Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kiedy zaczęłaś pracę w McDonald’s i jak to się stało, że łączysz ją z ratowaniem ludzi?

Pracę w McDonald’s zaczynałam jeszcze jako 19-latka. To była restauracja na dworcu w Gdańsku, więc działo się tyle, że czasami nie wiedziałam, w co włożyć ręce. Byli tam jednak ludzie, którzy sprawili, że czułam, jakbyśmy znali się od zawsze. W trakcie pracy w Maku skończyłam studia medyczne, a później wyjechałam do Niemiec na kilkanaście lat. Po powrocie do Polski nie wierzyłam, że uda mi się wrócić do zawodu, a poza tym świetnie się czułam w McDonald’s, więc w pierwszej kolejności pomyślałam o pracy w restauracji. Później, kiedy okazało się, że zostałam przyjęta do szpitala jako ratowniczka medyczna, kierownik powiedział, że dostosuje mój grafik, bo zależy mu na tym, żebym została w restauracji. Teraz łączę dwa etaty.

Co takiego dała ci praca w McDonald’s, że nie chciałaś z niej rezygnować?

Przede wszystkim dała mi wiele pięknych i wzruszających chwil ze świetnymi ludźmi. Tutaj zawsze można liczyć na wsparcie, nie zostaje się z żadnym problemem samemu. Ta praca uczy też wielu cennych umiejętności: opanowania w stresujących sytuacjach i mobilizacji, kiedy już nam się wydaje, że sobie nie poradzimy. To dzięki McDonald’s potrafię koordynować pięć zadań jednocześnie i podejmować trudne decyzje.

Szybko awansowałaś na menedżerskie stanowisko...

Faktycznie, szybko otrzymałam rolę instruktora, a już po miesiącu kierowniczka zaproponowała mi awans na młodszego menedżera. To była nominacja od pracowników, co było dla mnie dodatkowym wyróżnieniem. Wyjechałam na szkolenie do Słupska, a później, już w restauracji, wdrażałam się pod okiem bardziej doświadczonych menedżerów. Aktualnie pracuję w Kościerzynie na stanowisku kierownika zmiany.

Z jakimi wyzwaniami wiąże się kierownicze stanowisko?

Kiedy zostałam menedżerem, wyzwaniem było przestawienie się z roli koleżanki na rolę przełożonego i delegowanie zadań. Ale tak było tylko na początku. Potrafię już stawiać granice i wyznaczać priorytety. Żarty i wygłupy? Jestem do tego pierwsza, ale najpierw wszystko musi być zrobione w restauracji. Jeśli jest duży ruch, to trzeba się spiąć i pracować. Pamiętam też, jak to było, kiedy sama zaczynałam na podstawowym stanowisku. Wiem, czego mogę wymagać, a czego nie. Nie mam problemów z zarządzaniem, bo ja lubię ludzi i wszystkich traktuję równo. W McDonald’s nie ma czegoś takiego, że nosisz menedżerską niebieską koszulę i czujesz się lepszy. To jest coś, czego nauczyłam się w pierwszych dniach tutaj i teraz sama to stosuję.

Czy przy tylu obowiązkach zostaje ci jeszcze czas dla siebie?

Właściwie to łączę cztery etaty – jestem mamą dwójki dzieci, ratowniczką medyczną, kierownikiem zmiany w McDonald’s i jeszcze gram w III lidze kobiet w piłce nożnej, trenując trzy razy w tygodniu. Odpowiada mi taka sytuacja i dobrze się z tym czuję, bo ja po prostu nie mogę usiedzieć w miejscu.

Za tobą bardzo trudny okres, czyli pandemia...

Czas po ogłoszeniu pandemii był niezwykle intensywny dla służby zdrowia, nadal jest. Mamy 12-godzinne dyżury, a kiedy prowadzisz jedną reanimację, potem kolejną, to jest wyczerpujące. Bywało, że nie mieliśmy gdzie zjeść, ponieważ zamknęli nam kuchnię w szpitalu, nie było też czasu, żeby przygotować coś samemu. W naszej restauracji wyszliśmy z inicjatywą, żeby dostarczać McZestawy Mocy, czyli darmowe posiłki do szpitali. Dla nas – pracowników służby zdrowia – to był moment, w którym mogliśmy chociaż na 10 minut usiąść, odpocząć i zjeść coś ciepłego.

A jak poradziliście sobie z tą sytuacją w McDonald’s?

Było ciężko, jak wszędzie, ale priorytetem dla całej firmy było utrzymanie zespołu. To nie jest dla nas praca sezonowa. Jeśli kogoś zatrudniamy, to wiążemy przyszłość z tą osobą. Sama korzystałam z postojowego, ale wróciłam po miesiącu. Przez cały ten czas kierownik interesował się tym, co się u mnie dzieje. Dzięki takiemu podejściu mam większe zaufanie do pracodawcy. Wiem, że nie zostanę sama w sytuacji kryzysowej, tylko mogę liczyć na wsparcie firmy.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.