W domu nauczyłam się, że oszczędzanie jest istotne. Nie zdawałam sobie jednak sprawy z tego, że oszczędności można także pomnażać. Zaczęłam inwestować dość późno, miałam już 35 lat. To był czas, kiedy potrzebowałam zrobić coś dla siebie.

Początek był trudny, bo inwestowanie na giełdzie kojarzyło mi się tylko z ryzykiem i skomplikowanymi wykresami. Musiałam się zmusić, by zajrzeć na konto maklerskie.

Ale szybko odkryłam, że inwestycje są trochę jak rozwiązywanie zagadek. To taka próba łączenia różnych informacji w jedną całość i dochodzenia do odpowiednich wniosków. Wciągnęłam się.

Pozostało 82% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.