Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nie chciałam tam lecieć. Byłam hobbitem. Kochałam swoje wydreptane i wybieganie ścieżki. Kochałam Katowice - miasto moich bezpiecznych dróg. W śląskim powietrzu nie czułam węgla, czułam raczej zapowiedź szczęścia i cytrynową herbatę u babci. Dziś już wiem, że wyjazd do Hiszpanii nie był wyborem, lecz najlepszą w życiu lekcją. Kluczem do samej siebie.

Młoda dzierlatka w kucyku koloru blond, świeżo upieczona absolwentka Akademii Wychowania Fizycznego po dwóch kierunkach zakochała się w osiem lat starszym programiście. Programiście, który zostawił swoją byłą dziewczynę i przeszłość w Madrycie, po czym wrócił do kraju na kolejny projekt. Niestety projekty mają to do siebie, że się kończą i zastępowane są nowymi.

M. właściwie mnie nie pytał. Pewnego dnia kazał się spakować i ja to zrobiłam! Dla niego, dla nas, ale całkowicie wbrew sobie. Spakowałam się do wielkiej, podziurawionej walizki i gorzko zapłakałam.

Sewilla przywitała mnie tym samym. Jakby moja obecność też zepsuła jej humor. Najgorętsze miasto Europy, samo serce Andaluzji, zewsząd kolorowe wachlarze i sukienki do sevillanas, a my pod szarym parasolem pokłóceni i zmarznięci idziemy do hostelu w strugach deszczu.

Potem było już tylko gorzej. Nabawiłam się poważnej kontuzji stopy i zabandażowałam nie tylko tę nogę, ale całą siebie.

Żeby ten wstrętny głośny i roztańczony świat z zewnątrz nie miał do mnie dostępu. M. wychodził do pracy, ja rolety spuszczałam do samego dołu. Zamykałam się w mieszkaniu i w samej sobie. Było mi źle! Czy ktoś to rozumiał?

Dziewczyno! Hiszpania, jak ja ci zazdroszczę. Złapałaś Pana Boga za nogi. Miałam ochotę tupnąć obcasem i wystukać, co czuję. Wrzasnąć. Tęsknię! Kocham Polskę, tam jest mój dom. Tam jest mój brat, mama, babcia! Tam są moje ścieżki, moje góralskie potoki. Nie tutaj. Tu nawet "Hola!" (Cześć) boli. Po co oni wszyscy się witają? Czy my się znamy?

Tu znajdziesz wszystkie listy emigrantek z akcji "Polki bez granic"

Ile upalnych dni musiało upłynąć, ile obcych uśmiechów musiało mnie zaskoczyć, ile gwaru musiało wypełnić moje uszy, ile tapas musiałam zamówić, ile razy bliscy musieli mnie odwiedzić, ile gitar w autobusach musiało zniweczyć mój spokój, ile razy musiałam się zdziwić na widok pestek oliwek rzucanych tak po prostu na podłogę, ile otwartych ramion, pocałunków i pytań ?Que tal? (Jak się masz?) musiałam przyjąć, żeby się rozchmurzyć w tym najbardziej słonecznym mieście Europy... wiem to tylko ja i mój M.

Bo ta lekcja nie jest ława, nie jest tak barwna, jakby się mogło innym wydawać. Pierwsze zakupy. Kilka bułek, woda mineralna, banany... w obcym języku prozaiczne czynności mogą być bardziej stresujące niż najtrudniejszy egzamin. Zwłaszcza dla nie całkiem dojrzałego hobbita w kucyku koloru blond i niebieskich tenisówkach.

Kiedy myślę o Sewilli, widzę Anselmę, gwiazdę baru flamenco. Zaczyna tańczyć, panowie grają na gitarach. Widownia klaszcze. Anselma wyśpiewuje kobiece historie. Zawodzi. Nie trzeba rozumieć poszczególnych słów, by zobaczyć w nich siebie, swoją mamę, babcię, ciotkę. I doprawdy nie ma znaczenia kolor włosów, język, narodowość czy pochodzenie. My, kobiety, mamy te same troski, te same zmartwienia i radości. To wyśpiewała mi Anslema. Późną nocą w hiszpańskim barze, w odległej Sewilli poznałam sekret. Sekret życia poza Polską.

Zrozumiałam, że nie mamy się czego wstydzić, że nie potrzebujemy wachlarza z nadmuchanej polskiej dumy, że nie ma się czego bać. Bo czy szczery uśmiech Hiszpanki, Polki albo Francuski nie jest tak samo pogodny? Bo czy w westchnieniu hiszpańskiej babci nie kryje się ta sama nostalgia, co w westchnieniu tej naszej polskiej spotykającej się z koleżankami jedynie w kościele. Bo czy wszystkie nie szukamy tego samego? Czy czasem nie szukamy samej siebie, tej szczęśliwej i zupełnie nieważne gdzie i w jakim języku... Ważne, że w zgodzie ze sobą. !Ole!

List pochodzi z naszej akcji "Polki bez granic" (więcej przeczytaj na www.wysokieobcasy.pl/polkibezgranic ). Jeśli mieszkasz lub mieszkałaś za granicą, opisz nam, jak cię zmieniło to doświadczenie. Na listy czekamy pod adresem: polkibezgranic@agora.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.