Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nigdy nie przypuszczałam, że pewnego dnia opuszczę swój kraj. Niestety, w trakcie studiów uświadomiłam sobie, że najprawdopodobniej czeka mnie tylko życie pełne ciężkiej pracy, niskich zarobków i słabych perspektyw. Przemyślałam wszystko dokładnie i zaraz po zakończeniu nauki wyjechałam z narzeczonym do Francji.

Niedługo miną dwa lata, od kiedy tu zamieszkaliśmy. Pod względem finansowym osiągnęliśmy wszystko, co sobie zaplanowaliśmy. Mamy stałą pracę, dobre zarobki i ubezpieczenie. Niecały rok temu wzięliśmy ślub i samodzielnie pokryliśmy wszystkie związane z tym koszty. Teraz wynajmujemy duży dom z ogródkiem, a w wakacje planujemy podróż do Japonii. Mimo to zawsze staramy się oszczędzać. Jednak nie zaciskamy pasa z całej siły, bo nie musimy.

Ludzie różnie nas oceniają. Jedni podziwiają i wspierają ("Ale Wam się udało!"), drudzy krytykują lub zazdroszczą ("Poszliście na łatwiznę! Po co Wam to wszystko?"). Jednak niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że w głębi serca wcale nie jesteśmy tacy szczęśliwi, jak mogłoby się wydawać. Tak naprawdę jesteśmy nieustannie rozdarci między tym, co "mamy" tutaj, a wszystkim, co "zostawiliśmy" w Polsce. Często ogarnia mnie smutek i zniechęcenie. Brakuje mi mojego wielkiego i pełnego życia miasta, z którym wiąże się tyle wspaniałych wspomnień. Tęsknię też za rodziną, przyjaciółmi i dawnymi rozrywkami.

PODRÓŻE KSZTAŁCĄ

Przebywając za granicą, wiele się nauczyłam. Poznałam prawdziwe znaczenie takich pojęć jak "tolerancja" i "równouprawnienie". Z pewnością stałam się bardziej otwarta i pewna siebie, a dzięki pracy - doceniona i potrzebna. Przekonałam się też, jak wygląda życie w społeczeństwie wielokulturowym. Dziwi mnie jednak, że obywatele innych państw często w ogóle nie doceniają tego, co mają, i nie radzą sobie na co dzień z wieloma prostymi problemami. Co więcej, ciągle domagają się lepszych warunków życia i wyraźnie manifestują swoje niezadowolenie. Strajkują, protestują i rozliczają polityków. Czasem wydaje mi się, że wręcz nieco przesadzają ze swoimi roszczeniami, podczas gdy Polacy są zbyt bierni. Rozumiem jednak, że nasza ojczyzna wiele wycierpiała i prawdopodobnie potrzebuje więcej czasu na kolejne zmiany.

List pochodzi z naszej akcji "Polki bez granic" (więcej przeczytaj na www.wysokieobcasy.pl/polkibezgranic ). Jeśli mieszkasz lub mieszkałaś za granicą, opisz nam, jak Cię zmieniło to doświadczenie. Na listy czekamy pod adresem: polkibezgranic@agora.pl

CUDZE CHWALICIE, SWEGO NIE ZNACIE

Z drugiej strony po wyjeździe doceniłam wszystko, co straciłam. Uwielbiam polską kulturę i kuchnię. Nasze dynamiczne miasta i piękne krajobrazy. Poza tym cenię Polaków za wiele cech, których na ogół nie odnajduję w otaczających mnie ludziach - w szczególności za pracowitość, szczerość, zaradność i szarmanckie podejście wobec kobiet. Jesteśmy wspaniałym, silnym i kreatywnym narodem, który ma wiele powodów do dumy! Zawsze, gdy odwiedzam Polskę, czuję niepowtarzalną ulgę, radość i wewnętrzny spokój .

Tu znajdziesz wszystkie listy emigrantek z akcji "Polki bez granic"

W POGONI ZA KOLEJNYM MARZENIEM

Joseph Conrad pisał: "Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze, aż do końca". Sądzę, że podążanie za tą myślą, może być dobrym pomysłem. Goniąc marzenia, rozwijamy się i znajdujemy swoje szczęście, a nasze życie zyskuje kolejny wartościowy cel. Kiedyś chciałam wyjechać do Francji i zapewnić sobie godne życie. Teraz marzę o tym, żeby pewnego dnia powrócić do kraju, z którego pochodzę, i dalej żyć spokojnie. Oczywiście wiem, że natychmiastowy powrót byłby szczytem nierozwagi i nieodpowiedzialności. Bezrobocie rośnie, zasiłki socjalne zasmucają, a różnice między bogatymi i biednymi stale się pogłębiają. Jednak Europa Zachodnia też nie jest rajem. Bezrobocie powiększa się coraz bardziej, zasiłki ulegają powolnym ograniczeniom, a do tego dochodzą inne liczne problemy. Trudno też rozwijać się z obcym akcentem, bez dyplomu lokalnej uczelni i doświadczenia w dobrej pracy, podczas gdy najłatwiej właśnie o te "gorsze" zajęcia. Dlatego myślę, że kiedyś warto wrócić, ale należy zrobić to z rozmysłem. Zarezerwować odpowiednie oszczędności na czarną godzinę. Zadbać o mieszkanie. Zainwestować w siebie i znaleźć pomysł na życie. Wszystko to jednak tylko teoria.

Mam wiele wątpliwości, które nie dają mi spokoju, ale niedługo będę musiała podjąć decyzję. Z jednej strony nie jestem w pełni nieszczęśliwa, a z drugiej boję się powrotu. Niestety, dom to coś więcej niż tylko cztery ściany.

Autorka listu prowadzi bloga 1756 km na Zachód

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.