Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kiedy skończyłam studia licencjackie i wróciłam z Katowic do miasta, z którego pochodzę, nie do końca wiedziałam, co ze sobą zrobić. Gdzieś w mojej głowie zaczął tlić się pomysł na wyjazd do Stanów Zjednoczonych, chciałam tam pracować jako opiekunka do dzieci. Jednak w miarę jak zgłębiałam ten temat i szukałam w internecie dodatkowych informacji, zapał opadał. Zmartwienie, które widziałam w oczach mojej mamy, nie pomagało mi w podjęciu decyzji.

Latem 2013 r. zakochałam się. Zaczęłam się spotykać ze starym znajomym, który przyjechał na wakacje do naszego rodzinnego miasta. Jak się dowiedziałam, na co dzień mieszkał i pracował w Zurychu. Wraz z miłością ponownie pojawił się pomysł wyjazdu za granicę, a nowy związek był dodatkową motywacją. Po miesiącu zaplanowaliśmy już moje pierwsze odwiedziny w Zurychu, a podczas kolejnych zdecydowaliśmy się na wspólne mieszkanie.

Oboje nie chcieliśmy związku na odległość

W czasie pobytu w Polsce, jeszcze przed przeprowadzką, bardzo mocno angażowałam się w wolontariat, pracując z dziećmi w różnym wieku. Miałam nadzieję, że dzięki temu w Szwajcarii łatwiej będzie mi znaleźć pracę właśnie jako opiekunka.

Tu znajdziesz wszystkie listy emigrantek z akcji "Polki bez granic"

Nie spodziewałam się jednak, że aż tak mi się poszczęści. Podczas drugich odwiedzin dostałam pracę jako praktykantka w przedszkolu. Niby nic wielkiego, ale wizja zarabiania własnych pieniędzy była dla mnie ogromnie satysfakcjonująca. Nie wyobrażałam sobie życia na garnuszku mojego chłopaka. Pragnęłam od samego początku być samodzielna. Dzięki nowej pracy w przedszkolu jechałam do Zurychu pełna wiary w siebie. Byłam dumna, że wreszcie się w czymś sprawdziłam, tym bardziej że przeszłam rozmowę kwalifikacyjną w języku obcym.

Zurych i jego okolice zrobiły na mnie ogromne wrażenie, to piękne i zróżnicowane miasto. Architektura, koncerty, jezioro, rzeki – pokochałam to wszystko od pierwszego wejrzenia. Mam to ogromne szczęście, że dość szybko adaptuję się do nowych miejsc, więc i ta zmiana nie była specjalnie ciężka.

W przedszkolu pracuję po angielsku, więc na początku z niemieckim miałam pewne kłopoty. Pamiętałam jakieś półsłówka z gimnazjum, ale dialekt, którym posługują się ludzie w Zurychu, kompletnie mnie zaskoczył i wystraszył. Aby lepiej zintegrować się z nową rzeczywistością, rozpoczęłam kurs językowy i dzięki niemu za niedługo rozpoczynam studia.

Niedawno uświadomiłam sobie, ile nowych możliwości otworzyła przede mną decyzja o wyjeździe za granicę.

Szwajcaria i wszystko, czego tu doświadczam, dodała mi wiary we własne możliwości. W moim przypadku emigracja okazała się strzałem w dziesiątkę

Czy brakuje mi Polski? Oczywiście, ogromnie mi brakuje, szczególnie rodziców i przyjaciół. Ale mama cieszy się, że Szwajcaria jest bliżej niż Ameryka. Może odwiedzać mnie samochodem. Poza tym widzi, jak wspaniale układa się w moim związku, dzięki czemu oboje z tatą śpią spokojnie. A znajomi? Ten wyjazd uszczuplił ich grono, jednak dzięki temu wiem, ilu jest tych naprawdę wartościowych ludzi wokół mnie. Do nich wracam zawsze stęskniona i z ogromną radością.

Tu, w Zurychu, o znajomych jest mi trochę trudniej. Ludzie są bardziej zamknięci, bardziej zapracowani i nie tak spontaniczni jak w Polsce. Jednak dzięki małej grupie rodaków i mojemu partnerowi nie czuję się samotna.

Obecnie skupiam się na realizacji planów dotyczących studiów i cieszę się tym pięknym, małym krajem, w którym mieszkam. Moją przeprowadzkę do Szwajcarii podsumowuję zawsze krótkim stwierdzeniem: bez ryzyka nie ma zabawy.

List pochodzi z naszej akcji "Polki bez granic" (więcej przeczytaj na www.wysokieobcasy.pl/polkibezgranic). Jeśli mieszkasz lub mieszkałaś za granicą, opisz nam, jak Cię zmieniło to doświadczenie. Na listy czekamy pod adresem: polkibezgranic@agora.pl

 

 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.