Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przez ostatnie 6 lat udzielałam pomocy prawnej cudzoziemcom w Polsce. Doradzałam, jak zalegalizować pobyt, uzyskać status uchodźcy, legalnie pracować i prowadzić działalność gospodarczą, jak zawrzeć związek małżeński. Pomagałam cudzoziemcom odnaleźć się w Polsce. Wydawałoby się, że po latach kontaktów z polskimi urzędami migracyjnymi, wypełniania wniosków, pisania odwołań i skarg nic mnie nie zaskoczy, gdy sama wyemigruję z Polski. Z takim założeniem wyjechałam do Szwajcarii. Szybko jednak okazało się, jak bardzo się myliłam.

Zasada jednego okienka działa?

Każdy cudzoziemiec przybywający do Szwajcarii w terminie 14 dni powinien się zameldować we właściwym Kreisbüro. Nic zaskakującego - w Polsce też cudzoziemcy są do tego obowiązani, jednak w terminie 4 (obywatele państw pozaunijnych) lub 30 dni (obywatele UE i członkowie ich rodzin). W Polsce cudzoziemiec w celu zameldowania się musi się wybrać do właściwego urzędu gminy. Jeśli zaś chce uzyskać zezwolenie na pobyt (lub jak w przypadku obywateli UE zarejestrować swój pobyt), powinien się udać także do urzędu wojewódzkiego i osobiście złożyć tam odpowiedni wniosek. W Szwajcarii o legalizację pobytu można wystąpić od razu za pośrednictwem Kreisbüro, które przesyła wszystkie dokumenty do właściwego urzędu migracyjnego. Wygodnie i szybko. W konsekwencji zezwolenie na pobyt w Szwajcarii już mam - ani razu nie byłam w urzędzie migracyjnym.

Wypełnianie wniosku o pobyt może być przyjazne?

W Polsce wniosek o legalizację pobytu to wielostronicowy (w przypadku zezwolenia na pobyt czasowy - 12 stron!), skomplikowany dokument, który cudzoziemiec powinien wypełnić w języku polskim. Rubryki co prawda opisane są w językach angielskim, rosyjskim i francuskim, co z pewnością ułatwia zrozumienie zadawanych pytań, nie umożliwia jednak osobom nieznającym języka polskiego udzielenia odpowiedzi. W Szwajcarii moja nieznajomość języka niemieckiego nie była żadnym problemem. Wniosek w całości wypełniła za mnie urzędniczka w Kreisbüro, tłumacząc pytania i moje odpowiedzi z angielskiego na niemiecki. Wszystkie informacje wymagane ode mnie - obywatelki UE chcącej legalnie mieszkać w obcym kraju - zmieściły się na jednej stronie A4 (dla porównania dodam, że w Polsce wniosek o zarejestrowanie pobytu przez obywatela UE ma 6 stron).

Postępowanie legalizacyjne może być szybkie i proste?

Urzędniczka z Kreisbüro poinformowała mnie, że - jeśli wszystko będzie w porządku - po trzech tygodniach powinnam otrzymać zezwolenie na pobyt. Przyzwyczajona do polskich realiów, nie przywiązywałam dużej wagi do tego terminu. W Polsce cudzoziemiec oczekuje na wydanie decyzji w sprawie legalizacji pobytu często miesiącami, pomimo iż co do zasady powinien ją otrzymać w terminie miesiąca lub - w sprawach skomplikowanych - dwóch miesięcy. I tu kolejne zaskoczenie: dokładnie (!) po trzech tygodniach w skrzynce pocztowej czekało na mnie zezwolenie na pobyt.

Właśnie, w skrzynce pocztowej. To też ewenement jak na warunki polskie. W Polsce cudzoziemiec najpierw otrzymuje pocztą decyzję o udzieleniu mu zezwolenia na pobyt, a następnie musi się osobiście zgłosić do urzędu wojewódzkiego, by odebrać swój dokument pobytowy (np. kartę pobytu). Musi zatem ponownie odbyć podróż do jednego z 16 urzędów - często oddalonego znacznie od jego miejsca zamieszkania i otwartego jedynie w godzinach kolidujących z godzinami pracy cudzoziemca. Ja swój dokument uprawniający mnie do pobytu w Szwajcarii otrzymałam bez takich utrudnień - bezpośrednio z dostawą do domu.

Cudzoziemcy są mile widziani?

W Szwajcarii ciągle nie mogę się nadziwić, czemu wszyscy są tu dla mnie tacy mili. Urzędnicy, ale także pracownicy uniwersytetu (włącznie z tzw. paniami z dziekanatu), sklepów, banków. Na przywitanie się uśmiechają, mówiąc radośnie "Grüezi" (witam), wszystko wyjaśniają (po angielsku), udzielają dodatkowych porad, nawet o nie niepytani. Niestety w polskich urzędach takie nastawienie do cudzoziemców nie jest aż tak powszechne (ile razy zdarzało mi się przez lata słyszeć od urzędników o cudzoziemcu: "jak się nie podoba, to niech wraca do swojego kraju"), choć to - mam nadzieję - powoli się zmienia. Zwłaszcza na początku swojego pobytu w obcym kraju cudzoziemcy potrzebują wsparcia i poczucia, że są mile widziani. Nowa rzeczywistość wokół nich, pobyt w nieznanym im kraju, nieznajomość języka używanego przez wszystkich wokół są wystarczająco ciężkimi doświadczeniami. Teraz rozumiem to jeszcze bardziej niż wcześniej.

Skąd w urzędach w Szwajcarii bardziej procudzoziemskie podejście niż w Polsce? Możliwe, że wynika to z liczby cudzoziemców w tym kraju. Szwajcarię zamieszkuje 23 proc. osób bez obywatelstwa szwajcarskiego, podczas gdy w Polsce cudzoziemców jest (wg ostatniego spisu powszechnego) ok. 1 proc. Nie wydaje mi się jednak, by stanowiło to wystarczające uzasadnienie dla skomplikowanych, zbyt długich i utrudniających cudzoziemcowi życie procedur legalizacyjnych, a zwłaszcza dla niemiłego odnoszenia się przez urzędników do klientów cudzoziemców. Ze szwajcarskiego wzoru postępowania, którego odzwierciedleniem jest możliwość załatwienia najważniejszych spraw w jednym okienku, uproszczenie postępowań oraz pomocny i sympatyczny urzędnik, powinniśmy w Polsce czerpać garściami - nie tylko w kontaktach z cudzoziemcami.

PS Procudzoziemskie nastawienie nie oznacza oczywiście, że w Szwajcarii, tak jak w całej Europie, nie toczy się obecnie dyskusja na temat przyjmowania cudzoziemców, w tym uchodźców. W lutym br. Szwajcarzy odpowiadali w referendum na pytanie dotyczące konieczności wydalenia z ich kraju tych cudzoziemców, którzy popełnili czyn karalny. Zgodnie z proponowaną zmianą przepisów automatyczna deportacja miała dotyczyć nawet tych obcokrajowców, którzy popełnili niewielkie wykroczenia, a mieszkają w Szwajcarii od wielu lat. Szwajcarzy opowiedzieli się jednak przeciwko tak radykalnej zmianie przepisów.

List pochodzi z naszej akcji "Polki bez granic" (więcej przeczytaj na www.wysokieobcasy.pl/polkibezgranic ). Jeśli mieszkasz lub mieszkałaś za granicą, opisz nam, jak Cię zmieniło to doświadczenie. Na listy czekamy pod adresem: polkibezgranic@agora.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.