Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Godzinę po ogłoszeniu wyniku wyborów zamieściła pani na swoim Facebooku ogłoszenie o sprzedaży domu. To emigracja polityczna?

O wszystkim w Polsce decydują politycy, nawet o sferach najbardziej osobistych, które nie powinny nikogo obchodzić. Skazują nas na podżycie. Mimo że polska inteligencja nauczyła się tak trwać od wielu pokoleń, nie znajduję w tym dzisiaj sensu. To nie jest ani walka, ani przetrwanie, ani harmonijne życie. Nie chcę myśleć szeptem.

Gdyby wybory wygrał  Rafał Trzaskowski, decyzja byłaby taka sama?

Nie. Przed wyborami napisałam na płocie „Rafał 51%”, mając nadzieję, że nie tylko wygra, ale też zahamuje tę pisowską degrengoladę. Jeśli sprzedam dom, wyjadę, chociaż wiem z kampanii prezydenckiej, że to ryzykowne. Za granicą siwi podlegają eutanazji.

Wiele osób zapowiada emigrację. W tej grupie są osoby LGBT. Boją się tu żyć. Sądzi pani, że może być podobnie, jak w 1968 roku?

Zostali wskazani brudnym paluchem propagandy jako cel nienawiści. Wielu moich znajomych, również hetero, miało nieprzespaną z rozpaczy noc powyborczą. Jest się czego lękać, chociaż Jan Paweł II mówił w Polsce, żeby się nie lękać. Ale on znał komuchów, nie pisowców.  Cel szczucia się zmienia, w 1968 to byli Żydzi, w 2020 - LGTB, Żydzi, elity. Kiedyś polowano na czarownice. Przez nie krowy przestawały dawać mleko.

Teraz dzieci zseksualizowane  przez wiedzę o LGBT będą dawać dupy każdemu. Mniej więcej podobny poziom przekazu i ciemnoty. Zwalczanie LGBT, czyli ideologii, w imię religii. Kutasy i Matka Boska - taki jest propagandowy przekaz, zrozumiały i obrazowy. 

Dla mnie wyjazd jest o tyle łatwiejszy, że to nie jest '68, gdy wypędzają, albo '88, kiedy wyjechałam na azyl polityczny, zostawiając za sobą wszystko, bez szans powrotu do bliskich. Jesteśmy w Europie, nie emigruję, zmieniam miejsce zamieszkania, i tyle. 

W podziemiu pisałam pod nazwiskiem, miałam też pseudonim, ale raczej dla szpanu. Znam prawo prasowe i wiem, jak formułować zdania, żeby nie być pociągniętą do odpowiedzialności, ale mam już tego dość. A obraza uczuć religijnych - ten knebel na wolnomyślicielstwo…Trudno udowodnić, że nie chciało się obrazić czyichś urojeń. Definicja urojenia albo wiary w Niebo, jak i kształtu chmur na niebie jest mało precyzyjna. Żyłam zawsze tak, jakbym chciała żyć jako wolny człowiek. Tutaj, w Polsce. Dlatego strajkowałam za komuny, pisałam do podziemia, w wolnej Polsce organizowałam Partię Kobiet. Teraz czuję codzienny dyskomfort bycia zarządzaną przez głupców. Niedługo usłyszymy znowu, że Europa powinna się do nas dostosować, zmienić, co znaczy, że powinna zaczekać na nasz niedorozwój. Ile można słuchać dyskusji o psiej kupie zamiast o problemach nowoczesności i to nie tylko w kampanii prezydenckiej.

Nienawistny sposób, w jaki była prowadzona kampania, miał wpływ na decyzję?

Te wybory zostały wygrane pod trzema hasłami: straszeniem gejami, Żydami i eutanazją. Jeśli takie są hasła na samym starcie… A przy ogłoszeniu wyników żona i córka prezydenta  na biało. Niewiniątka po czarnej robocie, którą wykonał Duda.

Gdyby młoda Dudzianka była babą z jajnikami, zdobyłaby się chociaż na nieprzyzwoite milczenie, tak jak jej matka. Zamiast groteskowo uspokajać Europejczyków, że nie powinni się bać myśleć, kochać i wychodzić na ulice. Ludzie się boją i to jej tatuś się do tego przyłożył swoimi pokrzykiwaniami na przemian z uniżoną prezydenturą. 

Agata Duda w przemowie powyborczej najpierw wskazała winnego swego milczenia -  perfidne, nie rządowe media. Szczerze? Prezydentowa znakomicie reprezentuje Polki. Ona i my jesteśmy jak lalki, do wyboru. Jedne umieją mówić, inne milczą, a są i takie, co płaczą. Tylko kogo to obchodzi? Przywiozłam tutaj prawie 20 lat temu moją maleńką córeczkę, żeby się „nachapała polskości”. Ale ona ją knebluje, uprzedmiotawia. Pola, Polka chce żyć, nie być lalką na wystawie życia. Pragnie wolności - podejmowania własnych wyborów, bycia szanowaną, a nie pobłażliwego klepania po mózgu przez szarmancki patriarchat. W każde wakacje jeździ do Szwecji, rok spędziła w kolebce praw obywatelskich - Berkeley, ma więc skalę porównawczą. 

