Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z Karoliną Wołodkowicz, kosmetyczką z Lęborka, właścicielką Imperium Piękna, rozmawia Aleksandra Lewińska.

Aleksandra Lewińska: Da się utrzymać w małym mieście ze stylizacji rzęs?

Przed koronawirusem przyjmowałam pięć, sześć klientek dziennie. Jestem samotną matką, mam trzyletnią córeczkę, na życie nam starczało. Co miesiąc mam ok. 3 tys. zł opłat: czynsz, przedszkole, prowadzenie działalności. Dzięki swojej firmie byłam niezależna, spokojnie to wszystko opłacałam. Na życie nam starczało. Na to, żeby coś odkładać na "czarną godzinę" - już nie.

A czarna godzina przyszła.

Od dwóch tygodni nie zarabiam nic. Zamknęłam gabinet w momencie, gdy zawieszono działalność szkół i przedszkoli.

Niektórzy zwlekali dłużej.

W Lęborku do dziś niektórzy prowadzący salony kosmetyczne mają otwarte!

Klientki w czasie pandemii myślą o przedłużeniu rzęs?

W każdym czasie chcą być piękne. Niektóre zabiegi powtarza się co trzy tygodnie, chcą podtrzymać efekt. Do mnie też część pisze z prośbą o przyjęcie.

Gdy mówię, że nieczynne, pytają: a może przyjmie mnie pani tak "po cichu", za zamkniętymi drzwiami? Ale ja w to nie wchodzę.

To skrajna nieodpowiedzialność. Nie ma szans, bym zachowała odległość metra czy dwóch od kobiety, nad której rzęsami pracuję. Żadne pieniądze nie są warte podejmowania takiego ryzyka. Nawet gdybym nie miała skąd wziąć pieniędzy, nie wróciłabym teraz do pracy, wzięłabym kredyt i jadła chleb ze smalcem. Powiem szczerze: osobiście wirusa jakoś strasznie się nie boję. Jestem młoda, mam 23 lata, dobrą odporność. Ale córka jest świeżo po usunięciu migdała, z obniżoną odpornością. I nie będę ryzykować. Klientki, nawet jak same są młode i zdrowe, też mają rodziny w domach. Nie możemy tego robić. Mam przekonanie, że tylko solidarna izolacja powstrzyma rozprzestrzenianie się wirusa.

Może klientki chcą w ten sposób pomóc pani przetrwać ten trudny czas?

Nie. Myślę, że po prostu chcą ładnie wyglądać. Pomogłyby, gdyby wpłaciły "zaśki", czyli formę zaliczki za zabieg, który wykonam po zakończeniu kwarantanny. Wtedy nie musiałabym się martwić o jutro. Wiedziałabym, że utrzymam się na powierzchni i po epidemii wrócę do pracy ze zdwojoną energią.

Proponowała im to pani?

Aplikacja Booksy, z której korzystam, to robi. Ja sama jakoś nie mam odwagi. To jakbym się żaliła, że sobie nie radzę. Wszyscy mamy dość kłopotów, po co mam sobą jeszcze obciążać... Gdyby klientka to zaproponowała - byłoby super. Sama nie chcę mówić: pomóżcie, bo plajtuję. W Warszawie pewnie łatwiej rzucić hasło: ratujcie "zaśkami", bo czynsze wysokie.

W takim Lęborku - wszyscy się znamy. Gdy opublikuję taki post na Facebooku, konkurencja już będzie zacierać ręce, że mi nie idzie. Sąsiedzi będą patrzeć z litością.

W ogóle ciężko mi prosić o pomoc, myślę, że dużo młodych przedsiębiorców to czuje.

To jak sobie pani teraz radzi?

Szczerze? Żeruję na rodzicach (śmiech). Nie mam odłożonej złotówki. Starałam się, ale nadwyżki pochłonęła przeprowadzka, którą, niefortunnie, zrobiłam tydzień przed epidemią. Przeniosłam się kilka ulic bliżej centrum. Wcześniej dużo pochłaniały kursy ze stylizacji rzęs. To kosztowna inwestycja. Jeden kosztuje od 1,5 do 2 tys. zł, a ja mam ich za sobą już siedem.

