Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dotknęły mnie ostatnio słowa ministra Błaszczaka, który to przyczyn ataku terrorystycznego w Nicei doszukiwał się w "polityce multikulti". Stawiam te słowa w cudzysłowie, bo ani to pojęcie nie jest poprawne, ani w rzeczywistości tego typu polityka we Francji nie jest prowadzona.

Mieszkam w Anglii, w Liverpoolu, wraz z mężem i półtorarocznym synkiem. Mój mąż pracuje, ja zajmuję się synkiem i domem. Jest to ciekawa odmiana po latach prowadzenia własnego biznesu w Polsce.

W dzielnicy, w której mieszkamy, jest wielu Polaków. Mieszkają tu też Rosjanie, Łotysze, Chińczycy, Hindusi, Pakistańczycy, Wietnamczycy, Portugalczycy, Hiszpanie, Włosi, Kameruńczycy. Przeważają oczywiście Anglicy - o różnych kolorach skóry. I nie, nie mieszkamy w jakiejś dzielnicy biedy - przeciwnie, jest to nowoczesne osiedle zbudowane w 2007 roku.

By zapewnić synkowi rozrywkę oraz kontakt z językiem angielskim, kilka razy w tygodniu chodzimy na zajęcia organizowane przez lokalne Centrum dla Dzieci (Children's Centre). Są to nieodpłatne zajęcia, na których dzieci bawią się, uczą, śpiewają, malują, tańczą i robią wiele innych rzeczy. Mój synek bawi się z dziećmi wspomnianych Anglików, Łotyszów, Chińczyków etc.

Tu znajdziesz wszystkie listy emigrantek z akcji "Polki bez granic"

Muszę przyznać, że zetknięcie z tyloma kulturami, językami jest jedną z najciekawszych i najprzyjemniejszych rzeczy, które mnie tutaj spotkały. Po latach spędzonych w tak homogenicznym społeczeństwie jak nasze polskie jest to dla mnie nowość. I choć bywałam w świecie, i choć wiedziałam, że nie wszędzie jest tak jak w Polsce - bo w Anglii jest inaczej - to jednak nie przestaje mnie to zadziwiać i cieszyć. Cieszę się, że mój syn będzie mógł poznać ludzi pochodzących z różnych kultur, wyznających różne religie. To otwiera umysł! Uczy empatii. Podoba mi się już sama myśl, że dla niego to będzie normalne i zwyczajne.

Lubię obserwować te dzieci bawiące się razem. Niektóre mówią w dwóch językach, niektóre jeszcze mówić nie potrafią. Bawią się tak samo, płaczą tak samo, śmieją się tak samo, grymaszą tak samo, tupią nogą tak samo i tak samo wyrywają sobie samochodzik czy lalkę.

Patrzę na te dzieci i widzę, że mimo wszystkich różnic naprawdę jesteśmy tacy sami.

Tacy sami... do czasu gdy my, dorośli, nie zaczniemy im niby przypadkowo mówić, że "ten ruski", a ten "żółtek", a ten "głupi Polak".

To nacjonalistyczne paranoje niszczą i zatruwają umysły jak wirus.

Dziwi mnie nacjonalizm Polaków, którzy przecież mają małe doświadczenia z innymi kulturami. Często oceniamy innych "zaocznie". Ale nie tylko my. Nacjonalizmy oraz strach przed innymi to domena całego świata dorosłych. Jestem Polką w Anglii i nie mam złudzeń, że nadchodzą tu dla nas trudniejsze czasy. Mieliśmy się właśnie przeprowadzić do mniejszego miasteczka, obok Liverpoolu. Pięknie tam, zielono - jak na wsi! Znaleźliśmy dom z ogródkiem. Dla synka. Żeby mógł spędzać dużo czasu na dworze. Wpłaciliśmy pierwsze pieniądze.

24 czerwca obudziłam się w innym świecie.

Sprawdziłam mapę ukazującą rozkład głosów. Liverpool głosował "remain", ale w miasteczku, do którego chcieliśmy się przeprowadzić, większość głosowała za wyjściem z UE. Postanowiliśmy więc nie wyprowadzać się z naszej multikulturowej społeczności, która daje nam poczucie bezpieczeństwa. Ta mieszanka sprawia, że czuję się tu dobrze, bezpiecznie, pewnie.

Nie zaryzykuję przeprowadzki do bardziej homogenicznej społeczności, bo boję się o moje dziecko.

Dla mnie multikulti okazało się ratunkiem i ostoją.

List pochodzi z naszej akcji "Polki bez granic" (więcej przeczytaj na www.wysokieobcasy.pl/polkibezgranic ). Jeśli mieszkasz lub mieszkałaś za granicą, opisz nam, jak Cię zmieniło to doświadczenie. Na listy czekamy pod adresem: polkibezgranic@agora.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.