Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Moje przeprowadzki zaczęły się, kiedy byłam jeszcze dzieckiem. Najpierw z małego miasteczka przenieśliśmy się z rodzicami do większego miasta, później, gdy miałam szesnaście lat, przeprowadziliśmy się do Warszawy. Za granicę wyjechałam już sama, po raz pierwszy w wieku dwudziestu dwóch lat. Najpierw na wakacyjny staż, później na stypendium i wreszcie na studia podyplomowe. Z biegiem czasu wyjeżdżałam coraz dalej i na coraz dłużej. Teraz jestem po trzydziestce i pracuję za oceanem.

Odkąd pamiętam, żyję jakby w dwóch równoległych światach – w tym, w którym jestem obecna fizycznie, i tym, z którego właśnie wyjechałam. Chyba właśnie taki stan rzeczy jest dla mnie naturalny. Od zawsze jestem gdzieś tylko "na chwilę", pozostawiając sobie możliwość wyjazdu lub powrotu i spróbowania czegoś nowego tu czy tam. Nigdy nie wyjeżdżałam, żeby od czegoś lub kogoś uciec, było mi dobrze, w krajach, w których mieszkałam, z ludźmi, których miałam wokół. Nie chodziło mi o "zamykanie rozdziałów w życiu" czy rozpoczynanie wszystkiego od nowa. Czasami zastanawiam się, po co mi to wszystko. Dobrze wiem, że siedząc w jednym miejscu, mogłabym już pewnie dorobić się mieszkania, samochodu, męża, dzieci i nie wiadomo czego jeszcze.

Tu znajdziesz wszystkie listy emigrantek z akcji "Polki bez granic"

Prowadzę życie bez granic i wiem, co mi to daje. Dla mnie najważniejsze są nowe wyzwania, nowe doświadczenia, nowe znajomości. Pewność siebie i poczucie, że muszę sobie poradzić zdana tylko na siebie. Otwartość na różnorodność i tym samym postrzeganie własnego pochodzenia jako atut. Radość z kolejnych powrotów, odwiedzin, spotkań. Brak monotonii, której tak nie znoszę.

To, czego się boję, to powrót na stałe. Do Polski, którą kocham jeszcze bardziej niż przed swoimi wyjazdami, ale w której wszystko jest takie "schematyczne". Trzeba zacząć dorabiać się tego mieszkania, samochodu, męża, dzieci, a jak coś nie wyjdzie, to tłumaczyć się wszystkim wokół z wymuszonym przez społeczeństwo poczuciem wstydu.

List pochodzi z naszej akcji "Polki bez granic" (więcej przeczytaj na www.wysokieobcasy.pl/polkibezgranic). Jeśli mieszkasz lub mieszkałaś za granicą, opisz nam, jak Cię zmieniło to doświadczenie. Na listy czekamy pod adresem: polkibezgranic@agora.pl

 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.