Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Podobno przyszłaś do McDonald’s na chwilę, a zostałaś na dłużej…

Zgadza się! Początek mojej historii jest… dość typowy. Zaczęłam pracę w McDonald’s w trakcie studiów i traktowałam ją bardziej dorywczo, chciałam podreperować studencki budżet. Spodobało mi się jednak podejście przełożonych – nikt nie miał pretensji, że moja dostępność jest zbyt mała, nie miałam problemów z dostosowaniem grafiku do nauki. Usłyszałam, że wypracujemy wspólny rytm, a Mak nie będzie mnie nigdy stopować w osiągnięciu celu. Mieli rację! Skończyłam fizjoterapię, a w międzyczasie awansowałam i jestem zastępcą kierownika.

Czyli postawiłaś na rozwój niezwiązany z kierunkiem studiów?

Mogłabym pracować gdziekolwiek indziej, ale bardzo lubię to, co robię – szczególnie ludzi i naszych gości. Pracuję w dość specyficznej lokalizacji. Cedynia to mała przygraniczna miejscowość, dlatego odwiedza nas wielu Polaków i Niemców. Naszych gości widujemy nie tylko w restauracji, ale również na lokalnych targach i w sklepach. Rozmawiamy z nimi jak z sąsiadami i z każdym potrafimy się dogadać, bez względu na wiek, pochodzenie czy język.

W waszym zespole również widoczna jest ta różnorodność?

Oczywiście! Różnimy się pod wieloma względami, ale panuje tu naprawdę rodzinna atmosfera. Jak to w rodzinie, czasem się kłócimy (śmiech), ale potrafimy rozmawiać i wyjaśniać spory od razu. Jesteśmy po prostu świadomi naszych różnic – młodzi szybko pracują i przyswajają wiedzę, dojrzali pracownicy czasami potrzebują więcej czasu na rozbieg, ale później radzą sobie bardzo dobrze. Lubię to, że w Maku możemy na siebie liczyć, mimo że jesteśmy na innych etapach życia. Niektórzy są bardzo ambitni i nastawieni na rozwój – chcą zostać managerami i prowadzić zmiany. Dla innych ważniejsza jest stabilność, komfort, określone godziny pracy.

Ty jesteś w tej pierwszej grupie?

Zdecydowanie, dla mnie stanie w miejscu jest równoznaczne z cofaniem się. Awans na managerkę dostałam po niecałym roku pracy. Bardzo podobały mi się zadania na tym stanowisku – koordynowałam pracę ludzi i prowadziłam zmiany, a że w Maku każdy dzień jest inny, to dużo się działo! Rok później zostałam zastępcą kierownika i od dwóch lat rozwijam się na tym stanowisku. Jestem otwarta na zmianę, dlatego ta praca tak bardzo mi się podoba – zmienia się oferta, udoskonalamy zasady funkcjonowania, czy sposób, w jaki zarządzamy. Jest dynamicznie i ciągle się czegoś uczę.

A jak wspominasz początki, gdy dołączyłaś do McDonald’s jeszcze jako studentka?

Dobrze pamiętam swój pierwszy dzień pracy. Zaczęłam od kuchni, potem szkolenie na serwisie, gdzie składałam zamówienia i… powiedziałam kierownikowi, że to chyba nie jest praca dla mnie. Pomimo że odpowiadał mi grafik, polubiłam zespół, dostałam umowę o pracę, to jednak nie czułam, że jestem we właściwym miejscu. Na szczęście kierownik z uwagą wysłuchał moich obaw, uspokoił mnie i wspólnie znaleźliśmy rozwiązanie. Zaczęłam bezpośrednio obsługiwać gości i wtedy nabrałam wiatru w żagle! Od tamtej pory każdego dnia utwierdzałam się w przekonaniu, że jest to moje miejsce.

Tego właśnie nauczyła cię ta praca – żeby nie odpuszczać?

McDonald’s uczy przede wszystkim pokory, zrozumienia, cierpliwości do drugiego człowieka i kształtuje charakter. To miejsce, w którym nauczysz się pracowitości, gościnności, empatii i zdobędziesz wiele umiejętności, które przydają się na dalszych etapach rozwoju zawodowego.

To przekłada się na relacje w zespole?

Widzisz, tutaj też jesteśmy… różni. Oczywiście mamy ze sobą dobry kontakt i dbamy o fajną atmosferę, ale ja staram się oddzielać życie prywatne od zawodowego. Jesteśmy różni, ale szanujemy się nawzajem – myślę, że jest to ogromna siła McDonald’s. Niektórzy z nas mają ze sobą kontakt tylko w pracy, a inni znaleźli tu przyjaźń, a nawet miłość! Ja z kolei do pracy tutaj zachęciłam moją młodszą siostrę i jej chłopaka – świetnie się dogadujemy. Myślę, że McDonald’s to po prostu takie miejsce, w którym jest przestrzeń dla każdego.

Materiał promocyjny PartneraMateriał promocyjny Partnera 

Opracowanie: Paulina Fijał

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.