Propozycje rządu dla przedsiębiorców w kryzysie dają nadzieję?

Skąd! Nawet księgowa radzi mi, by z nich nie korzystać. Odroczą płatność ZUS-u na trzy miesiące, a potem - co? Hurtem zapłacę wszystko? Z czego? To tylko formalne przedłużanie agonii firmy. Zawiesić działalności nie mogę, bo na jej uruchomienie wzięłam dotację. I muszę przetrwać przynajmniej rok. W umowie z pośredniakiem na dotację nie było zapisów na wypadek pandemii...

Mam poczucie, że rynek usług po koronawirusie mocno się zmieni. Że zostaną sieciówki i korporacje, a takie jednoosobowe firmy jak moja - utoną.

Że dramatycznie skończy się moje marzenie o "byciu na swoim". Na razie cieszę się, że z córką mamy co jeść. Wiem, że nie każda właścicielka zakładu kosmetycznego jest w takiej sytuacji.

?

Mam koleżanki, które zamknęły biznesy albo były zatrudnione w hotelach czy restauracjach na śmieciówkach i teraz zostały bez pieniędzy na życie. A dzieci trzeba nakarmić, rachunki zapłacić. Już ratują się chwilówkami. Ja mam to szczęście, że rodzice są dość zamożni i bez pomocy mnie nie zostawią. Nie muszę się martwić, że nie będę miała czego do garnka włożyć. Ale to też nie jest komfortowe. Cenię sobie niezależność. Mówią, że zosia samosia jestem. Od wczesnych lat pracowałam: byłam stewardesą w Pendolino, kelnerką, ekspedientką, barmanką, pracowałam w punkcie aptecznym. Gdy poszłam na pierwszy kurs ze stylizacji rzęs i poczułam, że to mi wychodzi, wybrałam tę drogę. Kilka lat robiłam to raczej dla frajdy niż zarobku, ale konsekwentnie się szkoliłam i dążyłam do tego, by założyć firmę. Lubię tę pracę. Lubię tę ciszę i skupienie, gdy pochylam się nad rzęsami klientki. Lubię to poczucie, że jestem w stanie utrzymać się jako samotna matka i nie muszę nikogo prosić o pomoc. Lubię otwierać kalendarz i widzieć nazwiska klientek, z którymi znam się od lat. Aż mi się wtedy buzia śmieje. Koronawirus to wszystko mi zabrał.

Akcja Gazety Wyborczej, Wysokich Obcasów i Booksy.com

SOLIDARNI 2020. PRZEŚLIJ TROCHĘ WSPARCIA

Pandemia koronawirusa zagraża przedsiębiorcom, których działalność polega na bezpośrednich kontaktach z klientami. Zamkniętych zostało ok. 90 proc. salonów fryzjerskich i kosmetycznych.

Obsługująca je platforma rezerwacyjna Booksy ruszyła z inicjatywą „Prześlij trochę wsparcia”. Gazeta Wyborcza i Wysokie Obcasy przyłączają się do niej z kampanią Solidarni 2020.

Wejdź do aplikacji Booksy i wpłać 20, 50 lub 100 zł jako wsparcie dla wybranego fryzjera, kosmetyczki, barberowi czy fizjoterapeucie. W podziękowaniu za okazaną pomoc otrzymasz kod na bezpłatną prenumeratę Wyborcza.pl i Wysokieobcasy.pl.

Bądźmy solidarni i razem przetrwajmy ten trudny czas.

Pomagasz, mamy dla Ciebie prezent, w podziękowaniu za wpłatę.

"Gazeta Wyborcza" i "Wysokie Obcasy" przekażą darczyńcom bezpłatną prenumeratę cyfrową swoich treści. Jej długość zależała będzie od wpłaconej na konto sumy - to 1, 2 lub 3 darmowe miesiące korzystania z Wyborcza.pl i Wysokieobcasy.pl. Abyś zawsze był na bieżąco. Kliknij, żeby dowiedzieć się więcej. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.