Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Anna Dziewit-Meller nie wyobraża sobie nie pójść na wybory. Takie obywatelskie wzorce wyniosła z domu – jej rodzice i dziadkowie, od kiedy można było głosować, zawsze chodzili na wybory. Sama twierdzi, że to u niej „wykształcony odruch”.

- Gdy są wybory, to po prostu idę do lokalu wyborczego. Mam nadzieję, że moje dzieci, które zabieramy na wybory, od kiedy się urodziły, też przejmą to podejście i będą oddawały głos w wyborach w poczuciu obywatelskiego obowiązku. Wierzę też, że ich wybory będą w przyszłości wolne – tłumaczy pisarka.

Powodów, dla których 12 lipca Anna Dziewit-Meller odda głos w wyborach, jest wiele. Jednym z nich jest chęć powstrzymania niekorzystnych jej zdaniem zmian, które zachodzą w Polsce od jakiegoś czasu.

- To są zmiany, z którymi się nie zgadzam i które napawają mnie obawą o przyszłość. Mam dzieci i siłą rzeczy myślę kategoriami trochę być może dłuższymi niż tylko jedna kadencja kolejnego prezydenta. Szczególnie tym razem, że choć nie jest to mój idealny wybór, to jest to wybór szczególny - wybór między dość skrajnymi wizjami rozwoju naszego państwa. Jedna z nich mi się bardzo nie podoba i chciałabym uniknąć wdrożenia jej w życie – tłumaczy.

Anna Dziewit-Meller w związku włączeniem się w akcję „Dziewczyny zdecydują” zachęca do udziału w wyborach zwłaszcza młode obywatelki.

- W Polsce młode dziewczyny są znacznie bardziej progresywne, zaangażowane społecznie, otwarte, mające wyższą tolerancję i empatię dla wszelkiej inności. Niestety, te same młode dziewczyny, które już mają prawo głosu, bardzo często rezygnują z podjęcia tej aktywności obywatelskiej, mając poczucie, że ich głos nie jest wystarczająco ważny. Chciałabym namówić dziewczyny, które naprawdę są przeciwwagą dla coraz bardziej konserwatywnych młodych mężczyzn, żeby poszły i użyły swojego głosu. I zawalczyły o swoją sprawę, moją sprawę, o naszą wspólną sprawę – sprawę przyszłości kobiet w Polsce – apeluje Dziewit-Meller.

Pisarka zapytana o wizję swojej wymarzonej Polski przyznaje, że jest wyznawczynią zasady: „Żyj i daj żyć innym”.

- Mnie się marzy Polska, w której ten konflikt, w którym funkcjonujemy od dawna i za który w jakiejś mierze odpowiadają wszystkie strony sporu politycznego, trochę przycicha. Chciałabym też, żeby wyłącznie to, jakie człowiek ma poglądy polityczne, przestało go określać. W dodatku pewien pakiet poglądów, który przyjmujemy wraz z zaangażowaniem po którejś ze stron sporu, zaczyna ludzi w jakiś sposób determinować – marzy mi się to, żebyśmy przestali tkwić w tych mentalnych szufladach, bo to jest dla nas zabójcze i prowadzi do eskalacji przemocy, której ja się osobiście boję. Urszula Dudziak powiedziała takie świetne zdanie, które dzisiaj gdzieś przeczytałam: „Wolę być zdrowa, niż mieć rację”. I czasami myślę, że my wszyscy powinniśmy się nad tym pochylić i pomyśleć, że nie musimy wygrywać tych wszystkich erystycznych pojedynków na to, czyja racja jest „mojsza”. I marzyłabym o takiej Polsce, w której każdy jest w stanie zrobić krok do tyłu i powiedzieć: „Dobra, spokojnie. Spróbujmy się jakoś porozumieć”. Jest to marzenie idealistyczne i naiwne, ale cóż, utopie też są potrzebne - podsumowuje. 

Anna Dziewit-Meller jest dziennikarką, pisarką, żoną, matką. Sama siebie określa również jako feministkę. Pochodzi ze Śląska, mieszka w Warszawie, a ostatnio sporo czasu spędza na Mazurach. W przeszłości była wokalistką i gitarzystką w kobiecym rockowym zespole Andy.

W swoim pisarskim portfolio ma m.in. „Disko”, „Górę Tajget”, dwie części „Damy, dziewuchy, dziewczyny” czy napisane wraz z mężem „Gaumardżos. Opowieści z Gruzji”. Na 15 lipca zaplanowana jest premiera jej najnowszej książki „Od jednego Lucypera”.

Nie tylko jednak książki pisze, ale też o nich opowiada, m.in. na swoim internetowym kanale Bukbuk.pl. Od 2017 roku jej felietony można czytać na łamach „Tygodnika Powszechnego”.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.