Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozmowa z dr hab. Aleksandrą Przegalińską* - filozofką, badaczką rozwoju nowych technologii, sztucznej inteligencji i robotów społecznych.

Gdzie te wszystkie roboty, które miały odebrać nam pracę? Teraz by się przydały.

Też się zastanawiam, dlaczego do tej pory do użycia nie weszły drony transportowe albo robot strażak. Mamy sporo technologii, która dziś mogłaby zastąpić ludzi ryzykujących zdrowie i życie, ale widocznie jeszcze nie jest wystarczająco dopracowana.

Ale automatyczne kasy są, a mimo wszystko to wciąż człowiek musi skanować produkty. Czy obecna epidemia wyglądałaby trochę inaczej, gdyby sklepy obsługiwały maszyny?

Automatyczne kasy pewnie częściowo rozwiązałyby problem gospodarczy, jednak osobiście nie jestem fanką zabierania ludziom pracy. To kwestia polityki społecznej i myślenia o pracy jako o źródle utrzymania oraz sposobie organizacji życia. Nie mamy modelu zastępczego na sytuację, w której ludzie nie pracują.

Jestem zwolenniczką modelu hybrydowego, w którym maszyny wspierają nas w wykonywaniu codziennych obowiązków.

Czy po koronawirusie postęp technologiczny jeszcze przyspieszy?

Zdecydowanie, choć może nie zawsze w takim kierunku, w jakim byśmy się tego spodziewali. Osobiście wróżę nagły rozwój narzędzi umożliwiających komunikację online. Ich oferta stanie się nie tylko bogatsza o nowe programy, ale również bardziej spersonalizowana. Wyobrażam sobie, że będą powstawały funkcje dedykowane konkretnym grupom lub zawodom. Wpłynie to na sposób wykonywania przez nas pracy, jednak będą to narzędzia wspierające człowieka, a nie go zastępujące.

Wybuch pandemii zweryfikował, na jakim etapie postępu technologicznego jesteśmy. Jak wypadliśmy w tym niezapowiedzianym teście?

Można powiedzieć, że tak jak reszta świata. Wszyscy teraz korzystamy z tych samych narzędzi, które istnieją od dawna, ale do tej pory pozostawały niejako w uśpieniu. Mam tu na myśli chociażby programy i aplikacje typu Zoom lub Teams, które służą do komunikacji.

Przed pandemią miały status niszowych, a dziś nie ważne, czy mieszkasz w Polsce, czy pracujesz w Ameryce, umawiasz się na wideokonferencje za ich pośrednictwem.

Jakieś różnice jednak muszą być.

Zgadza się, ale dotyczą głównie tego, kto z nowych technologii chce korzystać, a kto nie. Zauważamy, że małe firmy stoją w tyle, jakby nie wierzyły, że istniejące rozwiązania znajdą zastosowanie również u nich. Możliwości są globalne, ale gotowość skorzystania z nich niewielka.

Do tej pory małe firmy nie musiały zbytnio przejmować się technologią, bo na ich poziomie prowadzenia biznesu nie była ona niezbędna. Teraz już nie mogą jej lekceważyć, bo prawie wszystko przeniosło się lub właśnie przenosi do internetu.

A jeśli się nie dostosują?

Proces, który obserwujemy obecnie, w najbliższym czasie będzie się jedynie pogłębiał. Pionierzy automatyzacji będą wyprzedzać konkurencję, a luka oddzielająca ich od gorzej dostosowanej reszty będzie się drastycznie powiększała.

Ci, którzy postawili na automatyzację jakiś czas temu, już teraz mogą powiedzieć, że mają bezpieczniejsze środowisko pracy. Dotyczy to zarówno prac biurowych, jak i produkcji, gdzie maszyny zastąpiły ludzi.

*Aleksandra Przegalińska będzie prelegentką podczas Women in Tech Days 2020 (27-29 kwietnia) organizowanych przez Fundację Edukacyjną "Perspektywy". To pierwszy festiwal online dla kobiet w technologiach. Będzie on realizowany poprzez warsztaty z umiejętności technicznych i miękkich, spotkania (1:1) z mentorami - pracownikami najlepszych firm technologicznych (m.in. Intel, Ericsson, Goldman Sachs, Accenture), doradztwo karierowe i wiele innych.

Więcej informacji i szczegółowy program na stronie womenintechday.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.