Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Grupa Widzialna Ręka została założona 11 marca na Facebooku. W ciągu kolejnych kilku dni pojawiło się na niej dziesiątki postów chcących wesprzeć się wzajemnie Polek i Polaków.

"Warszawa. Pomogę zrobić zakupy, mogę również wyprowadzić psa, a w trudnych chwilach po prostu wspomóc dobrym słowem. Na co dzień pracuję w jednym z warszawskich marketów, dlatego gdyby ktoś miał problem ze zdobyciem środków pierwszej potrzeby lub inną kryzysową sytuację, to również postaram się pomóc" - pisze Michał, jeden z członków Widzialnej Ręki.

"#pomogę #piaseczno W poniedziałek na pewno rano ruszę po świeże pieczywo dla rodziny, chętnie podrzucę gdzieś w okolicy komuś starszemu, czy potrzebującej osobie, żeby nie trudzić się, bo nie trzeba. A ja mogę!" - dołącza do grupy Mirosław.

Pytamy go, czy ma już pierwszych chętnych. - Nikt się jeszcze nie zgłosił, dziś spróbuję założyć lokalną grupę. Dlaczego to robię? Wszyscy mamy wspólne potrzeby, a możemy ograniczyć przebywanie na zewnątrz. Warto odtworzyć relacje międzysąsiedzkie i wzajemną pomoc. Ot tak. Ja wyjdę, ktoś nie musi - mówi nam.

Miało być kameralnie

Grupę Widzialna Ręka zakłada na początku dla znajomych 44-letni Filip z Warszawy, ale jak sam zaznacza, ta rozrosła się błyskawicznie. - Miała być to grupa dla moich znajomych, wiem, że byli przestraszeni sytuacją lub wracali do Polski dokładnie wtedy, gdy zarządzono kwarantannę. Przyznam, że to, co stało się później, bardzo mnie zaskoczyło - mówi nam mieszkaniec Mokotowa.

Do momentu publikacji tekstu w grupie Widzialna Ręka było już 40 tys. solidaryzujących się z osobami w potrzebie członkiń i członków.

Wśród nich m.in. aktorka teatralna i filmowa Paulina Holtz, która we wpisie dodanym na Facebooku zachęcała:

"Moi drodzy, jako, że pracy nie mam, a lubię robić to, co robię, to zapraszam na moje czytania online. Może to będzie miła odmiana dla dzieciaków i chwila wytchnienia dla dorosłych (bo czytam i dla tych, i dla tych). Mam też baaaaaardzo dużo książek dla dzieci i dorosłych, które mogę pożyczać po uprzednim zdezynfekowaniu okładek. Piszcie jakby co!".

Pytana przez nas o swoją aktywność na grupie mówi: - Jestem człowiekiem czynu. I chyba w sumie też pogody ducha. Nudzi mnie zamartwianie się. Lubię mieć coś do zrobienia. Jednym z moich aktorskich zajęć jest nagrywanie audiobooków, a fanpage "Tu i teraz. Książka. Czyta: Paulina Holtz" powstał trzy lata temu, żeby poczytać na żywo, poopowiadać o książce, pokazać, co się dzieje fajnego na rynku wydawniczym.

Grupa Widzialna Ręka jest spełnieniem tego, jak wyobrażam sobie pomoc i wspólnotę w trudnych chwilach. Każdy jest tam po coś. Jedni dają, inni biorą wsparcie. Jedni czują się potrzebni, a inni zaopiekowani.

Będąc w przymusowej izolacji, zbudowaliśmy (my, wszyscy członkowie grupy) spontanicznie wspólnotę - ważną, potrzebną, realnie niosącą pomoc. Wzrusza mnie to niezwykle - opowiada nam aktorka i zachęca do słuchania czytanych przez nią książek zarówno dzieci, jak i dorosłych. - A wszystkie nagrania zostają na stronie dla tych, którzy nie mieli możliwości uczestniczyć na żywo.

Potrzeba oddziałów

Członkinie i członkowie grupy oferują sobie nie tylko pomoc w zakupach czy wyprowadzaniu psów. Są i inne, niemniej ważne kwestie ducha. Jedna z facebookowiczek z Wrocławia, Kamila, pisze choćby:

„Witajcie, jestem uczestniczką kursu techniki terapii tańcem i ruchem, analiza ruchu. Jak będą chętni/chętne online poprowadzę takie zajęcia. W takich chwilach ważne jest to, żeby poruszyć ciała i dać im to, czego potrzebują. Potańczmy razem. Chętnych zapraszam do kontaktu przez Messengera, wtedy jakoś ustalimy datę i godzinę. Może stanie się to cykliczne”.

Kamila pytana przez nas, czy udało się jej zainteresować kogoś swoimi zajęciami, mówi: - Zainteresowanie było tak duże, że powstanie sześć grup każdego dnia po godzinie, jedna około 20-osobowa!

Są i tacy, którzy pamiętają o tych niosących pomoc chorym w czasie epidemii:

"Chętnie pomogę lekarzom/pielęgniarkom/ratownikom medycznym z Ursynowa w wyprowadzaniu psiaka w czasie ich pobytu w pracy. #ursynów #pies"

Chętne i chętni do pomocy są jednak nie tylko Polacy i Polki z Warszawy. W szybkim tempie przybywa też osób m.in. z Łodzi, Wrocławia czy Rzeszowa, dlatego jak mówi nam administrator Widzialnej Ręki: - Widząc, jak duże jest zainteresowanie, od razu też zasugerowałem, żeby ludzie zakładali swoje lokalne grupy pomocy wzajemnej.

Tak rzeczywiście się stało, stopniowo przybywa oddziałów w większych i mniejszych miastach, a stolica już dzieli się na oddziały osiedlowe.

- Ja osobiście na początku miałem ataki paniki związane z całą sytuacją - dodaje Filip - i nawet jak je racjonalizowałem, to dopiero rozmowy z innymi dały mi siłę psychiczną. Jak widzę to samo na grupie, to jestem bardzo poruszony tym, jak ludzie starają się dbać o siebie nawzajem, nawet jak się nie spotykają osobiście!

Dołącz do Grupy Widzialna Ręka TUTAJ i nieś pomoc osobom będącym w potrzebie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.