Co takiego jest w Polakach, że to rozwalanie odbywa się cyklicznie, kiedy już wydaje się, że wychodzimy na prostą?

Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma – w takiej sytuacji jesteśmy. Jedna część narodu rujnuje szanse na normalność po to, żeby druga się z tego wygrzebywała. I tak jesteśmy zakleszczeni w sobie jak para bliźniaków w łonie ojczyzny. Jedno w drugim widzi swoje zaprzeczenie i karykaturę, od kilkuset lat. Jedni niszczą dla drugich, żeby tamci poświęcali całe swoje życie, talenty na ratowanie Polski. Pokoleniami to się ciągnie. Normalna walka polityczna przybiera u nas apokaliptyczny wymiar bratobójczej wojny. Dotyka spraw ostatecznych, a to dlatego, że zamiast społeczeństwa obywatelskiego mamy myślenie parafialne. To jest walka dobra ze złem. Na zabój. Dlatego, pomijając rysy patologiczne, Kaczyński opuścił salę sejmową, gdy oddawano hołd zmarłemu Wajdzie. Przecież tylko jeden jest zbawca narodu i zarazem jego wielki reżyser. A prawda jest taka, że zbawi ten naród swoim odejściem na emeryturę. Przynajmniej jego myślącą część.  

Wchodzimy w eschatologiczne tematy.

Mieszkam na wsi, rzadko więc bywam w Warszawie, ale tego lata w centrum europejskiej stolicy były niemal wyłącznie dwa rodzaje plakatów: Jan Paweł II z okazji jakiejś rocznicy i polscy więźniowie Oświęcimia. Nie pierwszy raz jest rocznica, ale to było biało-czarne tło przedwyborcze. Pole startowe dla podświadomości, w którą wtacza się przekaz: absolutne dobro i absolutne zło, w podtekście - wyrządzone Polakom przez Niemców. Atak na niemieckie media podczas wyborów prezydenckich był według mnie dalszym ciągiem tej boleśnie przygnębiającej scenografii. Wiem, jest COVID, ale jednak odżywamy latem. A tu zniknęły beztroskie billboardy wakacyjne z plażą, bikini, lodami.

Zamiast roześmianych ludzi, letniej niefrasobliwości cierpiętnicza przeszłość i kaplica. Pasiaki i papież, dobro, zło i krzywda. Zbawiciel Polski i gnębiciele Polski. To się wsącza w duszę. Polski dom jest przegniły grzybem pleśni, której się nigdy nie pozbyliśmy, razem z zaprzeszłymi problemami.

Wykorzystywanie tragedii Oświęcimia, i to w mieście zamienianym w półroczną komorę gazową smogu. 50 tysięcy „polskich zgonów” rocznie przez truciznę, którą PiS się rozkoszuje jako przyszłością naszej energetyki. Wdychamy pierdy zanieczyszczeń z ich głów, obietnic węgla na pół wieku. 

Znam fanatyczną zwolenniczkę Dudy. Wyższe wykształcenie, pobyt za granicą, dobra emerytura. Rozmowy z nią są pouczające. Zapytałam, dlaczego jest przeciwko Marszom Równości, skoro ma w rodzinie homoseksualistę, który się z tym nie kryje, a ona go szanuje i wręcz uwielbia. - Ja się z tym pogodziłam - mówi - ale  po co oni się afiszują?  

Suweren chętnie się zgodził z pisowska propagandą, traktując demokrację jak Polskę. Jest taka jak oni i tylko dla nich.

Odwracając to, można powiedzieć: a po co są procesje kościelne? Po co się z tym obnosić?

To nikomu wstydu nie przynosi, tylko zbawienie, a w rezultacie ono się liczy. I władza. Pod dążeniem podporządkowania sobie sądów, uczelni, mediów jest, podejrzewam, potworny lęk Kaczyńskiego. Część ludzi weszła już w tę paranoję, bo cechy dyktatora są cechami dyktatury. Wódz ucieleśnia też resentymenty poddanych, napędzając ten mechanizm. Dyktatura jest zawsze kołem obłędu, a szczególnie we współczesnej Europie.

Jak rozmawiać z tą drugą stroną?

Kandydaci na prezydenta ze sobą nie rozmawiali. Może to symbol niemożności porozumienia. Trzaskowski bał się prowokacji w stylu Kurskiego, Duda kompromitacji. Pisowskie zakłamywanie rzeczywistości jest ewidentne, a dyskusja z obłędem nie ma sensu. Propagandziści Kaczyńskiego mieszają ludziom w głowach, żeby nie mogli wrócić do fundamentu normalności, czyli elementarnej logiki. Przykład pisowskiej propagandy: sukcesem koni wyścigowych w Janowie już nie jest zwycięstwo w zawodach, ale to, że „przeżyją”, jak zapewnia minister rolnictwa.

