Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W Niemczech istnieje wiele stereotypów o Polakach i nie są one zbyt pochlebne. Przyjeżdżając do Niemiec, spodziewałam się przede wszystkim stereotypów o pijaństwie, ale bardziej dopiekły mi te o "Polaku złodzieju". Kradnący Polak zakorzenił się w Niemczech bardzo mocno, Polak pijak ma raczej wydźwięk humorystyczny. O "Polakach złodziejach" mówią wszystkie grupy społeczne – od mechanika po profesora. Generalnie obraz Polaków w Niemczech zależy moim zdaniem od trzech czynników: pokoleniowego, społecznego i geograficznego.

Zacznę od geograficznego. Najgorsze uprzedzenia w stosunku do Polaków mają Niemcy ze wschodu mieszkający na zachodzie, zarówno młodzi jak i starzy, ze wszystkich grup społecznych. Dla nich Polska to biedny kraj tanich papierosów i chińskich podróbek sprzedawanych na przygranicznych ryneczkach zwanych "Polenmarkt" (słowo to ma zdecydowanie pejoratywny charakter i oznacza tandetę). Oczywiście ich zdaniem w Polsce strasznie kradną, a Niemcy są ulubionymi ofiarami polskich złodziei. Dlaczego tak nas nie lubią? Po pierwsze, jesteśmy ich sąsiadami zza miedzy (tak samo Niemcy z zachodu traktują Francuzów). Po drugie, uprzedzenia Niemców ze wschodu do Polaków przypominają bardzo stereotypowe postrzeganie Niemiec wschodnich przez Niemców zachodnich. Myślę, że jest to mechanizm obronny – skoro inni się ze mnie śmieją, to ja też muszę mieć jakiegoś "chłopca do bicia".

Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie natomiast spotkanie z byłym więźniem Stasi w Berlinie-Hohenschönhausen (więzienie i szpital dla więźniów politycznych). Więzień, który dowiedział się, że jestem z Polski powiedział do mnie: "Polacy? Bardzo nam imponowali i byli dla nas wzorem w walce z reżimem".

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Mieszkam w miejscu, gdzie nie ma żadnej Polonii. A nawet gdyby była, trzymałabym się od niej z daleka

Czynnik pokoleniowy – im młodszy Niemiec, tym mniej uprzedzony. Pokoleniu 50-latków wychowanych na zachodzie Polska kojarzy się z komunizmem i układem warszawskim. Dla 70-80-latków to często dawna ojczyzna. Pokolenie tzw. wypędzonych, często nieświadomie rozpowszechnia stereotypy o Polsce, opowiadając o wizytach w "dawnych" domach rodzinnych i o biedzie tam panującej (opowieści te zawierają także wątki o kradzieży samochodów na początku lat 90.). Mają wyidealizowany obraz domu rodzinnego, którego często w ogóle nie pamiętają. Spodziewają się w Polsce pałaców, a gdy ich nie dostają, tłumaczą sobie stan rzeczywisty polskim zaniedbaniem. Dla starszych Niemców wychowanych na zachodzie Polska powstała w 1918 roku i to w większości z terenów "zabranych" Niemcom. Nie zawsze mam siłę i ochotę wyprowadzać z błędu.

Czynnik społeczny, czyli poziom wykształcenia – im niższe wykształcenie, tym więcej uprzedzeń do Polaków. Chociaż i tutaj znam niechlubne wyjątki. Musiałam kiedyś zaliczyć seminarium z etnologii na Uniwersytecie we Freiburgu. Pamiętam jak prowadzący przechodząc obok właśnie remontowanej biblioteki uniwersyteckiej powiedział do mnie: "Popatrz, ledwo wybudowali, a już do remontu, to tak, jak w Polsce, sama ruina!". Na szczęście takie komentarze z ust profesorów padają bardzo rzadko.

Tu znajdziesz wszystkie listy emigrantek z akcji "Polki bez granic"

W Niemczech gorzej ocenia się Polaków niż Polki. Polki kojarzą się Niemcom niestety głównie z wyglądem – są ładne, dobrze ubrane i zadbane. O przedsiębiorczości czy licznych studentkach i doktorantkach z Polski na niemieckich uczelniach mało kto słyszał. Polka często jest też synonimem opiekunki do osób starszych. Stereotyp Polki "domowej i uległej" – czytaj posłuszna żona – można moim zdaniem włożyć do lamusa.

Myślę jednak, że negatywne uprzedzenia w stosunku do Polaków i Polski w Niemczech pomału zanikają. Po części jest to związane z naszym członkostwem w UE, wymianami studenckimi i pracowniczymi i wyjazdami turystycznymi. Po części z nieistniejącym już "trio z Dortmundu", czyli Lewandowskim, Piszczkiem i Błaszczykowskim. To dzięki nim Polak w Niemczech to nie tylko zbieracz szparagów albo tani pracownik budowlany. To niesamowite wrażenie słyszeć jak 70 lat po II wojnie światowej 70 tys. Niemców skanduje polskie nazwiska.

List pochodzi z naszej akcji "Polki bez granic" (więcej przeczytaj na www.wysokieobcasy.pl/polkibezgranic). Jeśli mieszkasz lub mieszkałaś za granicą, opisz nam, jak Cię zmieniło to doświadczenie. Na listy czekamy pod adresem: polkibezgranic@agora.pl.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.