Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przez dłuższy czas borykałam się z torbielą na lewym jajniku. Bolało, kłuło, nie pozwalało o sobie zapomnieć. Pochodzę z rodziny, gdzie starsze ode mnie kobiety miały poważne kłopoty ginekologiczne. Zarówno moja mama, jak i jej siostra przeszły operacje, które w obu przypadkach spartaczone doprowadziły do bezpłodności. Mama zdążyła urodzić dwoje dzieci, ciocia ich nie ma w ogóle.

Właśnie z powodu tych rodzinnych kłopotów w bliskim pokrewieństwie sprawy związane ze zdrowiem intymnym mają u mnie priorytet. Cytologia raz w roku, USG narządów rodnych i piersi również raz w roku.

Ostatnie dopochwowe badanie USG zrobione w Polsce w grudniu wykazało wspomnianą torbiel na lewym jajniku. Pani doktor wykonała USG dopochwowe w taki sposób, że nie mogłam normalnie usiąść na tyłku przez dwa kolejne dni. Na moje pytania, co to za torbiel, skąd się wzięła, co mam dalej zrobić, powiedziała tylko, że nie wie. Ale że to raczej nie nowotwór.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Płacę kosmiczne podatki, ale stać mnie na ubezpieczenie, weekendowe wypady, naprawę auta. Nie żyję od wypłaty do wypłaty, jak to było w Polsce

Wyszłam z gabinetu zdruzgotana i przejęta i zaraz po powrocie do Hiszpanii zgłosiłam się do lekarza ogólnego. Opisałam problem, pokazałam USG, powiedziałam, że w najbliższej rodzinie były schorzenia ginekologiczne. Lekarz zlecił podstawowe badania i wypisał skierowanie do ginekologa.

Szłam na to spotkanie trochę z duszą na ramieniu – państwowa służba zdrowia zawsze jakoś działała na mnie dołująco. Nie wiedziałam też, kogo się spodziewać w gabinecie. Do tej pory chodziłam tylko do ginekologów kobiet, z prostej przyczyny – wstyd. W dużym szpitalu, do którego mnie skierowano, każdy gabinet ma wyznaczoną poczekalnię. Do każdego pacjenta oczekującego na wizytę podchodzi pielęgniarka, odbiera skierowania i informuje, że zaraz mnie zawoła. Wizyta jest na konkretną godzinę, wchodzę punktualnie. Gabinet składa się z kilku pomieszczeń, przedsionek, pokój z biurkami – lekarz ma swoje z komputerem, taki sam zestawu u położnej. Następny jest pokój do badań z nowoczesnym sprzętem, a następnie łazienka, gdzie można się przebrać i umyć.

Tu znajdziesz wszystkie listy emigrantek z akcji "Polki bez granic"

Lekarzem okazał się przemiły pan w średnim wieku, który szybko wyczuł mój strach. I żeby nie zaczynać od kładzenia mnie na fotelu ginekologicznym, zaczął ogólną rozmowę. Szybko się rozluźniłam i położna zabrała mnie do przebieralni, gdzie wręczyła mi szeroki kawałek zielonego materiału, w gabinecie nie ma chodzenia z gołą pupą, cienki materiał był po to, abym mogła się nim owinąć i swobodnie przejść do pomieszczenia obok. Położna pomogła mi się właściwie ułożyć na fotelu, pomogła w ułożeniu nóg i dopiero kiedy byłam gotowa do badania, przyszedł pan doktor, który pokrótce omówił działanie USG dopochwowego, mówiąc, że mam się nie bać, rozluźnić, że potrwa to tylko chwilę i nie boli. Wtedy przypomniało mi się, jak polska lekarka naciągała mi wszystko w środku kompletnie bez wyczucia i jak zaciskałam zęby, żeby się nie poryczeć z bólu.

Tym razem nie poczułam bólu. Badanie poszło sprawnie i szybko, położna była cały czas obok i po badaniu pomogła z fotela zejść. Wynik badania zachowam dla siebie, ale z gabinetu wychodziłam z uśmiechem i poczuciem lekkości. Zaskoczyła mnie wysoka kultura osobista i pana doktora, i położnej. Nikt się nie niecierpliwił, kiedy zadawałam dodatkowe pytanie lub prosiłam, aby coś powtórzyć. Nie było żadnych komentarzy, dlaczego w wieku 33 lat nie mam dziecka i nigdy nie byłam w ciąży. Bycie serdecznym i uprzejmym dla drugiego człowieka naprawdę nic nie kosztuje. W Hiszpanii miałam do czynienia do tej pory z lekarzami różnych specjalizacji. Zawsze cechowali się kulturą i chęcią pomocy. Do gabinetu ginekologicznego w Polsce w najbliższym czasie się nie wybieram.

***

List pochodzi z naszej akcji "Polki bez granic" (więcej przeczytaj na www.wysokieobcasy.pl/polkibezgranic). Jeśli mieszkasz lub mieszkałaś za granicą, opisz nam, jak Cię zmieniło to doświadczenie. Na listy czekamy pod adresem: polkibezgranic@agora.pl.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.