Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Belgia

Monika: - U ginekologa w Polsce byłam dość dawno, więc na szczęście nie pamiętam wielu komentarzy dotyczących moich dolegliwości. Ale pamiętam jedną wizytę. Była zima i na ulicach leżał śnieg po kolana. Po badaniu dostałam do ręki ścierę i przykazano mi, żebym wychodząc, umyła po sobie podłogę.

Teraz mieszkam w Belgii, tutaj lekarz jest usługodawcą, a pacjent zawsze płaci za usługę. Nie ma podziału na praktykę prywatną i państwową. Każda jest prywatna i do każdej dopłaca firma ubezpieczeniowa, w zależności od pakietu pacjent pokrywa cały koszt wizyty lub część. Minimalne obowiązkowe ubezpieczenie dla działalności gospodarczej to 22 proc. dochodu brutto, w nim jest też zawarta minimalna składka emerytalna.

Kwota, na którą ubezpieczony jest pacjent, nijak nie zmienia nastawienia lekarza, bo on nie wie, jaką kto płaci składkę, kto jest biedny, a kto bogaty. Zresztą wcale go to nie interesuje. To jest sprawa pacjenta – dostanie mniejszy lub większy zwrot za wizytę.

Pacjent sam wybiera sobie dowolnego lekarza, a podczas leczenia nie ma mowy o żadnej ideologii, religii, polityce i innych tego typu wpływach. Lekarze w przychodniach nie pozwalają sobie na upokarzanie pacjentów, bo szybko nie mieliby kogo leczyć i poszliby z torbami. W szpitalach byłoby to zbyt ryzykowne, bo po paru niestosownych uwagach placówka nie przedłużyłaby z lekarzem umowy.

Tu znajdziesz wszystkie listy emigrantek z akcji "Polki bez granic"

Nie twierdzę, że w Belgii nie ma lekarzy prostaków lub niekompetentnych, ale szanse spotkania ich są dużo mniejsze. Ja się jeszcze na takiego nie natknęłam. Za to dopiero tutaj wyleczono mnie ze wszystkiego, co wcześniej mi dolegało i z czego nie zdołali mnie wyleczyć w Polsce. Tutaj mogłam zajść w ciążę.

Anglia

Emilia: - Od pięciu lat mieszkam w Anglii i nigdy nie miałam ani jednego problemu z lekarzem czy pielęgniarką. Na pierwszej wizycie u ginekologa, tydzień po przyjeździe do Anglii, dostałam darmowe prezerwatywy i tabletki oraz wyczerpujące odpowiedzi na wszystkie moje pytania. Niczego nie musiałam tłumaczyć, dostałam, bo chciałam.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: U ginekologa w Hiszpanii: W gabinecie nie ma chodzenia z gołą pupą

Tutaj u ginekologa to pielęgniarki badają pacjentki. Są bardzo delikatne i uśmiechnięte. Tak jak u nas mają dużo papierów do wypełnienia, wiem, bo sama pracuję w służbie zdrowia. Mimo to są cierpliwe i potrafią słuchać. Ciążę też prowadzą pielęgniarki położne. Jeżeli pacjentka ma komukolwiek z personelu coś do zarzucenia, może złożyć na niego skargę. Z takiej skargi wyciąga się odpowiednie konsekwencje.

W Anglii do ginekologa pielęgniarki chodzę bez wstydu. Wiem też, że mogę zadać najgłupsze pytania i nie tylko dostanę na nie odpowiedź, ale też nikt mnie nie wyśmieje. Wiem, że mogę poprosić o aborcję i ją dostanę, za darmo. Przy wsparciu lekarzy i pielęgniarek, którzy przejdą ze mną ten dramat. Wiem, że w takiej sytuacji nie będę musiała się niczego wstydzić, bo to są rzeczy naturalne, każdy uprawia seks, stosuje antykoncepcję. Czuję ulgę, że tutaj jestem bezpieczna, bo w służbie zdrowia pracują ludzie, którzy zawsze mi pomogą.

***

List pochodzi z naszej akcji "Polki bez granic" (więcej przeczytaj na www.wysokieobcasy.pl/polkibezgranic). Jeśli mieszkasz lub mieszkałaś za granicą, opisz nam, jak Cię zmieniło to doświadczenie. Na listy czekamy pod adresem: polkibezgranic@agora.pl.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.