Mówiąc o dyskusji władzy z połową społeczeństwa popierającą Trzaskowskiego, myślimy nieistniejącymi już kategoriami. Gangster nie po to napada, żeby dzielić się łupem z napadniętym albo oddać mu godność. Jesteśmy wzięci w dwa ognie. Z jednej strony nieracjonalność, czyli wiara religijna, i tu nie ma dyskusji. Z drugiej - działania zorganizowanej grupy przestępczej, do czego porównał prof. Sadurski działania PiS.

Mówiąc innymi słowy: mafia cię obrabia, a kler to uświęca. I nie ma innej instancji. Unia jest daleko, Tusk z arystokratyczną dezynwolturą tylko szyderczo komentuje to, co dzieje się w Polsce. Jakby go te problemy nie dotyczyły. Europejski polityk na polskiej scenie stał się stand-uperem. Jeszcze jeden przykład naszej bezradności zamieniającej się w groteskę. 

Kiedy myśli pani o Polsce za pięć lat...

Jeśli ta machina została puszczona w ruch, ta MaBeNa, która miała być kosiarką umysłów, a jest snopowiązałką kłamstw, to nie po to, żeby się zaciąć. Zawsze będą chętni. Tak jak pierwszy chętny do kupna mojego domu odezwał się już w godzinę po zamieszczeniu przeze mnie ogłoszenia. Dawny znajomy, dzisiaj beneficjent rządowych mediów opluwających mnie jako wroga narodu niemal codziennie w tygodniu przed wyborami. Genius loci mojego domu nagle mu odpowiada i niesamowicie go przyciąga. Wyjadę, on będzie na moim miejscu. W moich butach. Nie ma wymiany elit, jest tylko kupowanie ludzi, i oni to doskonale wiedzą. Inteligencji nie da się zastąpić, chyba że zakłamanymi głupcami.

Mówiła pani także o osobistym, emocjonalnym wymiarze decyzji o wyjeździe. 

Nie wyjeżdża formacja, instytucja, ważna osoba publiczna. Wyjeżdża pisarka, która od wielu lat żyje indywidualnie, tworzy na własne konto. Reprezentuję tylko siebie. Nikt za mną nie stoi, żadna redakcja, formacja, pieniądze. Na FB, gdzie piszę, jestem wirtualną siłaczką, awatarem idei. Nikim realnym po wyłączeniu komputera. W realu jestem zaprzeczeniem polskości. W kraju hipokryzji jestem libertynką, w katolickiej krainie  praktykującą buddystką. Nikogo nie powinno obrażać, wkurwiać ani dziwić, że chcę żyć po swojemu i tam, gdzie chcę.

Ta decyzja rzeczywiście była bardzo komentowana. Różnie.

Dawniej łatwiej było podnieść rączkę w pozdrowieniu „hail“. Teraz łatwo podnieść rączkę nad klawiaturę i wypisywać faszystowskie, obrzydliwe komentarze. Mój wyjazd bardzo poruszył drugą stronę. Myślę, że uruchomiły się różne polskie mechanizmy. Mit wyjazdu jako zdrady, bo Polska jest zawsze polem bitwy. Giniemy razem, walczymy razem, a ten, kto nas opuszcza wynaradawia się, przestaje być Polakiem. Chociaż dla Kaczyńskiego zawartość duszy polskiej zanika nawet w miejscowych jak w Trzaskowskim. Prezes  ma w oku taką miarkę do kolonoskopii duszy i ją kalibruje według potrzeb partyjnych. 

Z jednej strony dobrze, że ta lewacka szmata wyjeżdża, niech zabierze ze sobą patocelebrytów i wyższościowo obsraną Jandę (cytuję), jest więc radość gawiedzi. Z drugiej strony – zdrada! Jak to po klęsce, nawet rozsądni ludzie wchodzą w jakiś rozpaczliwy regres, rzucając się sobie do gardeł w bezradnej frustracji.

Mamy obowiązek zejść do podziemia. Tworzyć, po raz setny, heroiczny ruch oporu żeby się tym napawać. Aż znowu ktoś na nas napadnie, najedzie i wtedy staniemy się nagle rozumną, solidarną wspólnotą.  

Dezerterka - nie patriotka, nie walczy, a my przecież jesteśmy wszyscy w podziemnej organizacji, przelewamy krew do końca, do ostatniej kropli w butelce i pamiętamy, to znaczy nie zapomnimy wam komuchy. Może jest w tym zawiść, że ktoś się wyrywa z tego klinczu i daje sobie szansę na inne życie. Tam, gdzie jest większa lekkość bytu, wolność od powinności wzajemnego iskania krzywd. Więc trzeba to zeszmacić, wyśmiać, obrzydzić i powiedzieć, że to patologia. 

Z Polski wyjeżdżała Pani wielokrotnie. Także z powodów politycznych.

…i wracałam. Może taka jest moja karma, wieczne podróżowanie. Wyjazd, po prostu w Europie, mamy wolność poruszania i wyboru życia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.