Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Od trzynastu lat obserwuję sytuację w Polsce z zagranicy. Pamiętam, jak się cieszyłam w 2004, kiedy Polska wstąpiła do Unii Europejskiej. Poczułam wtedy ulgę, że będę mogła przebywać w Wielkiej Brytanii bez wizy. Poczułam też, jak otwierają się przed Polakami horyzonty. Teraz poważnie się o Polskę martwię.

Potrafię sobie wyobrazić, jak będzie wyglądało życie w Polsce bez legalnej aborcji. Przeczytałam na ten temat wiele artykułów. Nie mogę natomiast wyobrazić sobie kobiety po gwałcie, której odbiera się możliwość podjęcia decyzji, pogłębiając przez to jej dramat. Nie potrafię pojąć, co może czuć matka zgwałconej nastolatki, która w bezsilności przeżywa ból swojej córki i która będzie się później zajmować tą małą istotą, aby córka mogła dokończyć edukację. Nigdy nie chciałabym doświadczyć dramatu rodziców płodów rozwijających się nieprawidłowo. Nawet jeśli takie dziecko jakimś cudem przeżyje, jakie będzie miało życie w tej pięknej Polsce, gdzie inwalidzi nadal są stygmatyzowani i chowani przed okiem publicznym?

Polko bez granic! (więcej przeczytaj na www.wysokieobcasy.pl/polkibezgranic ). Jak z perspektywy Polki na obczyźnie odnosisz się do pomysłu zaostrzenia ustawy aborcyjnej w Polsce? Jesteśmy ciekawe Twojej opinii. Na listy czekamy pod adresem: polkibezgranic@agora.pl

Współczuję dziewczynom, które mają trudności w uzyskaniu środków antykoncepcyjnych. Tutaj dostaje się je za darmo. Co pół roku wchodzę do przychodni, wkładam rękę do ciśnieniomierza, odbieram wydruk i załączam go do wypełnionego przeze mnie druczku z zamówieniem recepty na pigułki antykoncepcyjne. Trzy dni robocze później wracam do przychodni i pani w recepcji wydaje mi receptę. Wchodzę do apteki obok i odbieram zapas na pół roku.

Głęboko współczuję osobom, które chcą uzyskać pigułkę "po" i której nie mogą dostać. Szkoda, że niektórzy Polacy nie rozumieją albo nie chcą zrozumieć, jak długo trwa, zanim sperma połączy się z jajeczkiem. W Wielkiej Brytanii, jeśli mieszkasz w mieście, uzyskanie takiej pigułki trwa co najwyżej godzinę. Idziesz do apteki, wyjaśniasz sytuację, aptekarz się NIE krzywi, wypełniasz druk, wpisujesz adres swojej przychodni i wychodzisz z pigułką. Gdyby nie to, być może moje dziecko miałoby dzisiaj 9 lat, a nie 3. Założę się też, że moje życie i kariera wyglądałyby zupełnie inaczej.

Nie wiem, jak wygląda aborcja w Polsce przy obecnej klauzuli sumienia, ale jako tłumaczka wysłuchałam i przetłumaczyłam kilka rozmów przedaborcyjnych w klinice. Kobiety słucha się z cierpliwością, żadne pytanie nie jest niedorzeczne i nikt nikogo nie ocenia. "Jesteśmy tutaj, aby ci pomóc i cię wspierać". Myślę, że to bardzo ważne dla kobiety, która musi podjąć taką decyzję.

Nie wypowiem się, czy jestem za czy przeciw aborcji. Uważam jednak, że wybór należy pozostawić osobom w tej sytuacji. Nie cofajmy się do średniowiecza!

Co jakiś czas powraca do mnie pomysł pomieszkania w Polsce przez rok, by moja córka zasmakowała polskiej kultury i podszlifowała język. Za każdym razem pomysł ten jest gaszony w zarodku przez sytuację w ojczyźnie. Bo dlaczego miałabym zrobić krzywdę własnemu dziecku? Mam nadzieję, że polscy politycy opamiętają się i wreszcie zastanowią nad sensownym sposobem zwiększenia liczby narodzin w Polsce. Zacznijmy od większego komfortu porodów, zwiększenia liczby żłobków/ przedszkoli i ich dofinansowania przez państwo oraz od wysokiej ściągalności alimentów. To wszystko jest codziennością w mojej rzeczywistości.

Jestem dumna w tego, że Polki wyszły wreszcie na ulicę! Kibicuję Wam!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.