Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Samotność jest do dupy" – mówi Halinka, bohaterka, którą gra pani w „Planecie singli".  Zgadza się pani?

Zgadzam. I to chyba jest nawet mój tekst, który rzuciłam, trawestując znany plakat Andrzeja Pągowskiego z hasłem: papierosy są do dupy. Reżyserowi się spodobało i tekst wszedł do scenariusza.

Obserwuję u siebie i moich przyjaciół, tych w moim wieku, czyli starszych, że nawyki stają się bardzo silne, gdy człowiek jest sam. Stają się dla nas tak ważne, że nie pozwalamy nikomu się zbliżyć – ani się wprowadzić, ani nawet pobyć przez chwilę jako gość. No, bo to takie drażniące, że ktoś odkłada cukierniczkę czy solniczkę nie tam, gdzie trzeba. Albo mężczyzna nie opuszcza deski w toalecie. Niby wiadomo, że relacje są w życiu najważniejsze, ale myślę, że chodzi o to, że w naszym wieku człowiek się w relacjach już tak nie rozwija, a raczej zwija. I wszystko mu przeszkadza, wszystko drażni. Obecność drugiego człowieka jest irytująca. Bycie samemu jest wygodniejsze. Ale to nie jest dobre, bo jednak samotność powoduje, że człowiek się coraz bardziej zamyka.

Co się traci?

Cudowną istotność. Przecież czasem wystarczy, że ktoś drugi obok nas jest, i nawet nie trzeba już nic wyjątkowego robić – wystarczy sama jego obecność, samo bycie jest wartością, samo patrzenie na drugiego człowieka. Zresztą dla mnie ideałem jest taki związek, że jedna osoba coś robi swojego, druga swoje i nikt sobie nie przeszkadza. Kiedy się chce, to się ludzie ze sobą kontaktują. I jedzą wspólne posiłki. Przecież to zupełnie coś innego jeść posiłek razem, a jeść samemu.

I jeszcze jest ważne, że wiele spraw można skonsultować. Bo jak człowiek jest sam, to mu się wydaje, że zawsze ma rację, że jest najmądrzejszy na świecie, bo nikt nie oponuje. Że jego gust jest najlepszy, bo nikt mu nie mówi, żeby obraz powiesić bardziej w prawo albo dać czarną ramkę zamiast białej. To szalenie ogranicza człowieka. Dlatego, owszem, uważam, że Halinka ma rację: samotność jest do dupy.

Maria Maj i Witold Dębicki jako Halinka i Władek w 'Planecie singli'Maria Maj i Witold Dębicki jako Halinka i Władek w 'Planecie singli' Fot. Canal Plus

Polubiła pani tę bohaterkę? Jest jakoś do pani podobna?

O, ja nie jestem tak odważna jak ona. Na pewno nie umiałabym się tak śmiało deklarować z nowo poznanym człowiekiem, zwłaszcza w kwestiach seksualnych. Ale również nie mam, zdaje mi się, takiej śmiałości w wypowiadaniu sądów. W odcinku jest taka scena, kiedy Halinka jest zaproszona na kolację z okazji urodzin córki swojego nowego partnera i dość odważnie staje po jego stronie, narażając się na niechęć rodziny. Bardzo jest w tym odważna i ja bym chyba tak nie potrafiła. Ale zaznaczam, że to jest moje myślenie o sobie, a moi przyjaciele mają o mnie inne opinie. 

Ktoś z przyjaciół ostatnio powiedział mi: "Słuchaj, teraz jest świetny czas dla ciebie, bo ty jesteś szalona. Twoje koleżanki to są już takie poczciwe. A ty ciągle szalona". I faktycznie jestem szalona. I niekonwencjonalna w myśleniu o życiu. I nie chcę się zmieniać, raptownie na starość stać się konserwatywna tylko dlatego, że jestem babcią, a nawet już prababcią. Nie chcę zrezygnować z takiej siebie, jaką jestem. Więc tutaj z Halinką rzeczywiście mamy coś wspólnego.

Maria Maj i Witold Dębicki jako Halinka i Władek w 'Planecie singli'Maria Maj i Witold Dębicki jako Halinka i Władek w 'Planecie singli' Fot. Canal Plus

Halina jest wyzwolona seksualnie, pragnie spróbować trójkąta. Gdy poznaje mężczyznę w internecie, już na pierwszej randce proponuje mu seks. Jak się pani grało taką wyzwoloną bohaterkę?

Jestem od niej zdecydowanie bardziej pruderyjna. Kiedyś byłam bardziej wyzwolona, ale teraz już się zwijam. Ale ucieszyła mnie ta postać bardzo, bo przyświecała mi idea, by przełamywać pewne tabu społeczne, które widzę. To, że starzy ludzie nie mają prawa do seksu. Mogą okazywać sobie czułość, serdeczność, sympatię, ale uprawiać seks i tego nie ukrywać? To ludzie uważają za niesmaczne.

W filmie pada nawet uwaga, że w tym wieku to czas szukać butów do trumny, a nie się kotłować na wersalce.

