Na ile pierwszy raz może zdeterminować nasze podejście do seksu?

W wielu listach widać było, jak dużą wagę przywiązuje się do kategorii dziewictwa i pierwszego razu w naszym obszarze kulturowym. Wiążą się z tym różne pojęcia, jak na przykład godność kobiety. Panuje też powszechne przekonanie, że od jakości pierwszego współżycia będzie zależało dalsze powodzenie seksualne, i mnożą się obawy dotyczące wpływu doświadczeń negatywnych. To przekonanie jest niebezpieczne, bo przecież człowiek dojrzewa całe życie również w sferze seksualnej. Mamy na nią wpływ i możemy ją wzbogacać i rozwijać w każdej fazie życia. Jeśli dziewczyna decyduje się na rozpoczęcie życia seksualnego między 15. a 19. rokiem życia (średnia około 18 lat), to trudno oczekiwać, żeby w ogóle miała pełne i zgodne z rzeczywistością wyobrażenie o seksualności. Młody człowiek jest napompowany opowieściami, wzorcami filmowymi – albo tymi romantycznymi, albo pornograficznymi, albo jednymi i drugimi, więc jest raczej niemożliwe, żeby pierwszy raz spełnił wszystkie oczekiwania. A te realne nie zdążyły się jeszcze ukształtować. Oczekiwania fizyczne również występują w wersjach romantycznej i pornograficznej – obie mają niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Do tego dochodzi brak edukacji seksualnej i zwykłych, szczerych rozmów z kobietami starszymi o jedno, dwa pokolenia. Kobiety dojrzałe często są bardzo życzeniowe w swoich deklaracjach. Nie mówią prawdy albo udają, że wszystko jest w porządku, i nie rozmawiają szczerze o tym, na czym polega droga odkrywania własnej seksualności. Nie mówią też o aspektach pozytywnych. Wiedza powinna wychodzić od kobiet do kobiet, mam na myśli taką domową edukację. Bez niej młode dziewczyny pozostają same ze swoimi stereotypowymi, nierealistycznymi wyobrażeniami.

CZYTAJ TAKŻE: "Pierwszy raz nie musi determinować całego życia seksualnego"

Kiedyś dziewczyny decydowały się na pierwszy raz, „poświęcając się”, żeby wybranek je pokochał. Współczesne nastolatki również często inicjują kontakt seksualny, ale w inny sposób – zaspokajają swoich chłopaków oralnie, po to żeby uzyskać ich zainteresowanie i akceptację. Czy będzie to miało negatywne konsekwencje? Wszystko zależy od tego, czy wyciągnie się z tego jakieś wnioski. W przeciwnym razie utrwali się negatywny stereotyp, że seks to sposób na zatrzymanie mężczyzny przy sobie, i myślenie, że na tym to właśnie polega albo że trzeba udawać. Konsekwencją może być wchodzenie w kolejne relacje, które nie będą dawać satysfakcji ani psychicznej, ani fizycznej.

Czym się kierować przy wyborze pierwszego partnera seksualnego?

Użyję metafory – to tak, jakby zadać sobie pytanie, z jakim człowiekiem najfajniej by było pojechać na wakacje. Odpowiedź zależy od tego, na jakie wakacje chcemy pojechać. Myślę, że taka modelowa osoba na pierwszy raz musi być kimś, komu możemy zaufać, przy kim się czujemy swobodnie, możemy być otwarte, przy kim możemy sobie pozwolić na bezpośrednie komunikaty na temat naszego stanu emocjonalnego, naszych potrzeb fizycznych i psychicznych.

A czy są jakieś ewidentne przesłanki, po których można się zorientować, żeby tego z kimś nie robić? Można to jakoś wyczuć?

Zawsze można się pomylić. Może nam się wydawać, że ktoś spełnia nasze oczekiwania i jest świetnym partnerem. Zawsze jednak istnieje niebezpieczeństwo, że ta osoba nas nieprzyjemnie zaskoczy, oszuka, wykorzysta, zmanipuluje. Tam, gdzie jest bliskość, również fizyczna, zawsze jest jakieś ryzyko.

Możemy je oczywiście zmniejszać. Zaufanie do drugiej osoby to proces długotrwały. Poznajemy drugiego człowieka w jego otoczeniu społecznym. Widzimy go w relacji z rodziną – z rodzicami, z rodzeństwem – w grupie przyjaciół, obserwujemy jego zachowanie w jakiejś trudnej sytuacji i zyskujemy pewność, że jest to osoba, na której można polegać. Każdy z nas swoim życiem świadczy o tym, kim jest. I w takim przypadku znajdziemy argumenty na „tak”.

A symptomów negatywnych może być bardzo dużo, np. gdy potencjalny partner nie potrafi słuchać, nie jest empatyczny, narzuca swoją wolę czy nadmiernie kontroluje. Powszechnym błędem, który popełniają dziewczyny, jest to, że myślą życzeniowo i opierają się na jakichś bardzo drobnych symptomach zainteresowania czy sympatii ze strony drugiej osoby, które interpretują jako upragnione uczucie, i wchodzą w relację, która jest nierówna. To dosyć oczywiste, że w takim układzie chłopak bez większego zaangażowania podejdzie do kontaktu seksualnego – nie zmarnuje okazji i wykorzysta emocjonalną gorączkę dziewczyny, to, że nie myśli ona racjonalne.

Zarówno więc podejście mało empatyczne i „własnościowe”, jak i związane z tym, że mężczyzna traktuje seksualność kobiecą jako dostępną w oczywisty sposób – to argumenty przemawiające na niekorzyść takich relacji.

***

40 lat po premierze nakładem wydawnictwa Agora ukazało się wznowienie kultowej książki Michaliny Wisłockiej "Sztuka kochania". Wisłocka nie tylko opisuje w niej pozycje i zabawy seksualne, ale także zastanawia się nad naturą miłości i potrzebą zrozumienia drugiego człowieka. A już w styczniu 2017 roku premiera filmu "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" w reżyserii Marii Sadowskiej. Więcej informacji na stronie KOCHANIE TO SZTUKA. Książka do kupienia na KulturalnySklep.pl

'Sztuka kochania' Michalina Wisłocka"Sztuka kochania" Michalina Wisłocka Materiały prasowe

 

***

W sprzedaży dostępna jest także książka Pauliny Reiter i Alicji Długołęckiej pt. "Seks na wysokich obcasach 2". Książka do kupienia na KulturalnySklep.pl (wersja papierowa) oraz na Publio.pl (ebook).

'Seks na wysokich obcasach 2' 'Seks na wysokich obcasach 2'  MATERIALY PRASOWE