Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kto głosuje, ten się liczy. Przed drugą turą wyborów prezydenckich, która już w niedzielę, 12 lipca, zapytaliśmy polskich artystów, sportowców i aktywistów, dlaczego pójdą głosować. Poprosiliśmy też, by opowiedzieli, w jakiej Polsce chcieliby żyć.

Na wybory pójdzie też aktor Borys Szyc.

- Idę głosować dlatego, że jestem dorosły i chcę wykorzystać swój głos. Jest to mój obywatelski obowiązek. I dziś chciałbym zwrócić się zwłaszcza do młodych ludzi, bo pamiętam, że gdy byłem taki, powiedzmy, jeszcze niedojrzały, to wydawało mi się, że ten mój głos niewiele znaczy. Zamiast iść na wybory, wynajdywałem sobie jakieś „ważniejsze” rzeczy, którymi mógłbym się zająć. Byłem bardzo apolityczny, co paradoksalnie jest dla mnie powodem, dla którego idę na te wybory. Chciałbym, żeby wróciła równowaga w społeczeństwie i żeby polityka tak bardzo nie mieszała nam się do życia codziennego.

Żartobliwie powiem, że narzekanie jest naszą specjalnością, takim mistrzostwem narodowym, więc jeśli chcemy sobie z czystym sumieniem ponarzekać, to chociaż oddajmy ten głos. Bo jak jest coś nie tak, jak chcieliśmy, to przynajmniej mieliśmy na to jakikolwiek wpływ.

Chciałbym też, żeby Polska nie była aż tak podzielona, a z drugiej strony, żeby była różnorodna. Chciałbym, aby istniała wolność wypowiedzi, żeby nie cenzurowano ludzi, w taki czy inny sposób. Bo niby nie ma urzędu cenzury, ale ludzie zaczynają się po prostu bać, że jakakolwiek wypowiedź krytyczna wobec jedynie słusznej władzy sprowadzi na nich kłopoty. Więc ludzie wprowadzają sobie tak zwaną autocenzurę, boją się o czymś mówić. A jeśli się boimy, to znaczy, że już jest źle, że ktoś tym naszym strachem w jakiś sposób zarządza. A ja nie chciałbym się bać, żyjąc we własnym kraju. Chciałbym czuć spokój i żeby czuli go też ludzie o innej orientacji, wyznaniu czy kolorze skóry. Żeby nikt nie musiał się tutaj bać.

Odczuwam w Polsce jakiś dysonans. Zagrałem jakiś czas temu Piłsudskiego w filmie Michała Rosy. Słynny cytat Marszałka: „Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy” wzbudza często kontrowersje i zależnie od tego, której stronie przypasuje, to sobie lubią to cytować. Uważam, że nasz kraj jest piękny. Przez tę pandemię przejechałem Polskę wzdłuż i wszerz, szukając jakiegoś miejsca, gdzie będzie można trochę odpocząć, pobyć w spokoju. I mimo że zjechałem kawał świata, to czym dłużej tu żyję, tym bardziej ta Polska mi się podoba. Jest krajem z cudowną naturą, z urokliwymi miejscami, do których można pojechać, a które są jeszcze niezniszczone. Chciałbym, żeby tak pozostało, żebyśmy wszyscy dbali o środowisko, myśleli o klimacie, ogólnie żyli świadomiej.

Chciałbym, żeby się ludzie nie zabijali słowami. Bo jeszcze może nie poszły prawdziwe noże w ruch i nie zabijamy się na ulicach - chociaż prezydent Adamowicz nie żyje – ale poziom nienawiści i hejtu, którego zresztą sam doświadczyłem przez jakieś pomówienia, jest tak gigantyczny, że rzeczywiście przeraża. Chciałbym, żeby ludzie się opamiętali i żyli w zgodzie, szanując swoje poglądy i siebie nawzajem.

Chciałbym, żeby moje dzieci też chciały tu zostać i żeby mogły i czuły się tu bezpiecznie.

Żeby to była Polska, która nikogo nie wyklucza, pozwala na rozwój i docenia sztukę. Nie tylko w momentach, kiedy coś się dzieje i nagle okazuje się, że sztuka trzyma nas przy życiu, ale również wtedy, kiedy jest dobrze, kiedy nie ma pandemii czy zagrożenia życia lub najechania nas przez jakiegoś wroga. Żeby sztuka miała bardzo ważne miejsce w wychowaniu dzieci, bo to rozwija naszą wrażliwość. Moim zdaniem to też jest element bycia patriotą – szanowanie sztuki, która powstała w tym kraju.

Borys Szyc to aktor filmowy i teatralny oraz lektor. Pochodzi z Łodzi i jest absolwentem warszawskiej Akademii Teatralnej. Popularność przyniosły mu role w filmach „Symetria” oraz „Vinci”. Zagrał ponadto w takich produkcjach, jak „Testosteron”, „Lejdis”, „Wojna polsko-ruska”, „Kret”, „Pokot” czy „Zimna wojna”. Występuje również na deskach Teatru Współczesnego.

Prywatnie mąż dziennikarki Justyny Nagłowskiej, tata Soni i Henryka oraz ojczym Stefanii i Franciszki.

Kto głosuje, ten się liczyKto głosuje, ten się liczy 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.