Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z Mariną Milov, właścicielką Salonu Pomalovane w Warszawie, rozmawia Agnieszka Urazińska

Był taki moment, że pomyślała pani: „a może by tak robić ludziom manikiur”?

– Nie. Bo już od dziecka robiłam dwie rzeczy na przemian – śpiewałam i malowałam. Także paznokcie. Sobie i innym. Owszem, podejmowałam próby robienia czegoś innego. Nauczyłam się czterech języków, skończyłam prawo.

A później?

– Później skupiłam się na tym, co kocham od zawsze. Śpiewam. Występowałam w programach X-Factor, Fabryka Gwiazd i Śpiewajmy Razem. Występuję w klubach. Kiedyś śpiewałam ostrzej. Teraz trochę już dorosłam – jest blues, jest pianino.

Sama sobie pani akompaniuje?

– Umiem. Ale nie gram, bo mam bardzo długie paznokcie. Robię sama. Sobie i innym. Na początku nawet bliscy nie do końca rozumieli, dlaczego po studiach prawniczych poszłam w paznokcie.

A dlaczego?

– Bo to wspaniałe zajęcie! Mam grono klientek, które doceniają mój artyzm. Bo tak, uważam się za artystkę w tej dziedzinie. Nie wykonuję zwykłych paznokci. Kiedyś malowałam na dużych płótnach. Teraz na mikropowierzchni. Uspokaja mnie to i inspiruje. Lubię graficzne wzory, im bardziej skomplikowane, tym lepiej. Maluję na paznokciach bajki – na przykład Myszkę Miki, Kubusia Puchatka czy Jelonka Bambi, a przed walentynkami wiele klientek chciało mieć Zakochanego Kundla. Uwielbiam pop art, choć to trudne, więc na paznokciach moich klientek pojawiają się Wonder Woman, Superman i postaci z Avengersów. Niektóre z pań lubią erotyzm. Agnieszce Szulim robiłam kiedyś erotyczne zdobienia na paznokciach, które pokazywałam w TVN Style. Im bardziej szalone pomysły mają klientki, tym lepiej. Jedna chciała, żebym namalowała jej synusia. Myślę sobie, niech będzie synuś. A ona pokazuje zdjęcie psa. Ukochanego. Takiego synusia też mogę malować, proszę bardzo.

Fot. Archiwum Prywatne / Fot. Archiwum Prywatne

Ile trwa tworzenie takich dzieł?

– Opiłowanie, nałożenie żelu – bo robię głównie żelowe paznokcie – oraz zdobienie może zająć nawet trzy godziny. Ile wtedy jest czasu na to, żeby porozmawiać!

Czego najbardziej teraz brak?

– Kontaktu. Bo to w moim zawodzie podstawa. Mam klientki, które są ze mną od dekady. Ja zmieniałam salony, one były przy mnie. Znam je, a z opowieści także ich rodziny, sprawy zawodowe, problemy zdrowotne, marzenia. Jeśli spotyka się kogoś regularnie przez długie lata i spędza z tą osobą po kilka godzin, to sporo się można o sobie dowiedzieć.

I jest się bardzo blisko człowieka.

– No właśnie, na wyciągnięcie ręki. Jestem gadułą, uwielbiam być blisko ludzi. A moje klientki, choć są bardzo różne i pewnie w życiu by się ze sobą nawzajem nie dogadały, w indywidualnym kontakcie są niezwykle interesujące. Od lat przekonuję się, jakie kobiety są wspaniałe. I właśnie teraz, w czasie epidemii, z tego kontaktu i tej bliskości musiałam zrezygnować. To chyba dla mnie w tej sytuacji najtrudniejsze.

A kwestie finansowe?

– Straty są potężne. Mam kalendarz wypełniony na najbliższe miesiące. A salon zamknęłam. Nie mogę go teraz prowadzić, a wszystkie opłaty pozostały. Nie zarabiam na wykonywaniu pracy, którą kocham. Zajmowałam się także prowadzeniem warsztatów w manikiurze oraz szkoleń. Ich też już teraz nie ma. Nie jest tragicznie tylko dlatego, że pracuję także w sieci – jestem blogerką, zamieszczam opinie i posty na temat określonych produktów – i to też jest moje źródło utrzymania. Współpracuję również ze świetną firmą wytwarzającą lakiery do paznokci i promuję ich produkty. No i maluję obrazy. Mam więc to szczęście, że mogę zarabiać nawet w czasie epidemii. Jednak mimo to konieczność zamknięcia salonu z powodu koronawirusa to dla mnie finansowy cios. A mam koleżanki, które są w nieporównywalnie trudniejszej sytuacji. Ich jedynym źródłem zarobku był salon kosmetyczny czy fryzjerski. Mają na utrzymaniu rodziny i z dnia na dzień zostały pozbawione pracy. W tej branży jest teraz wiele dramatów i wiele wylanych łez.

