Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W Polsce większość zwyczajów świątecznych ściśle wiąże się z religią. W Szkocji – nie do końca. Christmas in UK to przede wszystkim świąteczna gonitwa, którą Brytyjczycy wprost uwielbiają. Osobiście mi to nie przeszkadza. Sama hucznie celebruję Boże Narodzenie, dlatego chętnie ulegam świątecznym nastrojom. Ucieszyłam się, gdy zaraz po Halloween, czyli na przełomie października i listopada, pojawiły się na ulicach pierwsze ozdoby świąteczne, a w sklepach słodycze i ubrania specjalnie na święta.

Oznaką zbliżających się świąt są także organizowane we wszystkich dużych miastach jarmarki świąteczne – Christmas Markets. To miejsca, w których rozbijają się wesołe miasteczka, lodowiska i stoiska z różnymi regionalnymi specjałami. Polacy dobrze wiedzą, o czym mowa, ponieważ coraz więcej tego typu jarmarków organizowanych jest także w naszym kraju.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: W Szwarcwaldzie więcej uwagi przywiązuje się do adwentu niż do świąt

W Szkocji, tak jak w Polsce, jeszcze przed Bożym Narodzeniem świętuje się 6 grudnia. Prezenty i słodycze zamiast do butów trafiają do skarpet przymocowanych do mieszkaniowych i domowych kominków. Jest także Secret Santa. W szkołach i miejscach pracy odbywają się wtedy losowania i dla osoby, którą się wylosuje, kupuje się świąteczny upominek. Prezenty kupujemy zwykle do umówionej kwoty i wymieniamy się nimi w wyznaczonym dniu.

Tu znajdziesz wszystkie listy emigrantek z akcji "Polki bez granic"

Bardzo brytyjską tradycją jest też wręczanie bożonarodzeniowych kart z życzeniami. W Polsce kiedyś również wysyłało się kartki, ale teraz ludzie robią to coraz rzadziej. W UK to wciąż popularny zwyczaj. Zresztą Brytyjczycy lubią wymieniać się kartkami z byle powodu.

Dzień naszej Wigilii, 24 grudnia, to dla Brytyjczyków zwykły dzień pracujący. W Szkocji święta zaczynają się 25 grudnia. I to właśnie wtedy wszystkie dzieci dostają prezenty. Czas ten spędza się z rodziną lub przyjaciółmi. Wielu Brytyjczyków lubi w tym okresie wyjeżdżać za granicę. Niektórzy wcale nie celebrują Bożego Narodzenia, bo to tylko jeden dzień. 26 grudnia w UK to tzw. Boxing Day, czyli dzień, w którym wszystkie sklepy oferują posezonowe i poświąteczne wyprzedaże. I to jest dla Brytyjczyków prawdziwy powód do świętowania. Jest to dzień wolny od pracy, w którym wszyscy ruszają do sklepów i centrów handlowych. Realizują wtedy swoje vouchery i bony zakupowe, które otrzymali w prezencie świątecznym.

Część moich znajomych mieszkających w Szkocji pracuje w hotelarstwie, gastronomii i handlu. Oni niestety świąt nie mają. Co prawda sklepy są zamknięte 25 grudnia, ale hotele i restauracje już nie. Dlatego Polacy, którzy w święta Bożego Narodzenia pracują, najczęściej organizują tradycyjną polską Wigilię 24 grudnia, ponieważ 25 nie będą już świętować. Starają się w ten sposób choć na chwilę przywołać tradycję. Dla mnie Boże Narodzenie jest najważniejszym ze wszystkich świąt. To rodzinny czas i nie wyobrażam go sobie spędzać inaczej niż z moimi bliskimi. 

List pochodzi z naszej akcji "Polki bez granic" (więcej przeczytaj na www.wysokieobcasy.pl/polkibezgranic). Jeśli mieszkasz lub mieszkałaś za granicą, opisz nam, jak Cię zmieniło to doświadczenie. Na listy czekamy pod adresem: polkibezgranic@agora.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.