientację seksualną i napisał: "Mężczyźni nie dzielą się na dwie populacje, heteroseksualną i homoseksualną. Świata nie można podzielić na kozy i owce". 

Dziś pojęcie orientacji i tożsamości płciowej jeszcze mocniej ewoluowało. Nie używa się już pojęcia płci biologicznej. Mówimy bardziej o aspektach biologicznych płci, definiując płeć bardziej jako tożsamość płciową. 

Gdzie zaczyna się transfobia? 

Transfobia to jest dyskryminacja na wszelkich polach. Jeśli ja warunkuję, że będę się do ciebie zwracać w sposób, w jaki sobie życzysz, pod warunkiem, że spełnisz moje żądania czy zasady, to jest to transfobia. To ma swoją nazwę i jest to misgendering, czyli zwracanie się innymi zaimkami, niż osoba transpłciowa chciałaby, by się do niej zwracać. 

To jest przywoływanie upiorów z przeszłości - wykorzystywanie dawnego imienia czy nazwiska osoby transpłciowej bez jej zgody. 

Tak postępowano z Anną Grodzką, gdy wchodziła do polityki. 

Dokładnie, a teraz wyobraź sobie osobę transpłciową, która ucieka z małego miasteczka, z małej społeczności, bo jest prześladowana za to, kim jest. Wyjeżdża, przeprowadza korektę płci, żyje spokojnie i nagle pojawia się ktoś, kto wyciąga jej dawne dane. Znam osoby, które z tego powodu zostały zwolnione z pracy, które tego nie wytrzymały. 

Transfobia to też mowa nienawiści, przestępstwa motywowane uprzedzeniami, o których prawo nie mówi. Kodeks karny definiuje jedynie przestępstwa z powodu rasizmu, religii, ksenofobii, pozbawiając tym samym ochrony grupę, która na ataki jest najczęściej narażona. Ale atak z powodu orientacji seksualnej to też przestępstwo. 

I co ważne, transfobia to nie jest opinia czy krytyka. Jak przywoływałaś słowa Andrzeja Dudy czy ministra edukacji, to to jest właśnie transfobia. 

Jakie słowa ranią i krzywdzą najbardziej? 

Wszystkie związane z ułomnością, zboczeniem. Mówienie "zmiana płci" zamiast "korekta płci". Mówienie o osobach transpłciowych, że są transseksualne. To określenie wychodzi z użycia, bo jest stygmatyzujące, sugeruje chorobę psychiczną. Przyjęło się u nas z języka angielskiego lata temu, ale w angielskim "sex" oznacza płeć, a u nas bezpośrednio nawiązuje do seksualności. Zresztą nawet na świecie mówi się dziś "transgender". 

Transfobia może mieć różne wymiary i powiedziałaś, że pojawia się z różnych stron. Zaskoczyło mnie, że także ze strony feministek. J.K. Rowling napisała w ubiegłym roku na Twitterze: "Znam i kocham osoby transpłciowe, ale wymazanie konceptu płci biologicznej pozbawia wiele osób możliwości rozmawiania o swoich doświadczeniach. Mówienie prawdy nie jest nienawiścią". Potem w podobnym tonie wypowiadały się Urszula Kuczyńska i Kaya Szulczewska, feministki walczące o prawa kobiet, które angażowały się w strajk kobiet, walcząc o ich prawo do aborcji. Wszystkie zostały nazwane TERF-ami. 

No właśnie, sama mówisz "o prawach kobiet do aborcji". A co z osobami transpłciowymi, które też mogą zajść w niechcianą ciążę? Z transpłciowymi mężczyznami, którzy mogą zajść w ciążę w wyniku gwałtu? Z osobami niebinarnymi, które mogą zajść w niechcianą ciążę? Takie dramatyczne historie się dzieją. Mamy ponad 30 poziomów interpłciowości, a więc kombinacji tożsamości, które mogą skończyć się ciążą, jest wiele. 