A mi się wydaje, że zawsze jest czas, by się kotłować na wersalce. A kupować buty do trumny, to na pewno nie jest czas nigdy. Buty do trumny nam znajdą ci, co nas będą do niej ubierać.

Dla pani to problem, żeby się rozebrać na scenie albo w filmie? Ta cielesność? Dużo się o tym dziś mówi.

Akurat w „Planecie singli" jakichś odważnych scen erotycznych nie ma i myślę, że gdyby były, tobym się nie zgodziła, bo nie jestem zwolenniczką wystawiania mojego ciała, dziś, na pokaz. Oczywiście to jest kwestia zaufania do reżysera, że nie przekroczy granic. Akurat tutaj nie było jakiegoś kotłowania się na golasa. A z drugiej strony nie wstydzę się mojego ciała, uważam, że jest zwykłe, normalne jak na mój wiek, niepoddawane zabiegom upiększającym. I może ono nie jest jakieś piękne, ale cieszę się, że to ciało mam takie, jakie jest.

Zresztą, jeśli mam być zupełnie szczera, to powiem pani, że moje ciało podoba mi się, kiedy jestem goła. Gdy jestem naga, podobam się sobie ze wszystkimi niedoskonałościami. To ciało jest super, jest sexy i fajne. Natomiast jak założę na siebie majtki, staniki i różne inne rzeczy, to to ciało zaczyna gdzieś wypływać, gdzieś się wybrzuszać i traci taką swoją naturalną swobodę. I już mniej mi się podoba.

Ja siedziałam w garderobie w TR Warszawa z Danusią Szaflarską i ją obserwowałam. I gdy miała 99 lat, to była dla mnie niewiarygodnie piękna, jej twarz, ciało. Ona sama rzecz jasna mówiła, że jest okropne. Samemu trudniej pogodzić się ze swoim własnym starzeniem, łatwiej zachwycić się kimś innym.

Wróćmy do samotności. W wywiadzie, który przeprowadził z panią Mike Urbaniak w 2014 roku, publikowanym w „Wysokich Obcasach", pyta panią: „A partner jest?". A pani odpowiada: „Mam kotkę Wandzię, bo już nie chcę inwestować uczuciowo w żadnego kocura".  Coś się zmieniło?

Niestety nie. Troszkę nad tym ubolewam, ale z drugiej strony przyznam się, że chyba nie miałabym czasu, bo ledwo znajduję czas, żeby sobie odpocząć chwilę z kotką Wandzią. Oczywiście byłabym szczęśliwa, mogąc dzielić z kimś życie, ale tak mi się nie zdarzyło. A więc mam przyjaciół, kolegów i koleżanki w zespole i sąsiadów, z którymi tworzymy swoistą małą komunę. I nadal nie inwestuję w żadnego kocura.

Maria Maj i Witold Dębicki jako Halinka i Władek w 'Planecie singli'Maria Maj i Witold Dębicki jako Halinka i Władek w 'Planecie singli' Fot. Canal Plus

Nie szuka pani miłości?

Maria Maj zwleka chwilkę z odpowiedzią

Nie, nie szukam, ale nie tracę nadziei, że ona się pojawi.

Pani ma teraz znakomity czas artystyczny. Gra pani w wybitnym spektaklu Luca Percevala „3 SIOSTRY" w TR Warszawa. Zagrała pani w znakomitym filmie „Wszystkie nasze strachy"…

Tak, jestem bardzo szczęśliwa, naprawdę. Dodam, że pracuję bardzo dużo z młodymi ludźmi i bardzo mi ich metody pracy odpowiadają. Bardzo lubię grać w spektaklu „Stream" Katarzyny Minkowskiej. Ten spektakl czerpie z mitu Demeter i Kory, mitu matki, której córkę porywa Hades. Ten temat jest dla mnie ważny –  miałam córkę, która zmarła. Rozmawiałam kiedyś z Olą Konieczną o tym, że matki, które mają synów, mają ikonę – Matkę Boską z Jezusem. A my, kobiety, które urodziły córki, takiej ikony nie mamy. I dla nas to może być Demeter. 

Bardzo lubię też spektakl "Woyzeck", przy którym pracowałam z młodymi ludźmi, zapraszam, jest bardzo ciekawy. I na spektakle Anny Karasińskiej – „Ewelina płacze" i „Fantazja".

W teatrze człowiek chyba nie może być samotny. Jest ciągle z ludźmi, w procesie, w rozmowie.

Tak, właśnie o to chodzi – teatr to spotkanie. Zwłaszcza gdy się pracuje w zespole, a nie dba o to, by być taką gwiazdką, co chce światła tylko na siebie, tylko kiedy to jest współpraca, współtworzenie. To wielkie szczęście i jestem wdzięczna losowi, że mam teatr, że miałam go całe życie.

Maria Maj - aktorka teatralna (od lat związana z TR Rozmaitości w Warszawie) i filmowa (teraz w kinach "Wszystkie nasze strachy") i serialowa. 

"Planeta singli. Osiem historii" dostępna na Canal + online i Canal + premium.

<<<REKLAMA>>> CANAL+ online - multiserwis streamingowy - seriale, filmy, sport

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.