Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

List otwarty do mężczyzn, którzy myślą, że mogą wszystko

Mieszkałam wtedy w Polsce. Miałam piętnaście lat, a ty skończyłeś trzydzieści pięć. Dopiero co rozstałeś się z żoną. Rozwód był jeszcze przed wami. Miałeś dwójkę dzieci: chłopca i dziewczynkę. Twoja córka miała może 11, może 10 lat. Syn parę lat mniej. "Dzieciaki"- tak o nich mówiliśmy.

Byłam w pierwszej klasie liceum. Nienawidziłam szkoły, tak jak każdy nastolatek, który nie lubi być na siłę wpasowany w daną rolę. Nie lubiłam przedmiotów, których musiałam się uczyć. Wolałam czytać i pisać własne historie. Wolałam gapić się w ścianę i palić papierosy, walczyć z rodzeństwem i śmiać się z kolegami. Wolałam spędzać czas w internecie, z tobą.

Ufałam ci kompletnie. Potrafiłeś mnie rozbawić. Dawałeś mi czułość, której potrzebowałam, i nie przebierałeś w słowach. Słyszałam plotki, że byłeś też dobry w oralu. Nie mogłam się doczekać, żeby przekonać się, czy to prawda.

Odebrałeś mnie z przystanku w czwartek przed szkołą. To był początek wiosny, poranki wciąż zimne, ale słońce czekało tylko na swój moment. Poszliśmy do parku. Piliśmy kawę. Usiadłam ci na kolanach i zaczęłam cię całować. Nic więcej mnie nie obchodziło.

Polko bez granic! (więcej przeczytaj na www.wysokieobcasy.pl/polkibezgranic ). Jak z perspektywy Polki na obczyźnie odnosisz się do pomysłu zaostrzenia ustawy aborcyjnej w Polsce? Jesteśmy ciekawe Twojej opinii. Na listy czekamy pod adresem: polkibezgranic@agora.pl

Odebrałeś mnie z przystanku w sobotę po południu. Wsiadłam, zapięłam pasy, a ty ruszyłeś przed siebie. Robiło się coraz cieplej. Dużo rozmawialiśmy i śpiewaliśmy razem z radiem. Twoja ręka była zawsze na moim udzie, czasami między moimi nogami. Zdejmowałeś ją tylko wtedy, kiedy musiałeś zmienić biegi. Zatrzymaliśmy się przy jeziorze, ściągnąłeś mi rajstopy. Plotki okazały się prawdziwe - doszłam po raz pierwszy w życiu.

Odebrałeś mnie w dzień, w którym zdecydowałam, że jedna lekcja matematyki wystarczy. Bałam się, że obleję rok, równocześnie zupełnie ignorując tę możliwość. Wiedziałeś, jak mnie zrelaksować. Twoje doświadczenie było o wiele większe niż moje. Byłeś przekonany, że wszystko potoczy się dobrze. Trzymałam się twoich słów kurczowo, tak mocno, jak mocno gryzłam twoje usta. Kobieta w recepcji patrzyła na nas (na mnie?) podejrzliwie. Jednak ty nie dałeś niczego po sobie poznać. Wzruszyłeś ramionami i zaczęliśmy iść po schodach na pierwsze piętro. Tuż zanim zniknęliśmy jej z oczu, położyłeś rękę na moim tyłku.

Rozebrałeś mnie, a potem zdjąłeś swoje ubrania. Byłeś już twardy, pokój zimny, a ja bałam się po raz pierwszy, od kiedy cię poznałam. Ale tak, proszę, to jest to, czego chciałam.

Kiedy próbowałeś we mnie wejść po raz pierwszy, powiedziałeś coś o tym, jak mała i sucha jestem. Poprosiłam, żebyś założył prezerwatywę. Wziąłeś jedną z kieszeni spodni. Mamrotałeś pod nosem. Rozerwałeś opakowanie i nawet ja, dziewica, wiedziałam, że to tani i zawodny typ. Próbowałeś we mnie wejść jeszcze kilka razy, ale bez rezultatu. Pomimo wszystko pomogłam ci dojść.

W samochodzie, w drodze powrotnej, mówiłeś o swojej żonie i o tym, jak podejrzewa cię o romans ze studentką pierwszego roku. "Ha, ha, śmiałeś się, wyobrażasz sobie, gdyby znała prawdę? Macie nawet tak samo na imię!".

Jechaliśmy w ciszy. Po chwili powiedziałeś: "Wiem, że się boisz, ale nie masz czego. Znam lekarza, który pomógł mi już kiedyś z inną kobietą. Jest naprawdę szybki, wszystko pójdzie bez bólu, tylko kilka godzin roboty. Wszystko byłoby w porządku". Zgodziłam się z tobą, pokiwałam głową i wyjrzałam za okno najszybciej, jak mogłam - w ten sam sposób, w jaki odwracałam głowę od nauczyciela, który pytał o coś, o czym nie miałam pojęcia.

Rozstaliśmy się niedługo po tym. Wróciłeś do swojej żony. Ja wróciłam do szkoły i oblałam rok. Było mi smutno ze względu na moją mamę, ale poza tym wiedziałam, że sama byłam sobie winna, więc zaakceptowałam to razem z pustką, którą czułam w środku.

Moje życie potoczyło się dobrze - skończyłam liceum, wyjechałam za granicę, poszłam na studia. Dopiero w wieku dwudziestu lat zrozumiałam, że moja wagina nie kończy się ścianą po dwóch centymetrach.

Mam satysfakcjonujące życie seksualne. Ale codziennie walczę: ze złamanym sercem, z depresją, z seksizmem i patriarchatem.

Dopóki nie dowiedziałam się o planach polskiego rządu, nie myślałam o tobie zbyt często.

Polska jest jednym z trzech krajów europejskich, które ograniczają dostęp do aborcji.

Polska - kraj, w którym chciałeś się ze mną przespać, ale ci nie wyszło - chce zakazać jakiegokolwiek dostępu do aborcji.

Polska - kraj, w którym oferowałeś piętnastoletniej dziewicy aborcję "w razie czego" - rozważa teraz wprowadzenie nowego prawa. Domaga się otworzenia śledztwa przeciwko kobiecie, która poroniła, "w razie gdyby" jej tragedia okazała się aborcją.

Myślałam o tobie, ponieważ byliśmy "przyjaciółmi" na Facebooku i wiem, że wspierasz rządzącą partię polityczną, która zasugerowała te zmiany. Wiem, że ciągle na nich głosujesz i bronisz ich każdej decyzji niezależnie od tego, jak niszcząca jest ona dla polskiej demokracji.

Myślę o tobie dzisiaj, ponieważ nie mogę się nie zastanawiać, czy będziesz bronił także tej próby kontroli nad życiem kobiet. Jeśli tak, jak to możliwe, że ujdzie ci to na sucho?

Polko bez granic! (więcej przeczytaj na www.wysokieobcasy.pl/polkibezgranic ). Jak z perspektywy Polki na obczyźnie odnosisz się do pomysłu zaostrzenia ustawy aborcyjnej w Polsce? Jesteśmy ciekawe Twojej opinii. Na listy czekamy pod adresem: polkibezgranic@agora.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.