Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Siedzę w kawiarni. Piję kawę. Sama. Zastanawiam się, czemu wszyscy dookoła tak bardzo pragną z kimś być. Boją się bycia w pojedynkę czy może boją się samotności? Bo to dwie różne rzeczy. Tak mi się wydaje. Bycie samemu nie oznacza, że jesteśmy samotni. Tylko czy potrafimy zaakceptować ten stan?

Gdy zostajemy sami (bo tak ułożył się nasz los, bo coś zepsuliśmy albo ktoś nas zawiódł), wielu z nas stara się robić wszystko, by o tym nie myśleć. Uciekamy do pracy, do ćwiczeń, do wszelakich zajęć, tylko żeby nasze myśli nie krążyły wśród dręczącego tematu. Jednak przychodzi chwila, w której musimy się zatrzymać, i nagle pojawia się moment ciszy przerywanej tylko naszymi myślami. I co wtedy? No właśnie, i co wtedy? To czas na zdanie sobie sprawy, że nie uciekniemy przed sobą, przed swoimi myślami - prędzej czy później będziemy musieli się z nimi skonfrontować.

Na pewno przynajmniej raz spotkała was taka sytuacja. Mnie też. A co jeśli po prostu usiąść/położyć się i nic nie robić? I tylko myśleć? O sobie, o sytuacji, o tym, jacy jesteśmy i jacy chcielibyśmy być...

Wyjeżdżając samotnie za granicę, nie spodziewałam się, jak bardzo to wpłynie na moje życie i postrzeganie otaczającej rzeczywistości. Nagle zostałam sama - w tym dosłownym sensie. Po raz pierwszy w życiu musiałam zmierzyć się z tym rodzajem samotności, gdzie byłam swoim jedynym rozmówcą.

Moje życie wywróciło się całe do góry nogami: popełniłam błędy, które chciałabym dziś naprawić, poznałam ludzi, którzy otworzyli mi oczy, i poznałam siebie - jak nigdy dotąd.

Tu znajdziesz wszystkie listy emigrantek z akcji "Polki bez granic"

Bycie samemu może dać nam więcej, niż potrafimy sobie wyobrazić. Kto lepiej zrozumie ciebie, jeśli nie ty sam? A jeśli nie potrafisz wytrzymać ze sobą, to jak mają to zrobić inni?

Może więc warto odłożyć pracę na bok i przez chwilę po prostu nie robić nic? Sprawdzić, czy podoba mi się to, co mam w środku.

Bycie samemu nie oznacza, że jesteśmy samotni i na odwrót. Jednak obu rzeczy musimy się nauczyć lub po prostu zaakceptować. To nie jest takie straszne. Jasne, ja też chciałabym mieć kogoś. Byłoby zawsze raźniej, prawda? A jednak czasem losy toczą się tak, że nie mamy tego, co byśmy chcieli. Nauczmy się akceptować samotność. Ona prędzej czy później nas znajdzie i żadna praca nad od niej nie uratuje.

List pochodzi z naszej akcji "Polki bez granic" (więcej przeczytaj na www.wysokieobcasy.pl/polkibezgranic ). Jeśli mieszkasz lub mieszkałaś za granicą, opisz nam, jak Cię zmieniło to doświadczenie. Na listy czekamy pod adresem: polkibezgranic@agora.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.