Kobiety potrzebują powodu, żeby uprawiać seks, mężczyźni potrzebują jedynie miejsca” – pisał filozof Slavoj Žižek. Cieszy mnie, że mężczyźni, którzy napisali do redakcji, burzą ten stereotyp. Jeden z czytelników pisze tak: „Kręgielnia? Przychodnia? Stok narciarski? Wydaje mi się, że poczucie własnej seksowności to stan permanentny, kompletnie niezależny od miejsca, w którym się aktualnie przebywa”.

PRZECZYTAJ LISTY

Coś w tym jest. Demonami seksu możemy czuć się na targu warzywnym, w aucie stojącym w korku i wieszając pranie. Podstawowym organem seksualnym jest mózg, więc bazą pożądania jest nastawienie. Wielokrotnie powoływałam się na koncepcję seksualności jako energii życiowej. Oczywiście wywoływanie jej nie zawsze jest proste.

W pracy z kobietami, które straciły ochotę na seks, bardzo często zachęcam do poszukiwania tej energii w małych rzeczach wyzwalających prostą radość z życia. Tak na dobry początek. Czasami jednak proza życia nabiera przytłaczającego znaczenia – przy natłoku codziennych obowiązków, ciągłym pośpiechu i braku intymności. Często pytam w gabinecie pary, które zgłaszają jakieś seksualne kłopoty, czy zadbały o przestrzeń, w której mogą się ze sobą spotkać, a nie tylko mijać. To wymaga wspólnego ustalenia, czy priorytetem dla tej pary jest kuchnia, salon, łazienka czy sypialnia. Gdzie w domu jest takie miejsce, gdzie można być ze sobą blisko? Zacytuję Dianę Appleyard: „Jakie to prawdziwe, że kobiety muszą się dobrze czuć, by chcieć uprawiać seks, podczas gdy mężczyźni muszą uprawiać seks, żeby się dobrze czuć”. Konkluzja jest prosta – odpowiedzmy sobie na pytanie: gdzie możemy się spotkać, żeby mieć seks i żeby potem poczuć się dobrze?

Czynnikiem ważniejszym od okoliczności przyrody okazuje się więc „wolna głowa”. W pełni potwierdzam tę zależność. Nie bez kozery puszczenie kontroli i poddanie się zmysłom to jedne z podstawowych psychicznych wyzwalaczy orgazmu u kobiet

A zatem może nie chodzi tak bardzo o to, co znamy z filmowych scenariuszy, czyli o dziką plażę lub wannę wypełnioną płatkami róż, ale o otoczenie, w którym czujemy się bezpiecznie i komfortowo?

CZYTAJ TAKŻE: "Seks? Nie dziś"

Być może to życiowe doświadczenia, a nie samo natężenie namiętności przekierowuje uwagę do domowego zacisza: „Kiedyś mogliśmy to robić wszędzie, o każdej porze i w każdych warunkach. Po kilku latach zmieniają się oczekiwania np. wobec miejsca”. I kolejny fragment: „Myślę, że większość osób odpowiedziałaby, że w sypialni. Sypialnia jest bezpiecznym, intymnym miejscem, w którym można to robić”. Więc nasze łóżko w odosobnionej części domu czy mieszkania wydaje się idealne. „Miejsce, do którego zazwyczaj nie mają dostępu obcy, bo byłoby to naruszeniem naszej prywatności, przestrzeń, w której czujemy się bezpieczni i możemy zrobić wszystko, czasem nawet nie być sobą, tylko wyzwolić energię, której nie pokazujemy na co dzień”.

W warunkach zewnętrznych łatwo o niechcianych intruzów i różne bodźce zakłócające typu: dzikie zwierzęta (np. dziki), alergizujące pyłki kwietne na łące, komary nad jeziorem, na plaży piasek w oczach i wszędzie albo żwir w plecach, nie wspominając o brudnych windach na blokowiskach i biurowym monitoringu w szklanych wieżowcach. Z wiekiem wybór coraz częściej pada na sypialnię, ale blaty kuchenne i fotele w salonie nie pozostają bezużyteczne: „Każde miejsce daje wiele możliwości, od łóżka, przez kuchenny blat, po wyśnioną rajską plażę. Ograniczają nas jedynie wyobraźnia i granice komfortu, które wzajemnie akceptujemy. To, gdzie i kiedy czujemy się najseksowniej, zależy od naszej świadomości własnej seksualności i tego, na ile sami siebie akceptujemy”.

To piękny cytat o przestrzeni, w której jest miejsce na czas i uwagę – na miłość. Teoretycznie to może być wszędzie, chociaż w praktyce bywa różnie. Przy bliskości w seksie bodźce zewnętrzne stają się drugorzędne wobec relacji. Uwaga kieruje się w stronę pełnego odczuwania doznań i przeżywania bliskości. Barokowa scenografia nie jest konieczna, może być prosta, wręcz ascetyczna, jeśli akcja rozgrywa się w samych bohaterach.

Na koniec głos męski: „Każde miejsce jest złe, tak jak i każde jest dobre. W seksie zainteresowany jestem moją miłością, a nie tym wszystkim, co naokoło niej. Długi, namiętny seks we własnym łóżku? Pewnie. Szybki zjazd z autostrady w trakcie podróży? Oczywiście, że tak”. Cieszę się, że znalazł się autor listu, którego słowa mogę potraktować jak swoje własne i które mogą stanowić podsumowanie. „Można zadać tysiąc pytań. Gdzie? Kiedy? Jak? Ale tak naprawdę jest tylko jedno istotne: z kim? Odpowiedź na nie to także odpowiedź na pytanie, dlaczego na przykład nie jest fajnie. Lub dlaczego jest aż tak zajebiście”.

CZYTAJ TAKŻE: "Długołęcka odpowiada na wasze listy: Jedna noc z mądrym warta jest więcej niż rok pieszczot głupca"

***

30 listopada nakładem Wydawnictwa Agora ukaże się wznowienie kultowej książki Michaliny Wisłockiej "Sztuka kochania". Wisłocka opisuje w niej nie tylko pozycje i zabawy seksualne, ale także zastanawia się nad naturą miłości i potrzebą zrozumienia drugiego człowieka. A już w styczniu 2017 roku premiera filmu "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" w reżyserii Marii Sadowskiej. Więcej informacji na stronie

KOCHANIE TO SZTUKA

'Sztuka kochania' Michalina Wisłocka"Sztuka kochania" Michalina Wisłocka Materiały prasowe

W sprzedaży dostępna jest także książka Pauliny Reiter i Alicji Długołęckiej pt. "Seks na wysokich obcasach 2". Książka do kupienia w

Kulturalnysklep.pl (egzemplarz papierowy) i Publio.pl (ebook)

'Seks na wysokich obcasach 2' 'Seks na wysokich obcasach 2'  MATERIALY PRASOWE