Ale klientki mogą wam pomóc.

– Współpracuję z Booksy, czyli serwisem rezerwacji usług online. Na co dzień to świetny pomysł i ułatwienie życia dla ludzi z branży beauty, bo gwarantuje brak przestojów i zabezpiecza na wypadek odwołanych wizyt. Klientki, rezerwując wizytę, podpinają swoją kartę płatniczą i płacą kaucję, czyli jakiś procent kwoty za usługę. To dla nich motywacja, aby nie odwoływać wizyt, a dla nas zabezpieczenie, że gdyby do odwołania jednak doszło, nie zostaniemy z niczym. Teraz Booksy chce dodatkowo wesprzeć pogrążoną w kryzysie branżę. Polega to na tym, że klientki, które korzystają z salonów, mogą wpłacić jakąś kwotę na przyszłe wizyty. To taki kredyt bez oprocentowania dla ulubionej kosmetyczki, fryzjerki czy manikiurzystki. Ta kwota będzie odliczona od najbliższej wizyty. A nam pozwoli przetrwać, zapłacić za czynsz czy utrzymać rodzinę. Pomysł jest świetny. Rząd o nas nie pomyślał. Trzeba szukać innych sposobów.

Niektóre specjalistki od urody z ekonomicznych powodów przerywają społeczną kwarantannę.

– Przychodzą takie myśli. Przecież oficjalnie nikt nam tego nie zakazał. Ale radzę słuchać zdrowego rozsądku – lekarze mówią, że izolacja to jedyny sposób, żeby zwalczyć epidemię. Dlatego siedzę w domu. Paznokcie maluję tylko sobie.

A klientki zapuszczone…

-– Wiem, jak bardzo kobiecie może poprawić samopoczucie, gdy o siebie zadba. Jeśli któraś potrafi – malujcie paznokcie w domu. Widok dobrego manikiuru na klawiaturze na pewno uprzyjemni zdalną pracę. A jeśli nie potraficie – przeczekajcie. Epidemia musi się kiedyś skończyć i znów się spotkamy. Znowu ruszycie do naszych salonów. O niczym innym nie marzymy!

Akcja Gazety Wyborczej, Wysokich Obcasów i Booksy.com

SOLIDARNI 2020. PRZEŚLIJ TROCHĘ WSPARCIA

Pandemia koronawirusa zagraża przedsiębiorcom, których działalność polega na bezpośrednich kontaktach z klientami. Zamkniętych zostało ok. 90 proc. salonów fryzjerskich i kosmetycznych.

Obsługująca je platforma rezerwacyjna Booksy ruszyła z inicjatywą „Prześlij trochę wsparcia”. "Gazeta Wyborcza" i "Wysokie Obcasy" przyłączają się do niej z kampanią "Solidarni 2020".

Wejdź do aplikacji Booksy i wpłać 20, 50 lub 100 zł jako wsparcie dla wybranego fryzjera, kosmetyczki, barbera czy fizjoterapeuty. W podziękowaniu za okazaną pomoc otrzymasz kod na bezpłatną prenumeratę Wyborcza.pl i Wysokieobcasy.pl.

Bądźmy solidarni i razem przetrwajmy ten trudny czas.
Pomagasz, mamy dla Ciebie prezent w podziękowaniu za wpłatę

"Gazeta Wyborcza" i "Wysokie Obcasy" przekażą darczyńcom bezpłatną prenumeratę cyfrową swoich treści. Jej długość będzie zależała od wpłaconej na konto sumy – to 1, 2 lub 3 darmowe miesiące korzystania z Wyborcza.pl i Wysokieobcasy.pl. Abyś zawsze był na bieżąco. Kliknij, żeby dowiedzieć się więcej. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.