TERF oznacza z języka angielskiego Trans-Exclusionist Radical Feminist, czyli radykalne feministki lub feministów wykluczających osoby transpłciowe. To jest taka transfobia w białych rękawiczkach, w której pod pozorem walki o prawa jednej grupy, czyli kobiet, wykluczamy inną grupę - osoby transpłciowe, tak jakby odbierały przestrzeń kobietom, bo zdaniem radykalnych feministek nie są prawdziwymi kobietami. To jest kolejne zafiksowanie na genitaliach, stereotypizacja ciała i wskazywanie jego nadrzędności w stosunku do tożsamości płciowej. Czym to się różni de facto od retoryki prawicy, która odczłowiecza osoby transpłciowe? 

... 

No właśnie. TERFy nie rozumieją, że jeśli kogoś włączamy do grupy, o której prawa walczymy, to nic nie tracimy. I nie chodzi wcale o to, aby nie mówić o strajku kobiet, tylko strajku osób z macicami, ale o to, żeby w wymiarze medycznym dostępu do aborcji nie odbierać osobom transpłciowym i niebinarnym. Jeśli wywalczymy równość także dla nich, to nie zabieramy praw kobietom. Walka o równe prawa, o prawo do aborcji to nie jest walka o gorące krzesło. Dopóki tego nie zrozumiemy, nie możemy mówić o sobie jako o osobach tolerancyjnych, które walczą o równe prawa. 

PODSTAWOWE POJĘCIA: 

OSOBA CISPŁCIOWA (CIS KOBIETA, CIS MĘŻCZYZNA) - osoba, której płeć nadana przy urodzeniu jest spójna z tożsamością płciową. 

OSOBA TRANSPŁCIOWA - osoba, której płeć nadana przy urodzeniu nie jest spójna z tożsamością płciową. 

TRANSMĘŻCZYZNA - mężczyzna, któremu przy urodzeniu przypisano płeć żeńską, ale odczuwa męską tożsamość płciową i żyje w zgodzie z nią. 

TRANSKOBIETA - kobieta, której przy urodzeniu nadano płeć męską, ale odczuwa ona żeńską tożsamość płciową i żyje w zgodzie z nią. 

OSOBA NIEBINARNA - osoba, która nie identyfikuje się ani jako kobieta, ani jako mężczyzna. 

OSOBA INTERPŁCIOWA - osoba mająca zróżnicowane cechy płciowe (m.in. niejednoznaczne narządy płciowe, kombinację genotypu i fenotypu płciowego inną niż mężczyzna XY i kobieta XX). 

LGBTQIAP - z języka angielskiego oznacza: lesbijki, geje, osoby biseksualne, transpłciowe, queer, interpłciowe, aseksualne, panseksualne. 

TERF - Trans-Exclusionist Radical Feminist - czyli feministki i feminiści wykluczający osoby niebinarne, transpłciowe. 

TOŻSAMOŚĆ PŁCIOWA - osobiste odczucie płci. 

ORIENTACJA SEKSUALNA - pociąg do określonej płci. 

WAŻNE! Tożsamość płciowa i orientacja seksualna to nie to samo. Transmężczyzna może być zarówno heteroseksualny, jak i homoseksualny, podobnie transkobieta czy osoba niebinarna. 

DYSFORIA PŁCIOWA - cierpienie wywołane niespójnością tożsamości płciowej i płci nadanej przy urodzeniu (nie każda osoba transpłciowa odczuwa dysforię płciową). 

CZEGO NIE MÓWIMY: 

Nie obrażamy, nie wyzywamy, nie używamy epitetów odczłowieczających osoby transpłciowe. 

Nie porównujemy transpłciowości do choroby. 

Nie mówimy: IDEOLOGIA. 

Nie mówimy: płeć biologiczna. Mówimy: płeć oznaczona przy urodzeniu. 

Nie mówimy: transseksualny.  

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.